Z poziomu głowy do przestrzeni Serca

Przez całe lata swojego życia tkwiłam przede wszystkim „w głowie”, poddając – na poziomie umysłu – każde podejmowane przeze mnie działanie, odczuwane przeżycie czy zadziewające się w moim życiu doświadczenie szczegółowej analizie, ocenie, rozpaczliwej próbie rozłożenia wszystkiego na czynniki pierwsze. Mój umysł pracował stale na najwyższych obrotach. Był najwierniejszym z wiernych w służbie zalęknionego i chcącego mieć wszystko pod kontrolą ego.

Dla takiego wrażliwca jak ja – obecność bombardującego nieustannymi próbami dogłębnego zrozumienia, nazwania, klasyfikowania i oceniania wszystkiego umysłu stanowiła ogromne wyzwanie. Doświadczałam permanentnego poczucia lęku, wewnętrznej niespójności i zagrożenia, a dodatkowo odbiór samej siebie i tzw. rzeczywistości z pozycji otwartego i empatycznego odbiorcy tylko potęgował stan wewnętrznego napięcia i bólu.

Rozpoczęłam więc gorączkowe próby znalezienia odpowiedzi na formułujące się we mnie pytanie: „jak z tej wrażliwości uczynić swoja siłę?” oraz „co zrobić z sabotującym mnie stale umysłem?”.

Odpowiedzi na te pytania (i wiele innych) szukałam przez ponad 30 lat swojego życia. Przeczytałam ogrom książek, wysłuchałam wielu wykładów, ćwiczyłam jogę, medytowałam, przez wiele lat wielokrotnie doświadczałam permanentnych dolegliwości i chorób na poziomie ciała fizycznego, modliłam się, krzyczałam, prosiłam Stwórcę / Źródło o pomoc i oświecenie, śpiewałam, płakałam… 

I wydarzyła się ta prosta rzecz, jedna, prosta rzecz…

Nie mając już nic do stracenia (w końcu byłam bliska utraty siebie), zaufałam SERCU. Zwróciłam się do SERCA. Mogę to nazwać w ten sposób: „ZESZŁAM” z poziomu głowy do poziomu SERCA. Do tej przestrzeni, w której już nie potrzebujesz wiedzieć – a wiesz, już nie potrzebujesz nazywać – a wszystko masz nazwane, już nie potrzebujesz oceniać – bo jesteś wolny od potrzeby oceniania, już nie poddajesz krytyce – a widzisz wszystko z pełną jasnością i w miłości, już się nie lękasz- a wypełnia ciebie pokój i zaufanie…

I wszystko się powywracało, a właściwie – POWRÓCIŁO na swoje właściwe miejsce, do korzeni, do źródła, tego Pramiejsca danego nam od Najwyższej Miłości,Wszechświata, Ojca Wszechrzeczy…  

Wraz z tą, wydawałoby się niewielką, a jednak monumentalną, potężną i transformującą zmianą, nastał pokój i cisza, których nie sposób już zburzyć czy unicestwić. Zwrócenie się do przestrzeni Serca i doświadczanie siebie czy tzw. rzeczywistości zewnętrznej z poziomu tej cichej, boskiej, jednoczącej wszystkie poziomy naszego Istnienia przestrzeni uruchamia ukryty w niej energetyczny potencjał, uposażający nas w stałe odczuwanie wewnętrznej mocy, spójności, stabilności w polu wszystko – zespalającej Miłości.

Z miłością,

Kasia.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: