Co zawiera się w akceptacji?

Przyjmując – staję się jednością, akceptując – boskim współtwórcą.

Kiedy myślę o akceptacji pojawia się we mnie wiele dobrych, pięknych, jednoczących się i wspierających nawzajem skojarzeń, myśli i uczuć. Na pewnym etapie swojego życia każdy (kto ma w sobie choć trochę otwartości i chęci, by zacząć wzrastać) będzie musiał w końcu zmierzyć się z tematem akceptacji. Będzie musiał – bo choć nie ma żadnego aktu przymusu czy konieczności w procesie stawania się pełnowymiarową i świadomą swojego boskiego potencjału Istotą – proces akceptacji jest tu niezbędnym i absolutnie obowiązkowym punktem na drodze ziemskiego (i nie tylko) doświadczenia.

Zanim jednak dojdziemy do takiego pełnego stanu rozumienia całego procesu akceptacji i spojrzymy nań z góry – z mądrością, wnikliwością i świadomością Wędrowca, który dopiero stojąc na szczycie góry zaczął pojmować sens całej trudnej drogi, jaką dane mu było przebyć wraz z jej wszystkimi wyzwaniami, potknięciami, upadkami, troskami, radościami i wzruszeniami – zadziać się musi akceptacja na pierwszym, podstawowym poziomie: przyjęcia siebie i drugiego człowieka po prostu takim, jakim się jest. I sam już tylko ten proces jest dla wielu ogromnie trudny do pełnego zrozumienia i zrealizowania.

Akceptując i w pełni przyjmując całokształt samego siebie – mamy szansę dojść do kolejnego stopnia w procesie akceptacji: taki kolejny level, zupełnie jak w platformach przeznaczonych do gier komputerowych. Tyle, że rzecz dotyczy materii o wiele subtelniejszej. W tym miejscu to, co ziemskie, zaczyna w bardzo płynny i delikatny sposób łączyć się z tym, co niematerialne, duchowe, boskie. Akceptacji siebie na tej ziemskiej płaszczyźnie zaczyna towarzyszyć chęć rozpoznania w sobie boskiej manifestacji, przyjęcia swojego boskiego rodowodu, poczucie pełnej przynależności, jedności i integralności ze Stwórcą/Bogiem/Źródłem w nas, poprzez nas i dla nas. Zaczynamy dostrzegać, że jesteśmy nieodłączną częścią tej boskiej całości, jej przejawem, manifestem, odbiciem, iskrą i twórcą jednocześnie. Odnajdujemy swoje miejsce i swoje powołanie w tej boskiej przestrzeni, oddając się jej pełnemu prowadzeniu, mądrości, jednocześnie doświadczając jej, wypełniając ją i tworząc.

W tym głębokim, wielowarstwowym i wielopoziomowym procesie akceptacji dokonują się więc jeszcze inne potężne działania, będące integralną częścią, jak i również owocem tego doniosłego aktu: zaczynamy widzieć samych siebie, swoją ziemską drogę, doświadczenia, wybory i ponoszone konsekwencje z perspektywy boskiego Kreatora i Mędrca. To, co nie miało dla nas większego ładu czy sensu w naszym ludzkim, ziemskim, ograniczonym rozumieniu, staje się jasne, proste i oczywiste. Serce zna odpowiedzi, a Dusza – będąca w stałym połączeniu ze Stwórcą/Najwyższą Miłością/Esencją – prowadzi nas i integruje wszystkie niepasujące wcześniej do siebie elementy naszej ziemsko-duchowej egzystencji.

Reasumując: w procesie akceptacji zawiera się pełne poznanie, przyjęcie i zrozumienie naszego boskiego pochodzenia, doświadczenia, przewodnictwa i kreacji. Rzeczy odzyskują swoje właściwe miejsce, ład i porządek, a my potrafimy spojrzeć na samych siebie i naszą ziemską drogę z roztropnością, wnikliwością, a także obejmującą poszczególne etapy i cel tej wędrówki świadomością boskiego Współtwórcy.

I właśnie tym jest dla mnie pełna akceptacja.

P.S. Wraz z tą w pełni doświadczaną akceptacją na wszystkich poziomach naszego Istnienia przychodzi błogosławiony pokój, zaufanie i wewnętrzna spójność. Tego stanu nie da się pomylić i zastąpić żadnym innym.

Z miłością,

Kasia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: