To Ciebie (siebie) szukałam przez całe życie…

Wszystkie drogi (szeroko pojęte ziemskie doświadczenia), które przemierzamy podczas naszej, osadzonej tu w tej rzeczywistości, wędrówki mają jeden cel: doprowadzić nas do samych siebie. Rozdzielone części w nas pragną doświadczyć ponownego połączenia. Jedności. Świętej unii. To właśnie z tego wewnętrznego rozdzielenia, rozerwania naszego Istnienia na wiele fragmentów, z tego rozwarstwienia nas na miliony pasujących przecież do siebie i tęskniących za sobą nawzajem kawałków, elementów, cząsteczek, bierze się wielki ból i poczucie wewnętrznego rozdarcia. Doświadcza tego każdy człowiek. Absolutnie każdy. Ale będąc do siebie tak pięknie podobnymi, tak bardzo różnimy się jednocześnie w odczuwaniu, postrzeganiu i doświadczaniu tego stanu.

Wczoraj, jak zwykle późnym wieczorem (wtedy najlepiej rozmawia nam się z Duszą) Dusza powiedziała: „Długo szukałaś. Wiem. Tyle dróg, tyle możliwości, pytań, poszukiwań. Trud. Wielki trud. Widziałam twoje cierpienie. I uwierz mi – ja też cierpiałam…”.

Tak, moje cierpienie było ogromne. Przez ponad 30 lat mojego ziemskiego życia stale towarzyszyło mi w mniejszym lub większym natężeniu, ale jednak stale: poczucie tego wewnętrznego rozdarcia, niespójności, braku jedności. Czułam się jak rozbita na miliony kawałków tafla szkła. Albo jak układanka, której poszczególne części (puzzle) zostały wszędzie rozrzucone.

Każde kolejne doświadczenie, rozpoczynana droga, każde wyzwanie, przed jakim stawałam, każdy napotkany człowiek, wszystko to (i jeszcze więcej) dawało impuls do wejrzenia w siebie. Stałego wglądu. Obserwacji. Uważności. Można powiedzieć, że dzięki tym stałym wglądom zaczęłam „zbierać” porozrzucane cząstki siebie. Składać je w swoją całość. W całość siebie. W piękną jedność. Pełnię.

Dusza chce się czuć potrzebna. Chce być w końcu zauważona. Dostrzeżona. „Nie jest dobrze Duszy być w Istocie (człowieku) bez (udziału – to mój dopisek dla pełniejszego zrozumienia słów Duszy) jego świadomości” – powiedziała wczoraj Dusza.

Czasem bywa jednak tak, że Dusza woli pozostawać nierozpoznaną cząstką człowieka w nim samym. Działać w trybie: niewidoczna, niewidzialna, nieuświadomiona. Jest jej wygodniej doświadczać „w pojedynkę”. Bez naszego (ludzkiego) świadomego udziału w tym procesie. Bo i tak Dusza ma wiele do zrobienia. Dusze to są Istoty ogromnie zapracowane. Ale najczęściej (z woli samego Źródła/Stwórcy lub w procesie wzrastania Człowieka) w końcu i tak musi dojść do etapu, w którym człowiek zaczyna poszukiwać w sobie istnienia Duszy, rozpoznawać Jej w nim bycie, dążyć do Jej odkrywania oraz w Niej i poprzez Nią zintegrowania w samym sobie. Okazuje się wtedy, że nie tylko człowiek doznał poszerzenia swojej Istoty, ale że i Dusza na tym zespoleniu, integracji, połączeniu wiele zyskała. Bo każdy dąży do pełni. Dusza też.

Miarą więc tego wewnętrznego zespolenia, zebrania rozrzuconych kawałków siebie w wielowymiarową, zintegrowaną, całkowitą jedność, miarą odnalezienia siebie w sobie, dotarcia do tego Domu w nas jest wewnętrzny, niezmącony pokój i cisza. Znów cisza. Bo w tej ciszy wszystko się rozgrywa.

Szukając więc siebie – odnalazłam Duszę w sobie. I siebie w swej Duszy. Teraz tworzymy jedność. Taki boski tandem. To wzrost ku innemu poziomi doświadczania siebie na tym ziemskim planie. Niby w tej gęstości, a jednak wyżej, lżej. Pełniej.

I już bez lęku. Bez poczucia rozdarcia. Cisza. I Pokój. Taka nasza droga i cel.

Zbieraj więc siebie. Układaj. Składaj w całość. Nie jesteś w tym sam. I Dusza za Tobą tęskni.

Cudownych zbiorów, Kochani.

Kasia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: