Mnie się chwyć, czyli trochę o zaufaniu do Duszy…

Miał być wpis o ego. Dusza chodziła za mną cały dzień i powtarzała: „napisz o ego”, „napisz o ego”. „Dobrze, dobrze, napiszę o ego, niech Ci będzie” – odpowiedziałam Jej z uśmiechem w sercu.

Uparta jest ta moja Dusza. Ale za to ją kocham. Dobija się tak długo, aż zostanie wysłuchana.

Usiadłam więc późnym wieczorem z zamiarem napisania o ego. Pobyłam trochę, jak co dzień, w ciszy własnego serca. To mój stały rytuał. Czas tylko dla siebie. Spotkanie ze sobą. Cisza. Szansa na oczyszczenie się z energetycznych naleciałości ziemskiego doświadczenia, na zdjęcie z siebie kolejnej iluzorycznej powłoki postrzegania, do której tak bardzo przywykamy, na przyjrzenie się sobie bez filtrów, które funduje nam raz po raz konstrukt tego świata (taka jego właściwość – ani to dobre, ani złe. Tak po prostu jest). To czas na zanurzenie się w swoją osobistą przestrzeń. Na wspólne rozmowy: moje i Duszy.

I właśnie podczas jednego z takich wieczorów pojawiło się przemożne pragnienie, głębokie odczucie, wołanie wręcz: to nie ego ma być tematem dzisiejszego wpisu, a kolejne uwalniające odkrycie. Czyste. Mocne i kojące.

„Tak, przyznaję Ci rację. Napisz o tym. To jest ważniejsze na ten moment” – powiedziała wtedy Dusza. Ogromne ciepło rozlało się w sercu. Centrum – powrót do siebie.

Przyszedł wewnętrzny spokój. Jak dobrze. Jestem w Domu.

Dziś więc kilka słów o czymś bez czego nie można się obyć na drodze świadomego życia. Na drodze powrotu do swojej duchowej tożsamości. Na drodze do odkrywania (a właściwie: przypominania) Prawdy. O zaufaniu do siebie. Do siebie jako całości. Do wszystkich poziomów, jakie składają się na nasze Istnienie. O zaufaniu do swojej drogi, swojego kursu, do swoich osobistych odkryć, rozpoznań, do mądrości, jaką posiadamy w sobie. Wreszcie…

O zaufaniu do Duszy

Ponieważ każdy dzień traktuję jako kolejną i bezcenną szansę (taki ogrom mikroszans – Ocean możliwości) na poszerzanie swojej świadomości, zdejmowanie – jak starych płaszczy – kolejnych iluzji na temat siebie czy świata, na odkrywanie swojego potencjału, wzrastanie, budowanie Świętej Unii: ciała, umysłu i Ducha, każde mikro – i makro – doświadczenie, jakie staje się moim udziałem, staram się w maksymalny sposób wykorzystać w wyżej wymienionym celu. I tu może pojawić się pułapka. Ta wielość, mnogość, różnorodność docierających do nas słów, sygnałów, szeroko pojętej wiedzy, informacji, przekazów, doświadczeń innych osób, postów, wykładów, czyli jednym słowem: cała materia tzw. ludzkiej wiedzy i ludzkiego doświadczenia (co nie zawsze jest tożsame z (roz) poznaniem) może być i często jest źródłem niekończących się i cennych inspiracji, natchnień czy drogowskazów, ale…

No właśnie… pozwalając na (często zupełnie niezamierzone) rozpraszanie swojej uwagi na zewnątrz siebie, odwracając się od swojego osobistego Centrum, jakim jest święta przestrzeń naszego serca, nie jesteśmy dłużej w stanie… albo przynajmniej w znaczącym stopniu zaburzamy proces…

dotykania Tajemnicy. Odkrywania i w końcu doświadczania swojego Źródłowego pochodzenia. Docierania do swojej Duchowej tożsamości…

A jedyne, na co się wystawiamy, to prawie pewna utrata swojej osobistej nawigacji i w bolesny sposób odczuwalne zbaczanie z kursu, jaki obrała dla nas i z nami nasza Dusza. O utracie wewnętrznej spójności, harmonii i ciszy już nie wspominając.

Pamiętam, jak we mnie, jako istocie o mocno refleksyjnej naturze, ale z dużą dozą dociekliwości i niestandardowego sposobu myślenia, te toczące się wewnętrzne procesy potrafiły przysparzać sporo zamieszania i chaosu. Cierpiałam. Traciłam nie tylko swoją nawigację, ster czy kurs. Ja siebie traciłam!!! A łodeczka ziemskiego życia już od dawna pływała roztrzaskana na kawałki…

„Czego się tu chwycić?” – często pytałam w takich chwilach samej siebie. „Jak to wszystko ze sobą pogodzić?” – te pytania nie dawały mi spokoju.

Właśnie wtedy wkraczała (na moje – nasze – szczęście Dusza. „Dość już tych pytań!” – prawie krzyczała. „Niczego nie znajdziesz na zewnątrz. Bo wszystko jest w tobie” – dodawała już trochę łagodniej.

Wiedziałam o tym. Tyle razy przekonywałam się o absolutnej słuszności i doniosłości tego rozpoznania. A mimo to, w obliczu różnych doświadczeń, a już zwłaszcza – nazwijmy to – „zapoznawania się ze stanem świadomości innych ludzkich Istot” zdarzało mi się niekiedy zatracać swój wewnętrzny barometr bądź przynajmniej tracić zaufanie do jego rzetelnej i sumiennej pracy dla mojego szeroko pojętego dobra.

Do centrum. Powrót do siebie. Wciąż i wciąż na nowo każdego dnia. Do swojego osobistego centrum. Swojej pełni i ciszy. Do przestrzeni swojego serca. Kawał pracy. Nikt nie mówił, że będzie lekko 😉

Dusza mówi: „Zaufaj sobie. Mi zaufaj. Tak wiem, że niektórzy mówią, że się świetnie bawię, że chcę doświadczać. Chcę. To fakt. Ale tylko ku wzajemnemu wzrastaniu. Do Źródła, przez Miłość i dla Stwórcy. Tylko w ten sposób. Ufaj mi.”

Błogosławiona cisza. Jestem w Domu. W Domu swej Duszy. Ciepło znów mnie zalewa na wysokości czakry Serca.

P.S. Zaglądaj tam codziennie. Stale. Czerp, ucz się. I ufaj. Oczyszczaj też – to konieczne! Ale zawsze ufaj. Tak się dzielę z Tobą. Miał być wpis o ego, a wyszedł o zaufaniu. Do siebie i Duszy. Tworzycie jedność.

Może coś weźmiesz dla siebie. Niech Ci się darzy najpiękniej.

Kasia

5 myśli w temacie “Mnie się chwyć, czyli trochę o zaufaniu do Duszy…

    1. Kochana… Dziękuję za moc Twych słów. Jestem realna, bardzo realna… mam prawie 40 lat, no 38,5 :)) Mam normalną rodzinę, Kochanego Męża i troje Dzieci. I obowiązków moc! W tym wszystkim każdego dnia staram się znaleźć choć chwilę na takie czyste, pełne zanurzenie w siebie, na pobycie w Przestrzeni Serca, spotkanie ze Stwórcą/Źródłem w nas. Ale tak naprawdę bycie w takim zespoleniu dzieje się praktycznie CAŁY CZAS, jeśli tylko otworzymy swoje Serca i pozwolimy się prowadzić. I to też jest jak najbardziej realne ❤ Dziękuję za miłe sercu odwiedziny i Twoje słowa. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: