Pierwszy krok: totalnie się poddać…

Mając ograniczone możliwości objęcia sensu i przyczyn całego naszego Istnienia, celu i zadań naszej Ziemskiej wędrówki oraz zrozumienia wszystkich prapowodów, dla których wcieliliśmy się w tym TU i TERAZ na Ziemi oraz zdając również sobie sprawę z iluzoryczności i ułomności naszego poznania pozostaje nam jedno: oddać się w akcie bezgranicznego zaufania Wyższej Sile, którą ja akurat lubię nazywać i rozpoznaję jako Źródło/Stwórcę/Boga. Nazwa nie ma tu jednak większego znaczenia, ponieważ ta Siła/Najwyższa Miłość/Mądrość i tak istniała, istnieje i będzie istnieć oraz organizuje i obejmuje Wszystko Co Jest w sposób całkowicie niezależny od naszej woli, stopnia poznania, świadomości, odczuwania, postrzegania itd.

Patrząc z perspektywy czasu, własnego doświadczenia oraz osobistych procesów, jakie przetoczyły się przeze mnie ta właśnie rzecz: akt bezwarunkowego oddania się Boskiemu Przewodnictwu/ Przewodnictwu Wszechświata (co bywa często zupełnie niewłaściwie pojmowane, bo utożsamiane z bliżej nieokreślonymi tajemnymi, czytaj: nieczystymi praktykami) wydaje się być pierwszym i podstawowym krokiem na drodze do odkrycia/zintegrowania całego siebie (w tym siebie źródłowego).

Oddając się Boskiemu Przewodnictwu, nie tyle chodzi o spojrzenie na siebie z perspektywy wewnętrznego braku, ubytku, jakiejś niedoskonałości, ile właśnie o uznanie tego, że wszystko już JEST W NAS, tylko my o tym zapomnieliśmy, jeszcze do tego nie dotarliśmy, jeszcze nie odkryliśmy tego (Źródła, PraMądrości i PraMiłości) w sobie. Takie spojrzenie stawia sprawę w zupełnie innym świetle.

Każdy z nas ma w sobie Mędrca – Boskiego Przewodnika, Osobistego Mistrza, ale potrzeba nam przygotować dla niego przestrzeń w nas. Potrzeba dać mu czas i szansę, by – w odpowiednim dla naszego najwyższego dobra momencie naszej ziemskiej wędrówki – mógł się nam wreszcie zamanifestować/objawić. Oczywiście tylko i wyłącznie oraz poprzez połączenie się ze Źródłem/Najwyższą Siłą.

Oddajemy się więc w sposób całkowicie bezgraniczny i bezwarunkowy. To jest początek pięknego procesu!

Do tego momentu w naszym życiu, w którym wreszcie decydujemy się na ten akt bezgranicznego zawierzenia i oddania najczęściej doprowadzają nas doświadczenia z bieguna cienia: różnego rodzaju trudności, cierpienia, choroby, morza wylanych łez. Bowiem te właśnie (choć nie zawsze) doświadczenia wielkiego bólu i cierpienia otwierają w nas przestrzeń gotową ostatecznie się poddać, zawierzyć, zaufać. Wszechświat czeka!

Cóż mogę mieć więc do stracenia? Wyczerpałem/am wszystkie znane mi dotąd możliwości i sposoby. Próbowałem/am wszystkiego, by sobie pomóc, by wydobyć się z otchłani lęku, bólu, cierpienia i poczucia beznadziei. Mogę już tylko zawierzyć.

I to rozpoznanie jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakich możesz sobie samemu podarować!

I u mnie tak było: zdecydowałam się (wreszcie! po długim czasie) oddać Wyższemu Przewodnictwu dopiero po wyczerpaniu wszelkich znanych mi i dostępnych metod/sposobów/rozwiązań. I absolutnie tego nie żałuję. To była jedna z najwspanialszych i dających najpiękniejsze owoce decyzji w moim życiu.

Ale co to znaczy: totalnie się oddać (poddać)?

Po prostu uznać, że jesteśmy cudowną częścią Czegoś Większego od nas samych, Co doskonale wie, co jest dla nas i naszego wzrostu najlepsze. To znaczy też przyznać się samemu przed sobą, że na tą chwilę naszego ziemskiego rozpoznania nie potrafię/nie umiem poradzić sobie z aktualnym stanem rzeczy – i to jest jak najbardziej w porządku. Nie muszę radzić sobie zawsze i ze wszystkim – jakie to uwalniające przyzwolenie!

Oddać się to również uznać swoją bezsilność/smutek/poczucie żalu, jednym słowem: wszystko to, co się w nas aktualnie zadziewa tak na poziomie myśli, jak i emocji, stanów itd. Może się wówczas okazać (i najczęściej tak właśnie jest), że poprzez dokonanie tego bezcennego aktu nie czujemy się już tak bardzo bezsilni czy bezradni, jak to wcześniej miało miejsce i że, mimo wszelkich przeciwności, trudów, osobistych blokad, schematów reagowania i różnego rodzaju działających w nas ograniczeń – zaczynamy odczuwać jeszcze bliżej nieokreśloną i niezrozumiałą, ale jednak: energię zmiany, transformacji, otwarcia na nowe.

A jeśli tak się na początku nie zadzieje: to też jest dobrze. Czasem potrzeba nam czasu, by móc coś w sobie przyjąć/zintegrować/by móc do czegoś w sobie domaszerować. I to również w pełni akceptujemy! Bez akceptacji ani rusz!

Wszechświat uwielbia wypełniać luki w nas, a właściwie obdarowywać nas takimi doświadczeniemi, dzięki których przepuszczeniu przez całą naszą Istotę – zyskujemy szansę na osiągnięcie kolejnego poziomu uzdrowienia, poznania, świadomości i wewnętrznej integracji. Więc te luki to nie braki, a piękne przestrzenie, które tylko czekają na nowe. Dojrzyj ich potencjał. Ujrzyj, przyjmij i odczuj, jak wiele dobrego ma szansę się zamanifestować dzięki ich uznaniu i Twojej otwartości na działanie Wszechświata/Stwórcy.

Dziś podczas pisania tych słów Dusza powiedziała: „Jak pięknie się wtedy poddałaś. Dobrze to pamiętam.”

Tak, Duszko – zalana łzami, rozpaczliwie potrzebująca prowadzenia, ale jakże wzruszona…

P.S. Przytul teraz siebie mocno, połóż rękę na Sercu i poproś o prowadzenie.

Powiedz na głos lub w ciszy Serca:

Jestem bezpieczny/a.

Jestem prowadzony/a.

Jestem zawsze zaopiekowany/a.

Od tej pory wiem, że wszystko co do mnie przychodzi – wydarza się dla mojego najwyższego dobra.

Wszechświat Ci sprzyja! Zawsze.

Na koniec tego wpisu jeszcze jedna ważna refleksja: dostęp do mocy kreowania swojego Życia otwiera się przed nami tylko w akcie zawierzenia: wszak pokora przynosi cuda. Nie może się też obejść bez wykonania ogromu pracy własnej, bowiem dopóki nie dokonamy w sobie wewnętrznych porządków – stale będziemy poruszać się tymi samymi ścieżkami, w zamkniętym kole doświadczeń.

Z Miłością,

Kasia

5 myśli w temacie “Pierwszy krok: totalnie się poddać…

    1. Witaj 😊 Człowiek, który czyni zło i znajduje dla niego usprawiedliwienie z pewnością nie korzysta z Mędrca w sobie, o którym piszę.Ten Mędrzec będąc połączony ze Źródłem/Bogiem (który jest i w nas i wszędzie) może wyzwalać jedynie dążenie do czynienia dobra i Miłości. Nawet, gdy się potkniemy, pomylimy, upadniemy – co też jest częścią procesu i naszego ziemskiego doświadczenia – nie będzie wyzwalał w nas potrzeby, pragnienia ciemności, a właśnie chęć zbliżania się do Światła. Nie wkładajmy w ręce Boga uczynków z tego drugiego bieguna. Pozdrawiam ciepło i dobrej nocy dla Ciebie ❤

      Polubienie

      1. Kasiu skąd masz tę wiedzę. Skończyłaś teologię filozofię.. i dlaczego każdy wpus jest tak daleki od rzeczywistosci. Jakbyś karmiła się jedyną potrawą. Czy to jest przemozna chęć głoszenia światu? Ja chetnie poczytalabym kilka takich zdan i drugą część adekwatną do teorii z praktyki zycia zwykłego zjadacza chleba, czyli cos o dzieciach o partnerskich relacjach o pracy zawodowej towarzskiej sferze. Aby odnaleźć ciebie jako istote ziemską. Nie wiem czy piszę to zrozumiale.

        Polubione przez 1 osoba

      2. To wiedza poznania, biorąca się wyłącznie z mojego osobistego doświadczenia. Jestem zwykłą kobietą, która na co dzień gotuje, sprząta, robi zakupy, chodzi z Dziećmi na place zabaw, robi z Nimi babki z piasku albo zbiera kasztany. Ale każdy z nas jest inny i ma coś innego, pięknego do podarowania światu. Jeden pisze o rodzajach drewna na opał i robi to świetnie, inny pisze o naturalnych sposobach na infekcje i też wspaniale, inny o modzie, a jeszcze inny za główny temat wybrał sobie dzielenie się drogą Serca. I moim zdaniem to jest piękne. Każdy ma coś do podarowania światu. SIEBIE ❤

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: