Gdy należysz do Światła…

Absolutnie nic nie grozi tym, którzy w świadomy sposób chcą przynależeć do Światła. To prosta, wyzwalająca i piękna konsekwencja podążania drogą Serca i dostrajania się do Boga w nas.

„Należysz do Światła” – powtarza mi Dusza – „To teraz Nim bądź. Odwagi!”

Tak, Kochana Duszko ma: już się nie boję. Ten etap zaliczyłam. Lekko nie było. Nawet bardzo, bardzo boleśnie, o czym dobrze wiesz. Ale lekcję w końcu odrobiłam. I już nie ma powrotu na starą drogę.

Ziemia i Niebo w nas

Co powiedzą Inni? Jak mnie odbiorą? Co pomyślą na mój temat? – to pytania, które odczuwa obecnie albo odczuwało wielu z nas. Są zupełnie naturalną reakcją naszych, funkcjonujących do tej pory głównie w obszarze umysłu i bojącego się oceny/utraty swojej fałszywej pozycji ego, Istnień. Zaczynamy się budzić i dostrzegać coś więcej ponad to, do czego zostaliśmy tu na Ziemi w fałszywy, bo oderwany od naszej Boskiej natury, ukształtowani. I tak ma być. Idziemy w stronę Światła.

Ziemią rządzą niskowibrujące częstotliwości lęku, które najróżniejszymi kanałami/drogami próbują zatrzymać nas w swej energetycznej matrycy. Cel: żebyś nie wzrósł Piękny Człowieku. Żebyśmy nie mogli odkryć swojego prawdziwego pochodzenia/natury i w stanie nieświadomości pozostając, kontynuowali i podtrzymywali stare wzorce wszystkich wierzeń i przekonań, w jakich wyrośliśmy.

Ale my nie pochodzimy z Ziemi, choć Matka Gaja tak pięknie nas przyjęła i dała nam całą siebie: nasze schronienie i nasz Dom. Pochodzimy od Źródła, Światła, Najwyższej Miłości, którą wielu z nas nazywa Bogiem, Stwórcą. To jest prawdziwa kolebka naszego Istnienia.

Skoro jesteś promieniem Boga ucieleśnionym w ziemskie ciało fizyczne, jak możesz wątpić w swoją Boskość? Dlaczego nie uznajesz tej części w sobie, która wszechorganizuje i zarządza nie tylko całym Tobą, ale też Wszystkim Co Jest?

Dlaczego wstydzimy się swojego Boskiego rodowodu?

Powiem Ci: ja też się kiedyś wstydziłam. Bałam się uznać swoją Boskość. A cóż dopiero mówić czy pisać o tym!!! Nie udźwignęłabym dawniej lęku towarzyszącego ewentualności bycia ocenianą.

Dziś nie ma we mnie lęku. Rozproszył się w świetle Boga, do którego nauczyłam się (i odważyłam w końcu) w sobie dostrajać. Cokolwiek, co pochodzi z materii tzw. zewnętrznej rzeczywistości również nie ma mocy tego lęku mi zaimplikować, ponieważ reaguję z innego już poziomu/miejsca we mnie: w świadomy sposób honorując Światło we mnie. Idę za głosem Serca. Podążam Drogą Duszy. Ufam. A umysł? Musiał skapitulować: poddał się ostatecznie Sercu, uznając Jego prym i przewodnictwo.

Poza zasięgiem matriksa

Gdy należysz do Światła, czyli częstotliwości Miłości, nic co pochodzi z zewnętrznego świata nie ma takich narzędzi/sposobów, by móc Ciebie dotknąć i w jakikolwiek sposób Ci zaszkodzić.

Po prostu nie ma takiej możliwości. Gdy wibrujesz Miłością żadne ludzkie działanie, które z ziemskiej perspektywy (perspektywy ego = lęku) mogłoby Ci zagrażać, nie jest w stanie Ciebie dosięgnąć (zranić). A to dlatego, że jesteś niewidzialny = nierozpoznawalny = nie osiągalny poprzez pole Miłości, w jakim przebywasz/wibrujesz. To takie proste! I takie cudowne!

Częstotliwość niskowibrującego lęku ( wszelkie siły pochodzące z tzw. ziemskiego matriksa) nie jest w stanie rozpoznać i dosięgnąć wysokich wibracji Miłości!

Dlatego pozostajemy w pełni wolni od ich wpływów. A nawet, jeśli powróci jakiś stary (oparty na lęku) schemat czy reakcja w nas, to znając i rozumiejąc ten proces i wszystkie towarzyszące temu zależności, w krótkim czasie jesteśmy w stanie powrócić na właściwy tor.

Czy małe źdźbło trawy widzi co jest na szczycie potężnej góry? Albo za nią? Otóż źdźbło nie ma absolutnie żadnej możliwości tego dostrzec, ujrzeć, w jakikolwiek sposób dosięgnąć swoim istnieniem. Może się jedynie domyślać. Ale i to jest skazane na wielkie niepowodzenie, bowiem nie sposób źdźbłu (energii lęku) wyobrazić sobie (a cóż dopiero ujrzeć!) całej wspaniałości widoku, jaki możliwy jest do objęcia/poznania wyłącznie będąc na szczycie góry (energia Miłości).

Gdy należysz do Światła nie tylko wypełniasz się jego Boską częstotliwością, ale również roztaczasz wokół siebie jego uzdrawiającą moc polem swojego odczuwającego Serca. To jest właśnie bardzo świadome i w ciszy Serca dokonujące się aktywne (wbrew pozorom) działanie Osoby, która nie biorąc udziału w całej mowie nienawiści, jaką możemy obecnie zaobserwować, podejmuje się czynić, by pomóc Ludzkości wznieść się do wyższego wymiaru.

To przynosi wielki i niczym niezmącony pokój w Sercu. A głowa tylko może się temu pokłonić, oddać i za tym podążać. Wyłącznie w służbie Sercu. Nigdy odwrotnie.

Nadchodzi czas Ludzkich Serc. Obecny czas tylko mnie w tym utwierdza.

Nic nam nie jest w stanie zagrozić. Żadna zewnętrzna siła, żadna technologia, żadna substancja. Pole naszych wypełnionych Światłością Serc ma moc rozpuszczania wszystkiego, co nie współgra z wewnętrzną, Boską energią harmonii w nas.

Jest dobrze. Idziemy w stronę Światła. Coraz więcej znaków na Niebie i Ziemi utwierdza nas w tym! Damy radę, Kochani.

Z Miłością,

Kasia.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: