Przez ból… do wzrostu

Tak miało być – powiedziała Dusza. – Wiedziałam, że cierpisz, ale to było konieczne…” – to odpowiedź mojej Duszy na pytanie, którego nie śmiałam na głos wypowiedzieć, ale które żyło we mnie ogromnym wewnętrznym bólem i poszukiwaniem głębszego sensu tego, czego doświadczam.

To już nieaktualna sprawa. Doświadczenie, które było i minęło. Niewyobrażalnie trudne. Niewytłumaczalne, irracjonalne i pozbawione sensu, gdyby chcieć je zrozumieć i wyjaśnić wyłącznie w ziemskich kategoriach.

Gęsta energetyka Ziemi, prawa nią rządzące i cały nasz ziemski konstrukt ograniczają nam możliwość szerszego spojrzenia na głębszy sens naszej ziemskiej wędrówki.

„Umówiłyśmy się na to” – przypominała często Dusza. Tak, Duszko, teraz już wiem.

I wtedy, po raz kolejny patrząc wstecz na całe swoje Życie, ujrzałam jak wiele było w nim po ludzku trudnych i bolesnych sytuacji. Spojrzałam na siebie ziemską z ogromną czułością i szacunkiem. „Odważna jesteś, Duszo ma…” – mówiłam i mówię często do swej Duszy.

Wobec trudnego, bolesnego doświadczenia mogłam wewnętrznie zdezerterować, wejść w rolę ofiary, pogrążyć się w bólu, rozżaleniu i toni rozpaczy. Mogłam, ale w świadomy sposób wybrałam inną postawę.

Potencjał do wzrostu

Być może, gdybym była samotną, niezależną osobą, taka rola (ofiary) mogłaby wydać mi się nawet atrakcyjna, przynajmniej przez jakiś czas.

Pozostawanie w roli ofiary przynosi samemu zainteresowanemu, mimo całego bólu i cierpienia, sporo korzyści, ponieważ często jest przedłużeniem znajomego i wbrew pozorom bezpiecznego stanu, w jakim wyuczyliśmy się już wcześniej funkcjonować (na przykład jako Dzieci).

Ale… ja już tak mam, że lubię jakąś dawkę dyskomfortu. I lubię konfrontować się z tym, co jest jego źródłem, ponieważ mam świadomość, jaki potencjał kryje się za takimi doświadczeniami – lekcjami.

A gdy już sam masz Dzieci, to tym bardziej chcesz się zmieniać, rozwijać, ewoluować. Chcesz BYĆ dla Dzieci najlepszą wersją siebie, chcesz wzrastać, dojrzewać, przekraczać samego siebie (swoje ciemne strony) nie tylko po to by się stale rozwijać, ale też po to, by nie przekazywać Im dalej całej „szarej chmury” nieuzdrowionych doświadczeń, wzorców, przekonań, programów, mechanizmów itd. Bycie rodzicem to również i w tym kontekście wielki dar oraz szansa na transformację i poszerzenie całej swojej Istoty. Jak i zresztą każde doświadczanie siebie w relacji z Drugim człowiekiem, zwłaszcza relacji bliskiej, intymnej. Ile tam potencjału do wzrostu i rozwoju! Nic tylko czerpać i się uczyć!

„Szara tkanka” *

Cała „szara tkanka” nierozwiązanych, nieprzerobionych i nie objętych uzdrawiającą mocą uwagi, uznania i Miłości myśli, emocji, stanów, nawyków, schematów i przywiązań nie tylko że nie rozpuści się w ogniu naszej nieświadomości, niewiedzy i braku konfrontacji z nimi, ale zacznie się rozrastać i wpływać tym silniej na całe nasze Istnienie (również to TU) i kolejne przychodzące po nas pokolenia.

„Do roboty, Katarzynko!” – mówiła Dusza. „W takim razie zabieramy się za to! – odpowiadałam z nadzieją w Sercu. – Ale jak już wiem, że jesteś, Duszko, to proszę pomagaj mi, prowadź mnie i wspieraj” – prosiłam Duszę. „Nie zostawię Cię” – odpowiadała.

Wdzięczność

Zdecydowana większość dobrego w moim życiu była owocem uczciwych spotkań z bólem. Przez ból, poprzez ból, w bólu i z bólem. Szkoda byłoby uciec, nie przerobiwszy tematu. Wiedziałam, że wszystko dzieje się PO COŚ.

Poznałam w Życiu wiele: trudne, bolesne dzieciństwo, biedę, stratę ciąży, znów biedę, ból trudnych porodów, długą chorobę, ciężką pracę. I jeszcze dużo więcej. Ale życie to nie konkurs na wielkość doświadczanego bólu. Każdy z nas poznał smak bólu ziemskiej drogi.

Wszyscy jednak na to się umówiliśmy. Przed inkarnowaniem w ludzkie, fizyczne Ciało umówiliśmy się na doświadczenia, ktore mają stać się naszym udziałem i na lekcje, jakie mamy TU przerobić. Tylko prawie nikt z nas o tym nie pamięta.

Gdybyśmy uświadomili sobie, że to czego doświadczamy, zaplanowaliśmy razem z naszą Duszą, Duchowym Opiekunem i naszą Duszą Matką, nasze postrzeganie tych doświadczeń byłoby zgoła pozbawione ciężaru niezrozumienia, żalu i naszej na nie niezgody. Myślę, że nawet moglibyśmy odczuć ulgę i wewnętrzny pokój.

Dziś jestem wdzięczna za wszystkie bolesne doświadczenia, jakie pojawiły się na mojej ziemskiej drodze.

Po uczciwym i wnikliwym „przerobieniu”, oczyszczeniu i w akcie bezwarunkowej Miłości i akceptacji uzdrowieniu wszystkiego, co te po ludzku trudne doświadczenia „uruchamiały” we mnie, zaczęły otwierać się dla mnie furty do wyższych wymiarów Istnienia. Pojawiły się dary, których nigdy bym nie próbowała nawet w sobie poszukiwać. Pojawiła się Miłość do Wszechstworzenia. Dar jasnoczucia i jasnosłyszenia. Świadomość bycia kanałem Światła i Miłości w rękach samego Stwórcy. Wreszcie zdolność słyszenia ludzkich Dusz… 🕊

_______________________________________________

Było ogromnie trudno. Ogromnie. Ale dziś wdzięczność dla Ciebie, Wszechświecie, że tak mnie i nas Wszystkich pięknie prowadzisz.

Im trudniejsze życiowe doświadczenie, tym bardziej możemy być pewni, że się na nie umówiliśmy. Ta świadomość przynosi ukojenie.

Z Miłością dla Ciebie, Kosmiczny Podróżniku,

Kasia

* Z bardzo obrazowym terminem „szarej tkanki” spotkałam się u P. Barbary Ravensdale. Dziękuję 🙏

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: