Ruszaj z miejsca, w którym jesteś, czyli dla otuchy słów kilka…

Wpis spontaniczny. Ku pokrzepieniu Serc. Dusz. Całych Was (Nas). W odpowiedzi na wiele wiadomości i komentarzy, które od Was otrzymuję, Kochani. Dziękuję Wam z całego serca za zaufanie.

_____________________________________________

Tu, gdzie jesteś masz NAJLEPSZE WARUNKI DO WZROSTU. Lepszych/innych nie będzie. W drogę PO SIEBIE ruszać czas!

Nie musimy znać, umieć, wiedzieć, rozumieć wszystkiego od razu. Nawet więcej: taki całkowity stan rozpoznania nigdy nie nastąpi. Bo my się stale poszerzamy, wzrastamy, ewoluujemy. Do końca naszych ziemskich dni. I po drugiej stronie też.

Wraz z zakończeniem ziemskiego wcielenia kontynuujemy proces osobistego rozwoju/wzrastania w formie niefizycznej. Trafiamy do tzw. Domu Duchowego, takiego Domu, w którym będą panować najlepsze warunki dla naszego dalszego wzrostu. I tu nie o chodzi o hierarchię, prymat jednego miejsca nad drugim, a o jak najbardziej energetycznie precyzyjne dobranie takiego Duchowego Domu, który będzie nas w tym procesie wspierać. Nie kończymy się tutaj. To uwalniająca świadomość.

Akceptuj wszystko, co się w Tobie pojawia. Każdą myśl, emocję, stan. Każdą tęsknotę, złość, ból. Każde przyzwolenie i opór. To wszystko są bardzo cenne informacje o Tobie dla Ciebie. W nich leży potencjał do rozwoju.

Nie bój się więc uznać całego siebie. Ze wszystkim, co się na Ciebie składa. Każdy puzel Twojego Istnienia jest tak samo ważny i potrzebny. Akceptacja. Bezwarunkowa. Czasem długo się jej wobec siebie uczymy. I mi zajęło to kilka dobrych lat życia. Bezwarunkowa akceptacja jest wieloetapowa i wielopoziomowa. Jej osiąganie to proces.

Obejmuj siebie. Każdą cząstkę siebie. Wszystkie blaski i cienie. Przyjmij z Miłością. Nie ma, Kochani większej uzdrawiającej Siły/Mocy niż Miłość. Po prostu nie ma. Świadomość nas otwiera, budzi, wyzwala, ale Miłość uzdrawia, otula, poszerza nas. Każda przyjęta z Miłością cząstka nas, przepracowana w uczciwym akcie Miłości zasila nasze Istnienie i poszerza nasze pole. Wzrastamy. Czujesz to? Gdy o tym piszę, jestem poruszona. W kontakcie z całą sobą. To wspaniałe, transformujące doświadczenie. Transformacja tylko przez Miłość. Inaczej się nie da.

Każde doświadczenie rozpoznawaj jako szansę. Każde. My sami zgodziliśmy się na to, czego tu doświadczamy. Ustaliliśmy to z naszą Duszą i Duchowym Przewodnikiem przed naszym zejściem TU. Im trudniejsze życiowe doświadczenie tym większa pewność, że miało ono się nam objawić. To potencjał, szansa, lekcja, nie kara. Nawet prawa karmy nie winniśmy rozpoznawać jako prawa nagrody i kary. W moim odczuciu to zbyt uproszczone i krzywdzące ujęcie tego naturalnego i dającego nam wielość możliwości wzrastania Prawo Wszechświata. Wszystko, co otrzymujemy, dostajemy po coś. Wszechświat jest bardzo precyzyjny, konsekwentny, logiczny i poukładany w całym swym stale poszerzającym się konstrukcie.

Każda więc trudność, doświadczenie graniczne, choroba, cokolwiek co wiąże się dla nas z wewnętrznym cierpieniem i bólem, jest szansą. Pisałam o tym w kilku wpisach. Moja długa choroba, okrutna w przebiegu, trudna do udźwignięcia pod każdym względem przyniosła najwspanialsze owoce. Ponieważ ja wyszłam jej naprzeciw. Ja sobie wyszłam naprzeciw. Powiedziałam do niej: „Skoro już TU jesteś, to po coś do mnie przyszłaś…”.

Ale tak nie było od razu. Na początku był bunt, niezgoda, złość, żal. Jak to? Czym sobie na to zasłużyłam? – to był wewnętrzny nastrój, który mi wtedy towarzyszył. Ale nie uciekłam w rolę ofiary. Wyszłam sobie naprzeciw. Zaczęłam szukać, szukać, szukać. Uruchomiłam wewnętrzną kopalnię. Po skarby ukryte we mnie. Ogromny proces. Trudny. Ale jakże wspaniały. Do tematu choroby/dysfunkcji/braku równowagi w różnych obszarach naszego Istnienia będę wielokrotnie wracać. Temat choroby czy też szerzej: trudnego doświadczenia jako daru, szansy, potencjału ogromnie mnie porwał i zafascynował.

Bądź w kontakcie ze sobą. Ze światem. Z Matką Ziemią. Z całym bezmiarem Istnienia. Dostaniesz, uzyskasz tyle, ile sam będziesz gotowy przez siebie przepuścić. W Tobie jest moc decydowania o tym. I przekucia potencjału w zasób/zasilenie.

I na koniec jeszcze: proś o prowadzenie swoją Duszę. Nawet jeśli nie wiesz, w jaki sposób, nawet jeśli nie masz żadnej pewności, czy Ciebie słyszy albo czy Ty ją usłyszysz/poczujesz, proś, zwracaj się, oddawaj się Jej w takim zaufaniu i przyzwoleniu, jaki na ten moment w sobie odczuwasz.

I zwracaj się do Stwórcy/Źródła/Boga, jakkolwiek Go pojmujesz. Uznanie takich Jego przymiotów, jak Wszechmoc i Wszechpotęga oraz WszechMiłość otwiera całe Twoje wielopoziomowe Jestestwo na działanie Jego uzdrawiającej Miłości. Stwórca również pragnie być z nami w przepływie. Jesteśmy częścią wielkiego Oceanu Istnienia. Ja czuję się tym ogromnie zaszczycona. I wzruszona. Niezmiennie.

Ruszaj po siebie. Z tego miejsca, gdzie jesteś. Dasz radę! Masz przy sobie cały Wszechświat!

Ahoj Żeglarzu 🕊

Z Miłością,

Kasia

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: