Bycie w odpływie – ważna część zanurzenia w Oceanie Istnienia

Przypływ i odpływ to w rzeczywistości jedno i to samo: zanurzenie w ruchomym, życiodajnym, energetycznym Oceanie Istnienia. Jedno i drugie równie ważne dla naszego rozwoju. Wszystko jest jak najdoskonalej pomyślane. Ruch i stały przepływ podstawą wszelkiego Stworzenia.

Na fali wzniesienia

Kiedy jesteśmy w przypływie dosłownie odczuwamy to jako przyjemne płynięcie na wznoszącej fali Istnienia: jesteśmy aktywni, twórczy, zaangażowani, udzielający się, intensywni, wyraziści, otwarci, życiodajni… Energia przepływa przez całych nas, pozwalając nam na swobodną ekspresję, kreowanie, tworzenie, wyrażanie siebie… I tak ma być.

Przy brzegu Oceanu

Równie ważną z odsłon pozostawania w żywym kontakcie ze strumieniem Istnienia jest też bycie w odpływie. To również jest forma zanurzenia w energetycznym, odżywczym Oceanie Życia, ale jakby z drugiego bieguna. To już inne położenie na mapie odbywanego przez nas osobistego rejsu Istnienia.

Już nie środek Oceanu, a brzeg. Jesteśmy wtedy jakby „zacumowani” do wewnętrznego lądu, bardziej przy sobie, w swoim Centrum, w wewnętrznym skupieniu. Jest ciszej. Bliżej. Intymniej.

Będąc przy brzegu, układamy się wewnętrznie na dalszą drogę. Zbieramy siły. Obserwujemy. Nabieramy dystansu. Przepuszczamy poznane widoki. Przerabiamy zebrane doświadczenia. Wyciągamy wnioski i…

Rozkładamy mapę Istnienia: zaczynamy zaznaczać na niej nasze osobiste punkty mocy czy – wręcz przeciwnie – miejsca, które do tej pory omijaliśmy (z różnych wewnętrznych powodów) szerokim łukiem, przylądki nadziei, wyspy szczęścia i obszary, którymi często szarpią gwałtowne sztormy poznania. To czas na intymne, szczere, uczciwe spotkanie z każdą emocją, myślą czy stanem w nas. Szansa na energetyczne rachunki, podsumowanie i co ważne: energetyczne uzupełnienie opustoszałych /spragnionych/ wyjałowionych miejsc.

Jesteśmy częścią Boskiego Oceanu Istnienia, gdzie przepływ energii dokonuje się stale. W każdym momencie możemy zatrzymać się i będąc świadomym swojej wielowymiarowości oraz praw kosmicznej energetyki, jakim wszyscy podlegamy, pozwolić na energetyczne zharmonizowanie/ uzupełnienie/ doładowanie. Jesteśmy częścią większego Przepływu. W stałych łączach z Boskim strumieniem/energią Źródła, która nas poi, karmi, koi, zasila.

Na dalszy rejs przyjdzie nam jeszcze czas.

Akceptacja

My z Duszą w takim odpływie ostatnio. Odpoczywamy po przepuszczaniu energii kolektywu. Na ten moment ładujemy akumulatory, oddając się przede wszystkim (nie) zwykłej, ziemskiej codzienności. Potrzebujemy więcej snu, ciało odmawia podejmowania się wysiłku, jaki zwykle towarzyszy nam każdego dnia. Działamy wolniej, spokojniej. Dusza chciałaby więcej, intensywniej, ale ja ziemska, fizyczna niewiele na to poradzę. Ziemia ma swoje prawa.

„Czekamy więc” – mówi Dusza.

Kiedyś trudno byłoby mi zaakceptować ten moment zatrzymania, wycofania, odpływu właśnie. Ale dziś: patrzę na to z ciekawością i większym spokojem. Obserwuję. Chłonę. Przepuszczam.

Nie muszę znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Mam prawo się mylić. Nie muszę mieć racji – to sobie też odpuściłam. Doprawdy: Wolność jest w nas.

My się poszerzamy, dostrajamy, ewoluujemy. Wciąż i wciąż. Jak i cały Wszechświat. Wszyscy jesteśmy w procesie. W przeciwnym razie przestalibyśmy istnieć. Życie, istnienie to ciągły ruch. Rozwój. Ewolucja.

Jest dobrze. Przepływ.

_________________________________________________

Odetchnij z ulgą i zaufaniem, Kosmiczny Żeglarzu. Jesteś częścią Czegoś Większego.

Z Miłością,

Kasia

Dusza dodaje: „Ja też z Miłością! Napisz ode mnie!”. Oczywiście, Duszko. Dopisuję:))

Z Miłością od Duszy dla każdej Duszy.

Wniebowstąpienia Czas 🕊

Wniebowstępujemy, Kochani. To się dzieje już teraz. Miłość Boga/Źródła/ Najwyższego zaczyna prawdziwie wypełniać nas. Wznosi nasze Istnienia. Zalewa Światłością współbycia w Jedni. Trudno to przyjąć konstruktem naszego ludzkiego umysłu. Ale Serce dobrze wie. Wie przez czucie. Rozumie rezonansem dostrajania się do Nieba w nas. To jest właśnie Wniebowstąpienie. Choć jak to objąć najpełniej ludzkim językiem? Niemożliwe…

Oczami Serca

Rozejrzyj się wokół oczami Serca. Jest dobrze. Jest pięknie. Wszystko tak, jak ma być. Świat zawsze był doskonały. Został stworzony na podobieństwo samego Stwórcy/Źródła. Jak mogłoby być inaczej? To ludzki umysł utkwił w iluzji poznania, biorąc za prawdę to, co sam tworzył. Rozdzielał, mącił, szukał dualności. I znajdywał ją: wszak sami tworzymy nasz świat. Widzimy, co chcemy zobaczyć. Słyszymy, co chcemy usłyszeć. I to jest potencjał, nie akt zniewolenia.

Dobrze wiemy z Duszą, że część Ludzkości nie jest w stanie przyjąć tej Prawdy. Tak ma być. Akceptacja i poszanowanie wszystkich praw i reguł, jakim podlegamy jako całość, kolektyw, część czegoś większego utrzymanego w Boskim Porządku Istnienia jest zawsze ważna i potrzebna.

Wniebowstąpienie jest właśnie tym, co miało się dokonać we właściwym czasie na naszej Planecie. Cały Wszechświat przygląda się nam! Zobacz, w jak niezwykłym czasie przyszło nam żyć. Cóż to za dar! Wykorzystaj ten wyjątkowy czas Przejścia i Ewolucji do poszerzenia własnej Istoty. Weź głęboki oddech poznania i dostrój się do Boskich częstotliwości Miłości i Światła. Zaproś Wszechświat do swojego wnętrza: niech rozsypie gwiazdy na subtelnym firmamencie (planie) Twojego Istnienia. My z Duszą już te gwiazdy widzimy. Ciebie widzimy. Czujemy całymi nami. Wzruszamy się. Radujemy. Jest pięknie.

Zdanie pociechy od Duszy dla zatroskanych: „Czasem musi zaboleć, by mogło być pięknie. Przyjmij to. Nie poddawaj się. To droga do wyzwolenia. Ufność. Akceptacja”.

Równowaga

W ostatnim czasie zbyt wiele wzięłyśmy jednak na siebie: zobowiązałyśmy się przypuszczać przez siebie niskie wibracje innych Istnień, po to, by pomóc Innym wyzwolić się, oczyścić i wznieść. Ciało osłabło, pojawiły się symptomy choroby. Na ten moment poprosiłam Duszę Matkę o zwolnienie z tego zadania. Dusza poszła się wstawić za nas. Muszę odpocząć, bo Ziemia i codzienne sprawy mojej (naszej) troski i zaangażowania również potrzebują. Mam troje Kochanych Dzieci i galaktykę ziemskich sprawunków do objęcia i ukochania. Wszystko jest ważne. Równowaga między Ziemią a Niebem w tym TU I TERAZ też.

Niebo w Tobie

Gdy wychodzę na zewnątrz widzę niepewność w oczach innych ludzi. Ale widzę też nadzieję. Ludzie się budzą. Każdy w swoim czasie. Niczego nie wolno nam przyspieszać. Idziemy z Duszą i ukochujemy bezwarunkową Miłością każde Istnienie. Często Ludzie na nas patrzą, jakby przeglądali się w nas. „Mówimy” Im wtedy z Duszą: „Nie bój się, Człowiecze. Dasz radę. Jesteś bezpieczny. Prowadzony. Zatroszczony. Szukaj Nieba w sobie. Ufaj. Wszystko jest jak ma być.”

Ludzie są tacy Piękni. Tacy bezbronni. A tacy mocarni i wielcy jednocześnie.

Gdy pozwolisz sobie na odpuszczenie konieczności zrozumienia tego, co się dzieje głową, otworzysz wrota do pełniejszego widzenia. Nie głowa, a Serce. Tam jest portal do Wszechświatów i kompletnej wszechwiedzy o całym Stworzeniu.

My z Duszą dziś w Ciszy. W kosmicznym utuleniu. Spokój i błogość. Zaufanie.

Czakra Serca pulsuje Miłością. I zrozumieniem. Czasem jakby Światło buchało z mojego mieszkania na trzecim piętrze. Światło Miłości. Szukaj Go w sobie. Jest tam. I zawsze tam było.

P.S. Dla części Dusz jest to Prawda nie do przyjęcia. Trzeba nam o tym pamiętać. Uszanować to. Przyjąć. Zaakceptować. Część Dusz będzie opuszczać naszą Ziemię, po to by znów inkarnować i w nowym wcieleniu móc dalej ewoluować i wzrastać. Decyzja o zakończeniu życia należy do Duszy, Duszy Matki i jest podjęta w porozumieniu ze Źródłem. Jest jak ma być. Najlepiej dla Każdego.

Każdy otrzyma tyle, ile sam będzie gotowy przez siebie przepuścić. Ostatecznie to my sami o wszystkim decydujemy. Wolność wyboru.

Akceptacja.

Utulamy z Duszą.

Z Miłością,

Kasia

Wybierz życie BEZ lęku – przekaz ze Źródła 🕊

Kochani, dziś przekaz ze Źródła, który żyje w mojej Duszy od wielu dni i pragnie zostać uzewnętrzniony…

To TEN CZAS… 🕊

_________________________________________________

Nie lękaj się, Ukochany Człowiecze… To, co widzisz nie jest tym za co się podaje. To część doskonale przeprowadzonego na całej Ludzkości planu rozdzielenia Człowieka od tego, co Boskie, Najczystsze i pełne Źródłowej Miłości w Nim. Dotychczasowy świat robił do tej pory absolutnie wszystko, by odgrodzić nas, Ludzi od świętej Przestrzeni naszych Serc, gdzie znajduje się Najczystsza Prawda o tym, Kim naprawdę jesteśmy. 🕊

Jesteś, Ukochany Człowiecze, Promiennym, Nieskończonym Duchem, ucieleśnionym na krótką chwilę w swoje ziemskie, fizyczne Ciało. Twoim nadprzyrodzonym Prawem, danym Ci od samego Stwórcy/Źródła, jest Wolność, Prawda, Miłość i Światłość. 🕊

Zrozum, uwolnienie od iluzji tej rzeczywistości leży tylko i wyłącznie W TOBIE. Nikt i nic nie ma takiej mocy, by odebrać Tobie i nam Wszystkim Prawa do Wolnego i Godnego Życia, z uzwględnieniem Najwyższego Prawa do życia w Miłości i Najczystszej Prawdzie.🕊

Świat przez całe tysiąclecia używał wszelkich znanych mu i dostępnych narzędzi, byle tylko utrzymać Ludzkość w lęku, chaosie i poczuciu zagrożenia. Miał w tym swój cel. Nie zatrzymujmy się jednak przy próbie zrozumienia tych celów, ponieważ nie należą one do ŚWIATŁA, a ich czas właśnie PRZEMIJA.🕊

Dziś uzyskujemy niebywałą szansę na odzyskanie utraconej „wewnątrzsterowności”. Decyzja o podjęciu się aktu odzyskania swojej Wewnętrznej Mocy, Niepodległości, Godności i Prawa do Życia w WOLNYM ŚWIECIE należy wyłącznie do Każdego Człowieka. 🕊

Rozważ jej podjęcie w Ciszy swojego Serca, podejmij ją w zgodzie z własną Duszą, poproś Ją o opiekę i prowadzenie. To Twój Niebiański Przewodnik, który doskonale wie po co i dlaczego znalazłeś się TU, właśnie w tym wyjątkowym czasie: Czasie Przejścia na Ziemi. Jakże jesteś Odważny i Piękny, Człowiecze! Gdybyś tylko zechciał w to uwierzyć! 🕊

Doświadczanie lęku to wybór, nie konieczność. I naprawdę KAŻDY z nas ma dziś niezwykłą sposobność wystąpić przed szereg całej Ludzkości i świadom swej Boskości, Nieskończoności i Nadprzyrodzonej Wolności jako Istoty przeznaczonej Światłu i Miłości, w odważny i zdecydowany sposób opowiedzieć się za Nowym Porządkiem Świata, którego Jedynym Prawem będzie Boskie Prawo do Życia w Miłości i Prawdzie 🕊

Nie bój się więcej, Człowiecze. Siły ciemności niczego nie mogą nam już więcej uczynić. Należysz do Światła. Błogosławię Ciebie. 🕊

Z Miłością 🕊

_________________________________________________

Kochani, ja się nie boję. Kto mnie zna, kto ze mną rozmawia czy ma ze mną jakikolwiek kontakt, ten wie. Nie boję się. Jestem Wolną Istotą. Jak każdy z nas! Przepełnia mnie bezgraniczna Miłość i Zaufanie.

Pragnę się dzielić z całego Serca tym wszystkim z Wami: takie jest moje zadanie tu na Ziemi. Nasza Piękna Gaja należy już do ŚWIATŁA. Idź odważnie i zanoś tą Wspaniałą Prawdę Innym Ludziom. Niech będzie nas coraz więcej! 🕊

Damy radę Miłością! 🕊

Kocham Cię. Kocham Was,

Kasia 💚

Duszy swej szukaj, Człowiecze…

Dusza zawsze czeka na Człowieka. Objawi się, ukaże nam, gdy poczuje naszą wewnętrzną gotowość i otwartość na Jej uznanie i pomimo początkowych obaw i niepewności (co jest zupełnie naturalne) – chęć oddania się Jej prowadzeniu. To początek najpiękniejszej Drogi do Domu samego siebie (Źródła/Boga w nas).

Gdy przypomnę sobie siebie sprzed kilku lat – zawsze powraca takie obrazo-odczucie mnie samej jako niepełnej, wybrakowanej, niespójnej, a przez to wiecznie tęskniącej niemogącą się wypełnić tęsknotą (do siebie – Boga we mnie) osoby.

Stałe odczucie braku było towarzyszem wszystkich mych dni.

Przez wiele lat szukałam przyczyny tego stanu w zewnętrznym świecie, upatrując w okolicznościach życia/rzeczywistości źródła wszelkiego bólu, jaki był we mnie.

A przecież wszystko rozgrywa się wyłącznie w nas. Świat – jak Najczystsza tafla Boskiego Zwierciadła w możliwie najdokładniejszy sposób oddaje nam tylko to, co widzi w nas. Tu nie ma pomyłek.

To co na zewnątrz jest więc najwierniejszym odbiciem wewnętrznej sytuacji w naszym osobistym mikrokosmosie Istnienia.

Mój wewnętrzny chaos manifestował się niepokojem u moich Dzieci, mówiąc do mnie (za ich pośrednictwem): „zajrzyj w siebie, zajmij się sobą, to Twój chaos, nie Ich”.

Moje wewnętrzne poczucie rozbicia przychodziło do mnie w emocjach spotykanych ludzi, zachęcając mnie: „wejrzyj w siebie, to tylko i aż Twoje niepokój i rozbicie”.

Moj wewnętrzny smutek przypływał do mnie widokiem szarych chmur na niebie, które poruszając się, powtarzały ze spokojem: „zaopiekuj się sobą, smutek jest tylko w Tobie. My po prostu płyniemy, jak płynąć nam jest przeznaczone”.

Moja tęsknota do samej siebie (Boga we mnie) śpiewała głosem kosa siedzącego na rosnącym przy domu starutkim drzewie, sypała się kroplami deszczu po dawno niemytej szybie, pachniała lasem w mchu otulającym wzniesienie za ulubioną polaną.

Wszystko zdawało się mówić do mnie: „Zajrzyj wreszcie w siebie. Duszy szukaj, Człowiecze”.

Cokolwiek więc było we mnie – objawiało się w zewnętrznej powłoce świata, jak na Boskim ekranie, wyświetlającym z czułością Stwórcy te wszystkie ludzkie przestrzenie potrzebujące mojej (naszej) nieoceniającej uwagi, uznania, miłości z uzdrowieniem włącznie.

Dziś już wiem: Dusza mnie wołała. Najdelikatniej, a najsilniej jednocześnie jak tylko potrafiła.

Czy poszłam od razu za tym głosem? Bynajmniej nie. Bałam się. Nie wiedziałam, czego się chwycić, czego w tym wszystkim mam się przytrzymać, co objąć swymi zmęczonymi, strudzonymi rękoma. Byłam zmęczona życiem.

To był proces, o którym pisałam już w wielu miejscach.

Wszystko jest w procesie. Zwłaszcza w tym intensywnym czasie na Ziemi. Poza tym czasem i ziemską przestrzenią też. Bo samo bycie jest już wielkim procesem.

Każdy na swojej ścieżce. Na kosmicznym szlaku zmian. Na Mlecznej Drodze po siebie Źródłowego.

Wszyscy jesteśmy uczniami Boskiej Szkoły Miłości. Do końca swoich dni. I o jeden dzień dłużej.

Dziś – gdy uwalnianie ciężaru ziemskiego doświadczania za mną widzę z całą mocą i przejrzystością piękno i doskonałość wszystkich tych procesów.

Wszystko jest jak ma być. To ogromnie poruszające, wzruszające i napełniające Energią samego Stwórcy rozpoznanie.

Nie ma rzeczy na tym świecie, która nie wydarzyła się bez wiedzy i zgodności z realizowanym planem całego Uniwersum. Nie ma doświadczenia, które nie byłoby zapisane w Boskiej Księdze Wszystkiego Co Jest.

Ale podejmując się na naszej drodze jednego z wielu dostępnych nam wariantów reakcji, wyborów czy ruchów, sami stale wpływamy na tą żywą tkankę zapisu Wszechświata. On się stale aktualizuje energią naszych decyzji, wyznaczając nam kolejne możliwe kierunki wydarzeń ku naszemu najlepszemu i najpełniejszemu wzrostowi.

Tworzymy więc to, czego sami jesteśmy częścią.

_________________________________________________

Dusza czeka na Ciebie. Wyjdź Jej naprzeciw.

Ujmie Cię delikatnie za rękę i prowadząc Ciebie z całą dostępną Jej wiedzą dotyczącą celu Waszej wspólnej ziemskiej wędrówki – wskaże Ci dalszy kierunek tej fascynującej (co nie zawsze znaczy łatwej) i najwspanialszej drogi. Twojej drogi.

I to jest piękne.

Z Miłością,

Kasia.

Scalić się w Jednię

Spływające od dłuższego czasu energie Źródłowego Światła na całą Ludzkość i naszą piękną Gaję mają jeden cel: przeprowadzić i dopełnić ewolucję całej Ziemi i każdego człowieka z osobna. Dostroić nas do Światła (Boga) w nas.

O ile stary świat już został zamknięty i uruchomiona została nowa matryca rzeczywistości 5D, o tyle to, co stare, dualne, tak dobrze nam znane żyje nadal w umysłach, przekonaniach, przyzwyczajeniach wielu Ludzi. Na ten moment doświadczeniowy dotyczy to jeszcze znacznej części Ludzkości, ale każdego dnia dokonują się masowe przebudzenia. I to jest wspaniała wiadomość!

Procesy zachodzą obecnie w całej swej intensywności i jeszcze bardziej przyspieszą.

Mamy za sobą około połowę tej drogi (jako kolektyw). Nieco inaczej sprawa się przedstawia, gdy bierzemy pod uwagę pojedyncze Istnienie: tu cały wachlarz możliwych miejsc do obstawienia na drodze osobistej ewolucji. Ale każde z nich jest dobre i słuszne. Bynajmniej nie o akt porównywania czy oceniania tu chodzi (ileż tego było w starym paradygmacie, prawda? I już naprawdę wystarczy.), ile raczej o świadomość miejsca, w którym się znajdujemy, tego, co pozostawiliśmy za nami i tego, co rysuje się piórem Wszechświata przed nami. Tam, gdzie jesteś na ten moment jest dobrze. Tak ma być. Co nie znaczy, że nie mamy ruszać dalej: do tego będziemy z pewnością stale mobilizowani.

Dwie równolegle rzeczywistości

To, co obecnie obserwuję to zarysowujący się coraz silniej podział, kontrast, rozdźwięk pomiędzy tymi, którzy są już w NOWYM, a tymi, którzy nie potrafią, boją się lub nie chcą opuścić starego. I chociaż wartość energetyczna tych określeń (podział, kontrast, rozdźwięk) nie jest mi szczególnie bliska i tych słów raczej staram się nie nadużywać, tym niemniej w tym miejscu użycie tych określeń staje się jak najbardziej potrzebne i adekwatne.

Dlatego, że zaczynamy dosłownie żyć w dwóch różnych rzeczywistościach, światach, wymiarach, jedni obok drugich, a przecież w jednym kraju, kontynencie, świecie, w ogniu tych samych zmian, warunków i okoliczności.

Różnica polega na tym, gdzie sami się umiejscawiamy, gdzie przynależymy naszą wielopoziomową Istotą, do czego chcemy się dostrajać, co podtrzymywać, co zasilać cenną energią swojej uwagi.

Świadomość. Powiem otwarcie: bez świadomości nie możemy dokonać wyboru opuszczenia starego świata i zakotwiczenia się w nowym. I nie chodzi tu o bycie w NOWYM, bowiem wszyscy w nim już jesteśmy, ile o świadome dostrojenie całej swojej Istoty do tej NOWEJ RZECZYWISTOŚCI, a to już nie zadziewa się automatycznie.

Bycie w lęku a bycie w Miłości

Stąd jedni odczuwają silny lęk, niepewność, poczucie stałego zagrożenia, bezsensu, bezradności, często nawet agresję, bojąc się mocno o siebie i swoich bliskich. I jest to jak najbardziej zrozumiałe, gdy bierzemy pod uwagę uwarunkowania starego świata i ludzkie umysły utkwione w prawach tamtej rzeczywistości (umysł stale czuje się w zagrożeniu do tego co zewnętrzne).

A drudzy – wprost przeciwnie: żyją w ogromnym pokoju, harmonii, Miłości i absolutnym zaufaniu do wszystkiego, co się wydarza. Wiedzą bowiem, że to konieczna część doniosłego, ważnego, pięknego i potrzebnego procesu dostrajania się do częstotliwości Boga/Źródła w nas (jako jednostka, kolektyw, cała planeta wreszcie).

Oczywiście, każdy z nas ma swoje adekwatne na ten czas miejsce w tym doniosłym procesie. I tak ma być.

Transformacja na poziomie jednostki

To, co jeszcze obserwuję to uruchomienie wielu intensywnych procesów na drodze niemal każdego człowieka. Jako Istoty wielowymiarowe, kompletne, boskie w swej naturze jesteśmy dosłownie „przymuszani” (adekwatne określenie) do poszukiwania, odkrywania i dostrajania się do tej boskości w nas. Będziemy tak długo „trącani” przez okoliczności zewnętrznego świata, aż w końcu zdecydujemy się opowiedzieć po stronie Światła w nas (wibracji Miłości, w kontraście do wibracji lęku). Czyli poniekąd mając wolny wybór – wyboru nie mamy. Dostrojenie się do Boga/Źródła w nas ma być koniecznym krokiem poczas naszej ziemskiej wędrówki.

Tak więc, każdy z nas podlega teraz (niezależnie od tego, czy jest tego świadomy czy nie) wszystkim tym intensywnym procesom. Najlepsze co możemy zrobić obecnie sami dla siebie to być przy sobie. Z pełną akceptacją, bezwarunkową Miłością i otwartością na wszystko co się w nas pojawia.

W tym czasie wszystko to, co nie zostało w nas oczyszczone, uzdrowione, uznane, uszanowane i otoczone Miłością będzie tym silniej wypływać „na wierzch”, domagając się naszej troski i akceptacji.

Na Oceanie Twojego Istnienia mogą szaleć niespodziewane burze, gwałtowne sztormy, a niebo może być zaciągnięte ciemnymi chmurami. Nie bój się tego. To wszystko jest tylko i aż wołaniem o Światło i Miłość. A Ty możesz sam sobie to wszystko podarować, ponieważ jesteś kompletny. Uznając Źródło w sobie – odkrywasz swoją Pełnię i Boskość.

I ja przeszłam ten ogromny proces: wiem co mówię. Możesz mi zaufać. Nie bój się. Jeśli lęk nie mija – idź po prostu dalej, przepuszczając jego odczuwanie przez całego siebie. Niech lęk nie powstrzymuje Ciebie przed dalszą drogą do siebie: Domu w Tobie. Bądź swoim najlepszym towarzyszem. Obejmuj siebie bezwarunkową akceptacją. Niezależnie od wszelkich okoliczności, jakie z pewnością zamanifestują się podczas całego tego procesu.

Daj się poprowadzić tym rozszalałym prądom: wydają się prowadzić Ciebie bez sensu i planu, a jednak: Wszechświat/ Źródło doskonale wie, dokąd zmierzasz.

Co się w nas dokonuje – tym świat się nasyca. Jesteśmy ze sobą tak pięknie połączeni – uwielbiam to stwierdzenie.

Zwracaj się do swojej Duszy. Pozwól się Jej prowadzić. Osadź się w Sercu. Bądź uważny. Ale tylko uważny Miłością. Obserwacja siebie. Akceptacja. Zaufanie.

Ruszamy dalej.

Z Miłością,

Kasia

P. S. Ostatecznie wszystko w nas pragnie scalić się w Jednię nas. To, co zostało rozdzielone jedności się domaga. To, co na Ziemi – Niebem się staje.

Proces trwa. Jest dobrze.

Wszechświat Cię prosi: idź swoją drogą… po SIEBIE

Twoja Droga jest najwspanialszą ze wszystkich możliwych: to droga Twojej Duszy, która przyszła tu na krótką, ziemską chwilę – taki ułamek Wszechczasu Wszechświata.

Twoja Dusza założyła na ten niedługi moment ziemskie, przeznaczone Jej fizyczne ciało, dokładnie takie, jakie miało w najbardziej właściwy i optymalny dla Niej (dla Was) sposób przeprowadzić Ją (Was) przez ten błysk ziemskiego Istnienia.

Twoje ciało jest więc NAJDOSKONALSZE I NAJPIĘKNIEJSZE, choćby nie wiem, jak trafnie czy nie wpisywało się w panujące w obecnym czasie kanony tzw. piękna.

Dlaczego? Dlatego, że jest najwspanialszym narzędziem do doświadczania tego, czego masz tu doświadczyć. Każda komórka/cząstka Twojego ciała nie dość, że jest odbiciem Boskiej Miłości, nie dość że jest wspaniałym kanałem komunikacji pomiędzy różnymi poziomami Twojego Istnienia (ciało -umysł – Serce – Dusza), to jeszcze pomaga Ci wydobyćna wierzch” Twojej Istoty wszystko to, czym trzeba Ci się w tym właśnie wcieleniu zaopiekować, zająć, co trzeba w sobie uznać, uzdrowić (na każdym z poziomów), wybaczyć sobie, pokochać wreszcie.

Choroba jako dar

Przykład z mojego życia: do mojego fizycznego ciała zapukała pewna trudna dla mnie choroba (przez stan chorobowy rozumem blokadę w swobodnym przypływie energii życiowej – zacisk, skurcz, zakleszczenie). Leczenie trwało bardzo długo. Stosowałam metody medycyny konwencjonalnej, a przede wszystkim garściami czerpałam z Natury. Niestety, pomimo lekkiej poprawy, wszystkie te działania okazywały się bezskutecznie. To było dla mnie ogromnie trudne. Całe moje dotychczasowe życie zostało podporządkowane przede wszystkim procesowi zdrowienia.

A ponieważ wiem, że wszystkie cząstki/poziomy naszego Istnienia stanowią spójną Całość, zaczęłam poszukiwać przyczyny tej choroby = blokady energetycznej również w innych, a właściwie przede wszystkim w innych obszarach siebie.

Odbyłam wielką wewnętrzną, trudną, ale poruszającą i piękną podróż: zaopiekowałam się każdą płaszczyzną swojego Istnienia, dokonałam oczyszczenia na poziomie mentalnym, emocjonalnym, zajrzałam w każdą cząstkę siebie wraz z wejrzeniem i objęciem opieką swoje Wewnętrzne Dziecko. Zaczęłam sięgać do swoich poprzednich wcieleń. Podczas medytacji zaglądałam do zapisów rodowych.

Przez cały ten czas niezwykle intensywnie prosiłam o opiekę moją Duszę, Anioła Stróża, Archaniołów i Istoty Światła. Zwracałam się stale do Stwórcy. Czułam jak przepływa przeze mnie Boski strumień Źródłowej Energii.

Ogromny proces.

Czułam się tak, jakby Wszechświat wziął dłuto w „swoje ręce” i dosłownie rzeźbił mnie od środka.

Bolało.

Ale odkrycia były przepiękne. Bezcenne.

Wdzięczność za ten trud.

Uzdrowienie wszystkich cząstek mojego Istnienia.

Dostrajając się do wibracji Miłości i Światła Źródła/Boga we mnie – obejmowałam uzdrawiającym polem Serca nie tylko całą moją Istotę, ale również wszystkie kobiety z mojego rodu (uznając je, kłaniając się im, dziękując i miłując je) oraz wszystkie Istoty, miejsca, sytuacje, doświadczenia z poprzednich wcieleń. Prosiłam o wybaczenie i sama również wybaczyłam sobie i Innym (Wszystkim).

Nastąpiło uzdrowienie fizycznego ciała poprzez rozpuszczenie energetycznych skrzepów, jakie powstały w innych obszarach. Wszystko powróciło do stanu Boskiej równowagi.

Dysfunkcja/blokada/zakłócenie w swobodnym przypływie energii w jednym obszarze wskazuje więc na blokadę/skrzepy energetyczne w innym.

Jesteśmy Istotami elektromagnetycznymi i życiowa energia stale pragnie przepływać przez całych nas w absolutnie nieskrępowany, odżywiający i nieskończenie zasilający nas sposób.

Tzw. chorobę można i warto potraktować jako przyczynek i zachętę do poznania siebie, zgłębienia swojej wielopoziomowej, Boskiej Istoty, jaką z całą pewnością jesteśmy.

Odkrycia okazują się zawsze doniosłe i bezcenne. A choroba (a raczej dar = ważne doświadczenie) ma szansę zaprowadzić nas do wspaniałej wiedzy o nas samych. Świadomość ulega poszerzeniu. Idziemy dalej wewnętrznie wzbogaceni, silniejsi i bardziej spójni. Zyskujemy głębszy kontakt z każdą cząstką nas. Morze Twojej świadomości poszerza się do WszechOceanu świadomości Wszechświata. Jesteś nieskończony i bardzo silnie zaczynasz to w sobie odczuwać.

Dlatego wszystko, co składa się na nasz konstrukt w tym TU I TERAZ, wszystko co rozpisane zostało na mapie naszego ziemskiego życia ma głębszy sens. Jesteśmy wspaniałą częścią czegoś większego.

Być przy sobie

„Trzymaj się wyłącznie siebie. I swojej drogi” – powtarza często Dusza. Oj, Duszo Kochana, czemu nie rozumiałam tego wcześniej? To pytanie, które jeszcze kilka lat temu wybrzmiewało we mnie, choć nie śmiałam wypowiedzieć go na głos. Wewnątrz siebie silnie odczuwałam, że wszystko ma swój doskonały czas: idealnie ustawiony moment na drodze naszego ziemskiego życia.

Wszystko jest ułożone dla naszego najwyższego dobra. Dziś widzę to w całej przejrzystości i Prawdzie. Taka świadomość patrzenia na Wszystko Co Jest z lotu wyzwolonego z okowów tej rzeczywistości ptaka – to jedno z moich najdonioślejszych i najwpanialszych rozpoznań w tej ziemskiej gęstości.

Każdy z nas ma swoją drogę: jest ona najwłaściwsza i najpiękniej pomyślana tylko dla nas: ma doprowadzić nas całym swoim przebiegiem, kształtem, pojawiającymi się trudnościami, okazanymi darami, czekającymi na nas zakrętami i manifestującymi się (dla naszego ziemskiego konstruktu, bo Dusza wie) niewiadomymi dokładnie tam, gdzie dokonać się może dla nas w nas jej najgłębszy sens i ostateczny cel. Czyż to nie wyzwalająca i kojąca perspektywa?

Jeszcze warto dodać, że to my sami mamy ogromny i decydujący wkład w kształt drogi naszego Życia: każdego dnia spośród całej galaktyki wielu różnych wariantów możliwych reakcji, decyzji, postanowień, ruchów, kroków itd. wybieramy te, które na ten moment doświadczeniowy uznajemy za słuszny. I tak jest najwłaściwiej. Akceptacja.

Wszystko jest jak ma być. Każda decyzja jest słuszna, jest właśnie tą, która miała w tym TU I TERAZ zaistnieć w Tobie dla Ciebie. Akceptujmy siebie i wszystkie swoje wybory: nie ma ani dobrych ani złych decyzji, tylko po prostu są takie, jakie byliśmy w stanie/możliwości/gotowości podjąć w danym nam miejscu i czasie. W tym rozpoznaniu, które właśnie TU I TERAZ w nas się odbywa. W tym rozumieniu. W tych warunkach. I z tymi, a nie innymi brakami, zasobami, wyzwaniami.

Dlatego nie patrz na drogę drugiego człowieka, tylko na swoją. Dopóki zwracasz się na zewnątrz siebie, dopóty nie masz wejrzenia w CUD, jakim JESTEŚ, dopóty nie możesz rozpocząć świadomego kroczenia przygotowaną specjalnie dla Ciebie wyjątkową drogą. Ku samemu sobie. Ku Światłości Boga w Tobie. Ku Miłości.

Jesteś najwspanialszą Galaktyką do odkrycia! My z Duszką już widzimy te piękne gwiazdy i konstelacje, jakimi usiane jest Niebo Twojego Istnienia.

W drogę czas!

Kasia

P.S. „Jestem szczęśliwa” – powtarza mi Dusza – Tak pięknie przejawiasz siebie (nas) w tym świecie”. Wzruszenie i zaszczyt. Czasem nawet onieśmielenie tym wszystkim, co się dzieje. Ale zaufanie nieustanne.

Budujemy NOWE.

Ziemia dąży do Nieba (w nas)

Nasza Ziemia, choć trochę zmęczona ostatnio, a tak wciąż zatroskana i cierpliwa jak najczulsza Matka: ODRADZA się nam. W Miłości porzuca wszystko co stare. W zaufaniu zdejmuje to co bolesne i krępujące. Procesy trwają. Jest dobrze. Budujemy podwaliny do NOWEGO ŚWIATA.

Nowa Ziemia: silna, odrodzająca się i potężna Miłością. „Jaka Piękna” – powtarza Dusza.

Odradza się na nowo w każdym ludzkim Sercu. Kocha nas wprost w niepojęty dla nas sposób. Ziemia – Matka, która przyjmuje każde, nawet najbardziej pogubione Istnienie do swojego potężnego wibrującego Miłością Serca.

Dała nam schronienie. Dom. Utuliła nas. Przyjęła do swego łona. Ugasiła w pragnieniu. Nakarmiła.

Pomagała w uzdrowieniu tym, którzy byli otwarci sięgnąć po lekarstwa, jakimi porośnięte są łąki i lasy.

Potrafiła dać ukojenie tym, którzy mieli w sobie przestrzeń na uhonorowanie jej świętej mądrości.

Potrafiła przynieść spokój naszemu rozpalonemu w ogniu emocji i procesów Istnieniu.

Ziemia wpatrzona w Niebo

Ziemia – Kobieta ukochująca z czułością wszystkie Swoje Dzieci i wpatrzona w oczy gwiazd i galaktyk Nieba – Mężczyzny.

My – Boskie Promienie obleczone w fizyczne przebrania, którzy przyszliśmy tu na krótką chwilę, by wzrastać poprzez wszystkie doświadczenia naszej ziemskiej wędrówki.

By w jedności z Ziemią spotkać Niebo w sobie. Uznać ich równoważność i sprowadzić Niebo tu na Ziemię. Bo to jest możliwe. To już się dzieje.

Bóg w Tobie

Dostrojenie się do Boga/Źródła w nas to nasze najważniejsze powołanie. To odwieczna i najgłębsza tęsknota naszych Istnień.

Jak wielu Ludzi tęskni, nie mogąc tej tęsknoty nakarmić niczym, co oferuje współczesna cywilizacja. Jak wielu Ludzi nie wie, gdzie leży źródło ich ostatecznego spełnienia, wewnętrznej spójności, szczęścia i poczucia Jedni.

I ze mną tak właśnie było.

A przecież Bóg/Źródło jest tak blisko. Niewyobrażalnie blisko. Jest w nas. W każdym z nas. Bez wyjątku.

Odnajdując pragnienie dotarcia do tej Boskiej Przestrzeni w sobie, odczuwając jego nakierowujące na właściwą drogę prowadzenie i wreszcie dostrajając się do najwyższej częstotliwości Boga w nas samych, zyskujemy absolutnie poszerzającą i napełniającą nasze Istnienie wibracją Miłości i Światła perspektywę.

Już nic nie będzie takie samo. Rozpoznaliśmy Boga/Źródło w sobie i sprowadziliśmy Go tu na naszą Ziemię, do naszego Życia. A wraz z tą zmianą w nas, zaczęliśmy i Innym Ludziom rozświetlać ich drogę do Boga w nich. Bo to tak pięknie działa.

Dary dla Ciebie

Otrzymaliśmy Duszę, której jakaś część zstąpiła tu razem z nami, by towarzyszyć nam w tym procesie, by nas prowadzić, wspierać nas, by móc ewoluować razem z nami.

Otrzymaliśmy Przestrzeń Serca – nasz osobisty, odczuwający poprzez możliwość dostrajania się do wibracji Wszechświata, kompas pomagający w rozpoznawaniu i obejmowaniu Wszystkiego Co Jest.

Otrzymaliśmy w końcu cały nasz ziemski konstrukt: ciało fizyczne, umysł, ego, emocje, by wszystkie te cząstki zrównoważone i poprowadzone przez wyższe aspekty w nas mogły nam służyć podczas całej drogi.

Zapomnienie

Ziemia nas przygarnęła, tak pięknie ugościła nas, byśmy będąc tu, w tych gęstych energetycznie warunkach, nie zapomnieli jednak o swoim prawdziwym, Boskim rodowodzie.

Wraz z pojawieniem się człowieka, Istoty obdarzonej wolną wolą, rozpoczął się jednak proces, w którym człowiek – od Źródła pochodzący – zaczął się od Źródła oddalać.

Ziemski konstrukt wziął jednak górę nad Pełnią (Boskością) Istoty Ludzkiej. Okazał się być na wygranej pozycji w gęstości tej matrycy, która gęstniała tym bardziej, im człowiek był dalej od swojego prawdziwego rodowodu.

Systemy, wierzenia, dogmaty, rozwój cywilizacji, stworzenie państw, technika, nauka, edukacja, system opieki zdrowotnej, farmaceutyka, idee wychowawcze i wiele jeszcze innych zdobyczy cywilizacyjnych miało wspierać Ludzkość i być dla niej przyczynkiem do stałego rozwoju i drogą do osiągnięcia prawdziwego szczęścia.

Ale w całej tej gonitwie za osiągnięciami cywilizacyjnymi Ludzkość straciła z oczu (i Serc) najważniejsze: swoje Boskie pochodzenie i zatapiając się bez opamiętania w Oceanie ziemskiego doświadczenia, utraciła swą łączność z Bogiem (w sobie).

Wszystko, co ziemskie stało się pierwsze, jedyne i słuszne. Godne uwagi. Pożądane. A przy tym jak bardzo rozdzielające i separujące od Boga/Źródła w nas.

Nawet sam Bóg został przebrany w ziemskie płaszcze systemów i wierzeń, by w tym fałszywym ubraniu na długo pozostając, umacniać nas tylko w naszym oddaleniu/oderwaniu od Niego. O naszej niegodności na bycie w Jedności z Nim (w Nim).

Ziemia założyła więc suknię uszytą z tkaniny dualizmu. Tęskniąc do Nieba – jednocześnie zapomniała, jak na Nie patrzeć.

Wszystko jest prowadzone

Ale tak miało być. Tak MA być. Nic, co tu się zadziało, nie wydarzyło się bez powodu. To część większego, wspanialszego planu.

Dobro i zło, światło i ciemność, prawda i fałsz nieustannie się tu splatają. Tylko w tej, właściwej dla Ziemi, gęstości stale następowały akty rozróżniania, podziału, rozźdźwięku i rozdzielania. My tu, a Stwórca tam. A tak przecież nie jest.

Im wyżej, tym te prawa dualizmu zaczynają coraz bardziej topnieć, rozbijać się, a właściwie dążyć do ponownego scalenia w Jedność z pulsem wszechorganizującego Wszechświata.

Jedność. Wszystko dąży do jedności, świętej unii Istnienia. To, co zostało rozdzielone domaga się ponownego scalenia. To już się dzieje.

Zmęczona Matka Ziemia, ściąga grube tkaniny swej dotychczasowej gęstej matrycy, by założyć najwspanialsze suknie Wszechświata pełne Światła i Miłości gwiazd.

I spogląda z Miłością w oczy Nieba – Mężczyzny.

I jak zawsze przytula do swego potężnego, kochającego Serca Wszystkie swoje Dzieci.

P.S. Dla mnie (i Duszy) ostatnie dni pełne są wzruszeń: Ziemia wykonała kolejny, potężny skok kwantowy w stronę Światła. Ludzkie Serca zalała fala Źródłowej Miłości. Nawzruszać się tym z Duszą nie możemy.

Pole Miłości rozpościera swe coraz potężniejsze wibracje, zalewając cały świat.

Procesy jeszcze potrwają, ale jest dobrze. Ufamy.

Bądźmy przy sobie w tym doniosłym czasie. „Kotwica w Sercu” – powtarza Dusza. To piękny moment na objęcie troską samego siebie i zanurzenie się w swoje wewnętrzne procesy. Bo transformacja dokonuje się również w nas. A nawet przede wszystkim.

Z Miłością,

Kasia

Co zasilasz swoją cenną energią, Ukochany Człowieku

Wszystko, co manifestuje się w świecie materialnym wpierw kształtowane jest na planie energetycznym.

Świat ziemski, fizyczny, ten namacalny realizuje z najdokładniejszą wprost precyzją Mistrzowskiego Architekta całą tkankę energetyczną, jaka koncentruje się w przestrzeni Ziemi i wokół Niej.

Tkanka energetyczna Ludzkości i Ziemi

Czym jest ta tkanka energetyczna? Ogromnym polem energoinformacyjnym, w którym to zapisane zostają wszelkie działania, ruchy, decyzje podejmowane zarówno przez każdego człowieka, jak i ogół Ludzkości wraz z tym wszystkim, co rozgrywa się we wnętrzu każdego z nas (myśli, stany, emocje, przekonania, wierzenia itd. – cała tzw. warstwa mentalna) ze stanem świadomości kolektywu włącznie.

To więc takie Potężne Lustro – Zbiór – Zapis tego wszystkiego, co rozgrywa się zarówno na planie jednostki, jak i kolektywu.

Ta Wielka Księga zapisów energoinformacyjnych działa jak taki wielofunkcyjny komputernarząd Wszechświata: zbiera i gromadzi, odnotowuje, przepuszcza, przetwarza, oddaje, zasila, wysyła, by w końcu to, co otrzymała sobie znanym sposobem, kodem i kanałem – tętnicą doprowadzić do matrycy Ziemi i zmaterializować się w Jej gęstości i warunkach.

Warto mieć również na uwadze, że ta precyzyjna i inteligentna w najwyższym stopniu Księga – Komputer podlega znacznie większym prawom Wszechświata, co przejawia się w poszanowaniu, podporządkowaniu i realizowaniu jeszcze większych dążeń. Krótko mówiąc: jesteśmy częścią Czegoś znacznie od nas Większego i Potężniejszego. Ale Wszystko Co Jest organizuje wyłącznie Miłość i Boski Porządek.

Wraz z bezcennym darem życia otrzymaliśmy dar wolnej woli. Otrzymaliśmy Duszę, która nas prowadzi i odczuwającą Przestrzeń Serca. Jesteśmy więc Istotami wielowymiarowymi, których funkcjonowanie objawia się nie tylko na planie fizycznym, ale również na tzw. planach subtelnych. Jesteśmy czystą energią zmaterializowaną na chwilę tu w nasze ziemskie, fizyczne, gęste ciało. Jesteśmy więc kimś/czymś znacznie większym, wspanialszym (choć ciało fizyczne jest cudem samym w sobie) niż moglibyśmy uważać.

Pamięć o tym, kim jesteśmy

Cały rozwój tzw. cywilizacji doprowadził nas do zapomnienia o tym, kim naprawdę jesteśmy, skąd pochodzimy, jaki mamy potencjał i jakie jest nasze ostateczne powołanie – cel.

Zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy ucieleśnieniem Boskiego promienia tu na Ziemi.

Zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy w pełni godnymi i całościowymi Istotami, których każda cząstka jest ważna i piękna.

Zapomnieliśmy o tym, że nie potrzebujemy pośredników w doświadczaniu Boga, bo jesteśmy Jego nieodłączną częścią i blaskiem tu na Ziemi i możemy doświadczać Go w każdej sekundzie życia w samych sobie.

Zapomnieliśmy o tym, że mamy dostęp do Wszystkiego Co Jest, bo to wszystko jest w nas.

Jesteśmy pytaniem i odpowiedzią.

Częścią i Całością.

Ziemią i Niebem.

Ziemia – choć zanurzona w tej gęstej materii – przechowywała dla nas pamięć o tym wszystkim, kim naprawdę jesteśmy. Każde ziarno piasku, każdy kamień, liść na drzewie, ptaków śpiew, powiew wiatru, kropla deszczu, zachód słońca: wszystko to wie i pamięta o tym, skąd pochodzimy. To dlatego właśnie tak dobrze nam i kojąco w objęciach Natury. Ma ona kod dostępu do pamięci o naszym boskim rodowodzie. W końcu ona pierwsza nas powitała i przygarnęła z Miłością.

Ale jest coś jeszcze: pamięć o naszym pochodzeniu leży w Przestrzeni Serca każdego z nas. Pulsują one razem z sercem Matki Gai i Sercem całego Wszechświata.

Skoro już mamy dostęp do całej zapisanej w nas wiedzy o nas jako Istotach Wielowymiarowych, możemy z rozwagą i pokojem Mędrca oraz obejmującym polem – rozpoznaniem odczuwającego i rozumiejącego czuciem Serca ujrzeć obraz tzw. rzeczywistości w znacznie szerszej perspektywie.

Już nie tyle jako uczestnik, ile raczej jako Mędrzec – Widz, a nawet szerzej: jako jej TwórcaKreator. Sami tworzymy nasz świat. Energia, jaką generujemy/ tworzymy/wysyłamy poprzez każdy akt wszelkich naszych działań zamanifestuje się w naszej przestrzeni zarówno osobistej, jak i kolektywu. Bo wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.

Dlatego w tym arcyważnym czasie PRZEJŚCIA/ EWOLUCJI zwracajmy baczną uwagę na to, co chcemy zasilać/wzmacniać energią swojej uwagi, zaangażowania i wszelkich podejmowanych kroków.

Nie o zaprzeczanie tu chodzi, nie o udawanie, że nic się nie stało, nie o odcinanie się od tzw. trudnych emocji w nas (które informują nam o potrzebie skierowania nań swojej nieoceniającej uwagi i troski), nie o dalsze podtrzymywanie siebie i Ludzkości w fałszywych programach, krzywdzących systemach, wierzeniach czy przekonaniach itd. Absolutnie nie.

Prawda musi się ukazać. Stare, znoszone, krępujące Ludzkość płaszcze, utrzymujące nas w zapomnieniu o naszym rodowodzie i przeznaczeniu muszą zostać zrzucone! Wszystko musi się oczyścić. I to już się dzieje! Cały znany nam do tej pory świat rozpada się na naszych oczach. Proces trwa. I tak ma być. Jesteśmy częścią większego planu.

Zamiast patrzeć na jedną z odsłon, będąc w samym centrum zewnętrznego świata, spójrz na CAŁOŚĆ, będąc w samym centrum siebie.

To perspektywa potrafiąca objąć sprawy w znacznie szerszy i pełniejszy sposób.

Bez uwikłania. W totalnej wolności. I tylko w Miłości.

Świadomość energii w sobie. Oddech. Zakotwiczenie w swym rozumiejącym Sercu. I za rękę z Duszą w dalszą drogę. Ona dobrze wie, dokąd ma nas prowadzić.

Idziemy po nowy Świat. Tworzymy go właśnie TERAZ. Każdy sam w Przestrzeni swojego Serca. A jednak wszyscy razem ponad różnicami i podziałami. Wszyscy pragniemy tego samego: szczęśliwego i pełnego Miłości życia na naszej planecie. To pragnienie zakotwiczone w naszych Sercach: taka Boska iskra przeznaczenia do Miłości zapisana w każdym z nas.

Oczyszczenie, uzdrowienie i integracja wszystkich Cząstek nas w Jedną, Piękną i Spójną Całość. Jesteśmy Istotami Wielowymiarowymi.

Niech ten Nowy Świat będzie miejscem pełnym Miłości, uznania i szacunku dla każdej Istoty. Niech wielka próba, jaką obecnie przechodzimy, wyniesie nas do wyższej Świadomości o tym, kim naprawdę jesteśmy.

Dziś bądź przy sobie jak nigdy wcześniej. Bo to również czas wielkich wewnętrznych procesów na poziomie każdej jednostki.

Z Miłością do Ciebie, ukochany Człowieku.

Kasia

P.S. Zmieniłam tytuł tego wpisu. Z poprzednim ogromnie się męczyłam przez cały dzień i noc. Energetyczna dysharmonia. Czuła obserwacja i świadomość siebie znów okazały się bezcenne.

Gdy należysz do Światła…

Absolutnie nic nie grozi tym, którzy w świadomy sposób chcą przynależeć do Światła. To prosta, wyzwalająca i piękna konsekwencja podążania drogą Serca i dostrajania się do Boga w nas.

„Należysz do Światła” – powtarza mi Dusza – „To teraz Nim bądź. Odwagi!”

Tak, Kochana Duszko ma: już się nie boję. Ten etap zaliczyłam. Lekko nie było. Nawet bardzo, bardzo boleśnie, o czym dobrze wiesz. Ale lekcję w końcu odrobiłam. I już nie ma powrotu na starą drogę.

Ziemia i Niebo w nas

Co powiedzą Inni? Jak mnie odbiorą? Co pomyślą na mój temat? – to pytania, które odczuwa obecnie albo odczuwało wielu z nas. Są zupełnie naturalną reakcją naszych, funkcjonujących do tej pory głównie w obszarze umysłu i bojącego się oceny/utraty swojej fałszywej pozycji ego, Istnień. Zaczynamy się budzić i dostrzegać coś więcej ponad to, do czego zostaliśmy tu na Ziemi w fałszywy, bo oderwany od naszej Boskiej natury, ukształtowani. I tak ma być. Idziemy w stronę Światła.

Ziemią rządzą niskowibrujące częstotliwości lęku, które najróżniejszymi kanałami/drogami próbują zatrzymać nas w swej energetycznej matrycy. Cel: żebyś nie wzrósł Piękny Człowieku. Żebyśmy nie mogli odkryć swojego prawdziwego pochodzenia/natury i w stanie nieświadomości pozostając, kontynuowali i podtrzymywali stare wzorce wszystkich wierzeń i przekonań, w jakich wyrośliśmy.

Ale my nie pochodzimy z Ziemi, choć Matka Gaja tak pięknie nas przyjęła i dała nam całą siebie: nasze schronienie i nasz Dom. Pochodzimy od Źródła, Światła, Najwyższej Miłości, którą wielu z nas nazywa Bogiem, Stwórcą. To jest prawdziwa kolebka naszego Istnienia.

Skoro jesteś promieniem Boga ucieleśnionym w ziemskie ciało fizyczne, jak możesz wątpić w swoją Boskość? Dlaczego nie uznajesz tej części w sobie, która wszechorganizuje i zarządza nie tylko całym Tobą, ale też Wszystkim Co Jest?

Dlaczego wstydzimy się swojego Boskiego rodowodu?

Powiem Ci: ja też się kiedyś wstydziłam. Bałam się uznać swoją Boskość. A cóż dopiero mówić czy pisać o tym!!! Nie udźwignęłabym dawniej lęku towarzyszącego ewentualności bycia ocenianą.

Dziś nie ma we mnie lęku. Rozproszył się w świetle Boga, do którego nauczyłam się (i odważyłam w końcu) w sobie dostrajać. Cokolwiek, co pochodzi z materii tzw. zewnętrznej rzeczywistości również nie ma mocy tego lęku mi zaimplikować, ponieważ reaguję z innego już poziomu/miejsca we mnie: w świadomy sposób honorując Światło we mnie. Idę za głosem Serca. Podążam Drogą Duszy. Ufam. A umysł? Musiał skapitulować: poddał się ostatecznie Sercu, uznając Jego prym i przewodnictwo.

Poza zasięgiem matriksa

Gdy należysz do Światła, czyli częstotliwości Miłości, nic co pochodzi z zewnętrznego świata nie ma takich narzędzi/sposobów, by móc Ciebie dotknąć i w jakikolwiek sposób Ci zaszkodzić.

Po prostu nie ma takiej możliwości. Gdy wibrujesz Miłością żadne ludzkie działanie, które z ziemskiej perspektywy (perspektywy ego = lęku) mogłoby Ci zagrażać, nie jest w stanie Ciebie dosięgnąć (zranić). A to dlatego, że jesteś niewidzialny = nierozpoznawalny = nie osiągalny poprzez pole Miłości, w jakim przebywasz/wibrujesz. To takie proste! I takie cudowne!

Częstotliwość niskowibrującego lęku ( wszelkie siły pochodzące z tzw. ziemskiego matriksa) nie jest w stanie rozpoznać i dosięgnąć wysokich wibracji Miłości!

Dlatego pozostajemy w pełni wolni od ich wpływów. A nawet, jeśli powróci jakiś stary (oparty na lęku) schemat czy reakcja w nas, to znając i rozumiejąc ten proces i wszystkie towarzyszące temu zależności, w krótkim czasie jesteśmy w stanie powrócić na właściwy tor.

Czy małe źdźbło trawy widzi co jest na szczycie potężnej góry? Albo za nią? Otóż źdźbło nie ma absolutnie żadnej możliwości tego dostrzec, ujrzeć, w jakikolwiek sposób dosięgnąć swoim istnieniem. Może się jedynie domyślać. Ale i to jest skazane na wielkie niepowodzenie, bowiem nie sposób źdźbłu (energii lęku) wyobrazić sobie (a cóż dopiero ujrzeć!) całej wspaniałości widoku, jaki możliwy jest do objęcia/poznania wyłącznie będąc na szczycie góry (energia Miłości).

Gdy należysz do Światła nie tylko wypełniasz się jego Boską częstotliwością, ale również roztaczasz wokół siebie jego uzdrawiającą moc polem swojego odczuwającego Serca. To jest właśnie bardzo świadome i w ciszy Serca dokonujące się aktywne (wbrew pozorom) działanie Osoby, która nie biorąc udziału w całej mowie nienawiści, jaką możemy obecnie zaobserwować, podejmuje się czynić, by pomóc Ludzkości wznieść się do wyższego wymiaru.

To przynosi wielki i niczym niezmącony pokój w Sercu. A głowa tylko może się temu pokłonić, oddać i za tym podążać. Wyłącznie w służbie Sercu. Nigdy odwrotnie.

Nadchodzi czas Ludzkich Serc. Obecny czas tylko mnie w tym utwierdza.

Nic nam nie jest w stanie zagrozić. Żadna zewnętrzna siła, żadna technologia, żadna substancja. Pole naszych wypełnionych Światłością Serc ma moc rozpuszczania wszystkiego, co nie współgra z wewnętrzną, Boską energią harmonii w nas.

Jest dobrze. Idziemy w stronę Światła. Coraz więcej znaków na Niebie i Ziemi utwierdza nas w tym! Damy radę, Kochani.

Z Miłością,

Kasia.

Świadomość Serca kluczem do wyzwolenia z tzw. rzeczywistości…

„Bądź przy sobie, nie na zewnątrz” – tak mi stale podpowiada Dusza. To jedyna droga na ten niełatwy, ale jakże pełen potencjału czas.

Nic co na zewnątrz nie zaistnieje w Tobie dopóki nie oddasz temu swojej uwagi.

Matryca rzeczywistości to taka struktura energoinformacyjna, takie biopole, które wydarza się wtedy, gdy podejmujesz w akcie skierowania nań uwagi (uwaga=energia) jeden z wyświetlanych na jej powierzchni obrazów.

Tzw. rzeczywistość jest więc ekranem, a Ty odbiorcą tego, co się na nim wyświetla. Ale to działa też w drugą stronę: na ekranie zewnętrznego świata wyświetli się/pojawi/zaistnieje dla Ciebie to, na co skierujesz /co wzmocnisz swoją uwagą. Jesteś więc odbiorcą i twórcą jednocześnie. Warto spojrzeć na to z tej perspektywy.

Wielość możliwych interpretacji

Ten sam zbiór energoinformacji tworzący materię rzeczywistości dla każdego człowieka jest czymś innym. Nie ma dwóch identycznych odbiorów, a raczej: interpretacji rzeczywistości. Interpretacja powstaje w akcie odbioru, kiedy nałożone zostają nań nasze osobiste struktury/mechanizmy/ programy/ czyli wszystko to, co ukształtowały naszą świadomość (a raczej podświadomość).

Przejdźmy do konkretu: dla kogoś, kto wzrastał w środowisku, w którym głównym przekazem/programem/ przekonaniem była myśl: „świat jest zły” – jedyną dopuszczalną i słuszną interpretacją doświadczanej rzeczywistości będzie ten właśnir myślokształt. Tak „zaprogramowana” osoba będzie wychwytywać z rzeczywistości wyłącznie takie doświadczenia, sytuacje, osoby, które będą ją w tym przekonaniu podtrzymywać.

W ten sposób działa nasz umysł, nasza podświadomość. Wychwytujemy, oddajemy swoją uwagę (energię!) wzmacniamy to, co stanowi myśl przewodnią naszego ziemskiego konstruktu.

Wyzwolenie z matriksa

Wyzwolenie przychodzi z uświadomienia sobie działania tego mechanizmu, zrozumienia, że wszystko, co istnieje (nie tylko w materii) posiada swoją strukturę energoinformacyjną oraz z uruchomienia świadomości Serca!

Ze świadomości nazywania/ interpretowania/rozumienia umysłem winniśmy przejść do świadomości odczuwającego Serca.

Poszerzająca świadomość Serca

To już zupełnie inna świadomość. To świadomość dostrajająca nas do energii Wszechświata, którego najważniejszą i wszechorganizującą zasadą jest MIŁOŚĆ i ŚWIATŁOŚĆ. To świadomość rozszerzająca nasze zogniskowane do tej pory wokół wibracji lęku Istnienie, poszerzająca nasze zamknięte w strukturach umysłu (niższy umysł = ego = lęk) postrzeganie, wyzwalająca ze skurczu, w jakim próbował nas zatrzymać ziemski konstrukt, obudowany wyłącznie na częstotliwości lęku.

Bo te dwie wibracje: lęku i Miłości są dwiema soczewkami, wokół których może organizować się nasza świadomość. Przy czym wokół lęku obudowuje się matryca skurczająca nasze poznanie/możliwości/ nasz potencjał/ wzrost, z kolei wokół Miłości, albo inaczej: w wibracji Miłości nasza świadomość zaczyna się poszerzać, zwalniać z dotychczasowych rozpoznań, przebudzać się i dostrajać do wyższego wymiaru: świadomości Boga/Źródła/ Najwyższej Miłości w nas.

Nazwa, jaką próbujemy nadać temu Najpotężniejszemu Źródłu Miłości i Światłości nie ma tu żadnego znaczenia, ponieważ to wyłącznie jedno z wielu działań, do jakich przywykliśmy będąc zakotwiczeni w naszej ziemskiej gęstości. Bóg/Źródło/Stwórca/Najwyższa Świadomość istnieje według swoich Boskich reguł pomimo jakichkolwiek prób nazwania/objęcia ich procesami naszego umysłu.

Rozumienie Sercem

Schodząc do poszerzającej i wznoszącej nas świadomości Serca zyskujemy zupełnie inna perspektywę odbioru tzw. rzeczywistości. Stajemy się odczuwaniem, rozumieniem Sercem, wibracją Miłości. Powracamy do siebie, przepuszczając przez tą wyższą świadomość Serca (dostrojoną do Boga w nas) nie tylko siebie, ale też drugiego człowieka i cały zewnętrzny świat.

Osadzając się więc w Sercu nic co na zewnątrz nie ma mocy oddziaływania na nasze Istnienie. Żadna zawierucha, niepokoje społeczne, ruchy na arenie międzynarodowo-gospodarczej, żadne niepokojące wieści, doniesienia, choroby, wirusy nie mogą na nas wpłynąć, ponieważ pozostając w swoim Centrum, w Świętej Przestrzeni Serca, rozpuszczamy wszelkie impulsy/ skrzepy energo-informacyjne pochodzące ze świata zewnętrznego w wibracji pokoju i Miłości w nas.

Matriks a Przestrzeń Serca

Pozostajemy poza zasięgiem matriksa, którego prawom i działaniu najpewniej byśmy podlegali, gdybyśmy istnieli/funkcjonowali na poziomie umysłu. Bo naturą umysłu jest stałe oddawanie uwagi temu co na zewnątrz i niemający nigdy końca proces myślowy.

Będąc w Przestrzeni odczuwającego Serca rozszerzasz się, wzrastasz i przepuszczasz przez jego świadomość całą matrycę ziemskiej rzeczywistości, dostrajając ją do wysokich wibracji tej odczuwającej Przestrzeni.

Ziemia stale walczy o naszą uwagę. Będąc świadomie osadzonym w swym Sercu zaczynasz podnosić/dostrajać wibracje swej Istoty do wysokich wibracji Miłości, którym Serce podlega.

Honorując Przestrzeń Serca w sobie, osadzając się w niej, zyskujemy więc NIEBYWAŁĄ SIŁĘ wewnętrznego pokoju i UMIEJĘTNOŚĆ pozostawania NIEPODATNYM na wszelkie burze, wstrząsy i wpływy tzw. zewnętrznego świata (matriks).

Dlatego w delikatności Serca (częstotliwość Miłości) leży SIŁA, WOLNOŚĆ i NIEZŁOMNOŚĆ naszego Istnienia. Jesteś POZA ZASIĘGIEM matriksa, a tak blisko siebie i świata jednocześnie.

Damy radę, Kochani.

Z Miłością,

Kasia.