Uzdrawiające poruszenie…

Wewnętrzna zgoda i gotowość na bycie w przepływie energii poruszenia, obejmującej całe nasze Jestestwo, otwiera wrota do najintymniejszych warstw naszego Istnienia. Poruszenie wprawia w ruch wszystkie nasze wewnętrzne krainy, odżywia zasuszone koryta rzek naszej Duszy i nawadnia zieleń łąk naszych Serc. Być w poruszeniu to być w czułym kontakcie ze sobą delikatnym, niewinnym i kruchym. A każdy z nas w najczystszym rdzeniu swojej Istoty taki właśnie jest: delikatny i czysty. Na wskroś intymny. I to jest nasze miejsce Mocy.

My z Duszą ostatnio w stałym wzruszeniu i… dobrze nam z tym. Błogo i bezpiecznie. Krucho i w wycofaniu do siebie. Ruch wycofania od świata, ale do wewnątrz siebie. Więc w rzeczywistości to ruch do przodu, ale w swoją stronę. Wychodzimy z Duszą sobie naprzeciw. Dzieje się tak wiele, że głowa nie ogarnia. Już nawet całkiem zrezygnowała z prób nazwania, zrozumienia, objęcia tego wszystkiego. I tak jest dobrze. Akceptacja. Bo jak objąć głową coś, co nie dotyczy wyłącznie Ziemi i wszystkich właściwych jej okoliczności czy praw, a jednak jest w Ziemi tak mocno osadzone? Nie głowa, a Serce. Jako ŚWIADOMOŚĆ Serca.

Pozwalamy sobie na przepływ całej palety emocji. Żywy kontakt z całym sobą. Nie oceniamy tego, co przez nas przepływa. Po prostu jesteśmy w tym. Odpuszczenie. Przyzwolenie. Akceptacja. Wdzięczność. To nam służy.

Być we wzruszeniu

Łzy ciągle lecą. Albo zastygają na powiekach. Wzrusza mnie ogrom rzeczy: jedno zasłyszane słowo, rozmowa z Bliską Osobą, uśmiech w oczach mijanego na ulicy Człowieka, chwile pełne zabaw z Dziećmi, szron na drzewach, wspomnienie doświadczeń, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem dziś ze sobą, z Duszą, ze światem i wzrusza mnie (nas) Każdy Drugi Człowiek. Każdy. Bez względu na to, w jakim jest ustawieniu wobec mnie. Ja jestem w ustawieniu Miłości. A to oznacza też czasem gotowość do postawienia granic. Miłość stawia granice. To jest zdrowe. I w pełnym szacunku dla obu stron.

Wszystko jest Miłością

Gdy jesteś w przepływie (czyli w zanurzeniu w żywym Oceanie Wszechistnienia) wzruszać/poruszać może Ciebie dosłownie wszystko. Bo wszystko obejmujesz polem odczuwającego Serca. Wszystko jest Miłością, więc we Wszystkim Miłość rozpoznajesz. I w tej Pani, co fuknęła na Ciebie w sklepie, i w Zwierzaku, które pcha Ci się na kolana, w zimnym wietrze, które oczyszcza grudniowe powietrze w mieście, w ludzkim pośpiechu, który pragnie zwolnić, a nawet (albo i przede wszystkim!) w każdej trudności, bólu czy chorobie… Każde takie doświadczenie to Posłaniec z ważnym przekazem dla nas.

________________________________________________

Ja ziemska: Co czujesz, Duszo gdy tak się wzruszamy?

Dusza: Żywą Obecność. Żywe Istnienie. I Miłość, która wszystko przenika.

Ja ziemska: Tak. I ja w ten sposób to rozpoznaję.

Dusza: Bo Ty to ja. A ja to Ty.

________________________________________________

Najczystsza Prawda o Tobie

Bo tak właśnie jest: pozwalając sobie na odczuwanie całej palety emocji i stanów, na ich intensywny przepływ przez całych nas nie przedstawiamy się sobie czy Innym w słabości, bezradności czy własnej nieumiejętność. Bynajmniej nie. Bycie w przepływie to po prostu czułe przyzwolenie na bycie tym, kim się jest. Bez masek, ról czy póz. Bez kostiumów, jakie sami sobie nałożyliśny bądź jakie nałożył nam świat. Stajemy w najczystszej Prawdzie o sobie. Przyjmuję, więc jestem. Jestem, więc przyjmuję. Zobacz, to jest jedna z doniosłych odsłon świadomości siebie. Świadomości siebie wewnętrznego i siebie zewnętrznego zarazem w sensie rozumienia i przepuszczania przez siebie wszelkich zadziewających się żywo doświadczeń. Czy człowiek świadomy jest słaby? Nieumiejętny? Bezradny? Wręcz przeciwnie. Jest mocarny, niepodległy i głęboko osadzony w swoim Centrum.

Odżywiające poruszenie

Ty kruchy, czujący, subtelny, w żywym kontakcie z całym sobą wpuszczasz w struktury swojego Istnienia odżywczy deszcz poruszenia/wzruszenia/ zachwytu/czasem nawet bólu. Bo ból również może być odżywczy, kiedy transformowany w akcie bezwarunkowej Miłości w końcu może w bezpieczny sposób rozpuścić się i zacząć wypełniać bolesne dotąd przestrzenie Miłością, Przyzwoleniem i Światłem, a tym samym zasilić całego Ciebie uwolnionym z niego potencjałem uzdrawiającej energii. To, co osłabiało – wzmacnia. Co było cieniem – staje się Światłością.

A podczas każdego takiego błysku transformacji wewnętrzne poruszenie/ wzruszenie musi się się w końcu przejawić: przez nasze Istnienie przechodzi bowiem potężna fala tsunami Miłości. Dostrajasz się do wyższych aspektów siebie, do Boga w Tobie. To istnie elektryzujące doświadczenie! To jest piękne. Co za moc!

Doświadczanie Duszy

W kontakcie z Tobą poruszonym, będąc w żywym, intensywnym przepływie wzruszenia prawdziwie dotykasz swojej Duszy. Czujesz Ją. Doświadczasz Jej. Żywy przepływ czucia to żywy kontakt z Duszą, esencją Ciebie, iskrą Boga w Tobie. Takie spotkanie nie może pozostawić Ciebie obojętnym. Otwiera Cię na siebie i całe Wszechistnienie, czasem powodując że na moment nawet możesz czujesz, że dosłownie możesz się rozpaść. Ale JESTEŚ. Zawsze bezpieczny, zawsze prowadzony.

By móc osiągnąć pokój, nie bój się dotknąć poruszenia. By móc być Całością w Sobie i Jednością ze Wszystkim, nie bój się wpierw rozpaść. Stare struktury muszą opaść, poddać się, zrezygnować i W końcu rozpuścić się, by w ogniu poruszenia NOWE mogło się zamanifestować. To Nowy Ty, a jednak Ten Sam. Bo w swej esencji, w swoim Sercu i Duszy jesteś zawsze niezmienny.

_________________________________________________


P.S. Otwórz się na to wewnętrzne poruszenie i pozwól, by swobodnie zaczęło przez Ciebie przepływać z tym wszystkim, co Ci przynosi.
To jest ta uważność na nasze TU i TERAZ, bo tylko to, co teraz jest żywo połączone z Boskim strumieniem Istnienia.
Zamiast skupiać się na konkretnych datach, czyli funkcjonować w przyszłości, która nie istnieje, bądź TU w swoim TERAZ, które jest żywe w przepływie, soczyste w potencjałach i namacalne w możliwościach doświadczania.

Jesteś Dzielny, Kosmiczny Wędrowcze!


Utulam Ciebie do Serca.

Z Miłością,

Kasia

Czasy PREMIUM

Żyjemy w absolutnie niezwykłych czasach. Rozpoznaję je jako wielki DAR. Oczy całego Wszechświata są zwrócone w naszą stronę. Ziemia i Wszechświat nas proszą: WZRASTAJ Człowieku. WRÓĆ do SIEBIE. Otrzymałeś WSZYSTKO, by MÓC to uczynić.

Gotowość do porzucenia przywiązań

Czy jesteś gotowy, by porzucić wszystkie swoje dotychczasowe przywiązania, znane systemy, programy, wszelkie przyzwyczajenia, rozpoznania i zależności? Czy jesteś gotowy, by zrezygnować? U większości Osób akt rezygnacji z dotychczasowego stylu życia i wszelkich przywiązań wywołuje silny lęk i poczucie zagrożenia. To całkowicie zrozumiałe. Razem z Duszą doskonale rozpoznajemy ten stan w Drugim Istnieniu (bo rozpoznałyśmy go w sobie) i mamy dla Niego ogrom czułości i przyzwolenia. Wszechświat wzrusza się każdym takim Poszukującym Istnieniem, Stwórca zachwyca i błogosławi, a Matka Ziemia otula Miłością i wspiera w tym niełatwym, ale doniosłym procesie. Masz cały Wszechświat po swojej stronie!

To nie jest proste. Rozumiemy to z Duszą aż nadto dobrze. Całymi sobą doskonale pamiętamy ten niełatwy proces: obsypane kamieniami lęku szlaki, wyboiste bólem drogi, groty pełne wewnętrznych cieni i ciemne bory głębokiego wstydu. Któż tego nie zna?! Na Ziemi każdy. Tylko nie każdy znalazł w sobie na ten moment odwagę, by do tego zacząć sięgać. Jesteś zrozumiany w swojej gotowości i w jej braku, pamiętaj o tym. Ale mimo to i właśnie dlatego, szukaj. Nie rezygnuj. Masz szansę na piękne i bezcenne odkrycia. Któż nosi większy Skarb dla Ciebie niż Ty sam?!

Akt odwagi

Opuszczanie znanej nam dotychczas i bezpiecznej przestrzeni oraz wszelkich przywiązań, nawyków, wydeptanych ścieżek i rozpoznanych wewnętrznych krain zależności jest aktem wielkiej odwagi. Idziesz, chociaż boli. Kroczysz dalej, choć kamienie mogą dotkliwie ranić Twe stopy. Wdychasz nadal ostre powietrze zmian, które pragnie orzeźwiać i odżywiać Twe całe Istnienie. Na tym osobistym szlaku do siebie uwolnionego, oswobodzonego, niepodległego zaczynasz dostrzegać, jak we właściwym sobie tempie kolejne warstwy ziemskich przywiązań zaczynają po kolei z Ciebie odpadać. Proces. Jest tak, jak ma być.

Dłuto w ręku Wszechświata

Lubię nazywać ten stan wewnętrznym rzeźbieniem: oto wkrótce ujrzysz siebie w swej Najczystszej Prawdzie bez wszystkim kostiumów, jakie nałożył Ci świat lub Ty jakie nałożyłeś sobie Ty sam. Jeszcze trochę kurzu poleci, jeszcze garść wiór się posypie, trochę ruchów wewnętrznego „dłuta” przed Tobą, często jeszcze wiele spotkań w bólem czy lęku. Ale rodzisz się NOWY. A jednak w swej esencji od zawsze taki sam. Twoja Prawda o Tobie jest stała i niezmienna. Tylko Twoje rozpoznanie siebie staje się coraz bliższe tej Prawdzie. To jest absolutnie zjawiskowe, piękne i porywające wydarzenie na Twojej osobistej drodze Istnienia!

Wszechświat doskonale uchwyci, rozpozna moment, w którym będziesz gotowy. Gotowość nie oznacza, że musimy wiedzieć wszystko. Gotowość oznacza przyznanie przed samym sobą, że właśnie niczego nie wiemy. Ale jesteśmy wewnętrznie zmotywowani i otwarci na zaangażowanie się we wszystkie wewnętrzne procesy. „Wiem, że nic nie wiem” – lubię mówić do swej Duszy, a Ona głaszcze mnie czule po Sercu. I prowadzi najpiękniej. Wzruszenie.

Pokora jest siłą

Pokora jest aktem odwagi, wewnętrznej siły, niezłomności i hartu Ducha. A bywa nierzadko źle rozumiana: jako słabość, poniżenie, upokorzenie czy przedmiotowość kogoś wobec czegoś. A przecież pokora jest aktem wielkiego zawierzenia, oddania i stanięcia twarzą w twarz albo Dusza w Duszę z całym bezmiarem i cudem Wszechistnienia. Kto jest pokorny, jest wielki i pełen skromności jednocześnie. Bo potrafi uznać siebie za część Czegoś Większego i Nieskończonego. Skoro jesteś Tego Czegoś Częścią, jak możesz sądzić, że JESTEŚ słaby czy niegodny?! Niech pokora uposaża nas w wewnętrzne zaufanie i oddanie Komuś, kto wie, co jest dla nas najlepsze. Dusza – jako cząstka Boga w nas – również bardzo dobrze wie o celu naszej ziemskiej wędrówki mamy i chce nas jak najlepiej dla nas samych poprowadzić.

Zaufanie swej Duszy

Kiedy w sobie, w swoim Osobistym Centrum zdecydujesz się oddać swej Duszy i zawierzyć całkowicie Jej prowadzeniu uwierz mi: zacznie Cię prowadzić. Tak naprawdę Twoja Dusza prowadzi Ciebie przez cały czas, tylko że świadomy akt zawierzenia swej Duszy rozpoczyna nowy etap w Waszej wspólnej drodze, przede wszystkim dla Ciebie (ziemskiego). Dla Twojej świadomości. My, Ludzie, żyjący TU na Ziemi, lubimy celebrować szczególne chwile naszego Życia, bo podkreślają one doniosłość i odświętność danego wydarzenia. I pamiętaj: zupełnie nie ma znaczenia na ten moment, czy odczuwasz/rozpoznajesz w sobie swoją Duszę. Ona wie, w jakim czasie rozpoznania aktualnie się znajdujesz i jest gotowa, by Ciebie z troską i Miłością prowadzić w każdym miejscu, czasie i okolicznościach. Wszystko wydarzy się w swoim czasie. Jest dobrze tak, jak jest. Najlepiej dla Ciebie. Najlepiej dla Was.

Podzielę się teraz, jak jest obecnie u mnie: poprosiłam jakiś czas temu Stwórcę i swoja Duszę o konkretną pomoc, wsparcie, odpowiedź i prowadzenie. W sprawach drobniejszych i tych wielkich, doniosłych. Rozwiązania, jakie się pojawiły przerosły moje wszelkie wyobrażenia o tym, jak ewentualnie mogłyby wyglądać: okazały się absolutnie cudowne, doskonałe i porywające. Odpowiedź czy rozwiązanie często nie przychodzi od razu. Ale ten czas oczekiwania jest również bardzo ważny: Przestrzeń kształtuje nas w wytrwałości, rzeźbi w niezłomności i pokorze. Jeszcze raz podkreślę: jestem absolutnie porażona, zachwycona i onieśmielona jednocześnie odpowiedziami, jakie otrzymałam. Sama nigdy bym nie była w stanie tak tego rozwiązać. Wdzięczność i wzruszenie znów. Niezmiennie. Stale.

Otrzymujemy tyle Światła i Miłości, ile gotowi jesteśmy przepuścić przez całe swoje Istnienie. To naprawdę zależy wyłącznie od nas!

Żyjemy w niezwykłych czasach: przejścia, wzniesienia i zmian. Cała planeta podnosi swoje wibracje, wzrasta i ewoluuje do Boskich częstotliwości. Wykorzystaj potencjał tego błysku Istnienia. Jesteś TU na chwilę, ale owoce Twojego BYCIA TU zapisują się w Twojej Duszy. Wszystko zostawia w nas ślad.

Dasz radę! Nie jesteś sam.

Życzymy Ci z Duszą pięknych szlaków w drodze do SIEBIE. I najwspanialszych widoków przed Twoimi oczami i Sercem. Niech karmią i napełniają całego Ciebie.

Z Miłością,

Kasia

P.S. Dusza powiedziała dziś rano: „Żyjemy w czasach PREMIUM”. Rozbawiło mnie to i wprawiło w refleksyjny nastrój jednocześnie. Ostatnie ciągle refleksyjnie u nas.

Tak, Duszko. Masz mnie, a ja mam Ciebie. Znów wdzięczność.

Ruszaj z miejsca, w którym jesteś, czyli dla otuchy słów kilka…

Wpis spontaniczny. Ku pokrzepieniu Serc. Dusz. Całych Was (Nas). W odpowiedzi na wiele wiadomości i komentarzy, które od Was otrzymuję, Kochani. Dziękuję Wam z całego serca za zaufanie.

_____________________________________________

Tu, gdzie jesteś masz NAJLEPSZE WARUNKI DO WZROSTU. Lepszych/innych nie będzie. W drogę PO SIEBIE ruszać czas!

Nie musimy znać, umieć, wiedzieć, rozumieć wszystkiego od razu. Nawet więcej: taki całkowity stan rozpoznania nigdy nie nastąpi. Bo my się stale poszerzamy, wzrastamy, ewoluujemy. Do końca naszych ziemskich dni. I po drugiej stronie też.

Wraz z zakończeniem ziemskiego wcielenia kontynuujemy proces osobistego rozwoju/wzrastania w formie niefizycznej. Trafiamy do tzw. Domu Duchowego, takiego Domu, w którym będą panować najlepsze warunki dla naszego dalszego wzrostu. I tu nie o chodzi o hierarchię, prymat jednego miejsca nad drugim, a o jak najbardziej energetycznie precyzyjne dobranie takiego Duchowego Domu, który będzie nas w tym procesie wspierać. Nie kończymy się tutaj. To uwalniająca świadomość.

Akceptuj wszystko, co się w Tobie pojawia. Każdą myśl, emocję, stan. Każdą tęsknotę, złość, ból. Każde przyzwolenie i opór. To wszystko są bardzo cenne informacje o Tobie dla Ciebie. W nich leży potencjał do rozwoju.

Nie bój się więc uznać całego siebie. Ze wszystkim, co się na Ciebie składa. Każdy puzel Twojego Istnienia jest tak samo ważny i potrzebny. Akceptacja. Bezwarunkowa. Czasem długo się jej wobec siebie uczymy. I mi zajęło to kilka dobrych lat życia. Bezwarunkowa akceptacja jest wieloetapowa i wielopoziomowa. Jej osiąganie to proces.

Obejmuj siebie. Każdą cząstkę siebie. Wszystkie blaski i cienie. Przyjmij z Miłością. Nie ma, Kochani większej uzdrawiającej Siły/Mocy niż Miłość. Po prostu nie ma. Świadomość nas otwiera, budzi, wyzwala, ale Miłość uzdrawia, otula, poszerza nas. Każda przyjęta z Miłością cząstka nas, przepracowana w uczciwym akcie Miłości zasila nasze Istnienie i poszerza nasze pole. Wzrastamy. Czujesz to? Gdy o tym piszę, jestem poruszona. W kontakcie z całą sobą. To wspaniałe, transformujące doświadczenie. Transformacja tylko przez Miłość. Inaczej się nie da.

Każde doświadczenie rozpoznawaj jako szansę. Każde. My sami zgodziliśmy się na to, czego tu doświadczamy. Ustaliliśmy to z naszą Duszą i Duchowym Przewodnikiem przed naszym zejściem TU. Im trudniejsze życiowe doświadczenie tym większa pewność, że miało ono się nam objawić. To potencjał, szansa, lekcja, nie kara. Nawet prawa karmy nie winniśmy rozpoznawać jako prawa nagrody i kary. W moim odczuciu to zbyt uproszczone i krzywdzące ujęcie tego naturalnego i dającego nam wielość możliwości wzrastania Prawo Wszechświata. Wszystko, co otrzymujemy, dostajemy po coś. Wszechświat jest bardzo precyzyjny, konsekwentny, logiczny i poukładany w całym swym stale poszerzającym się konstrukcie.

Każda więc trudność, doświadczenie graniczne, choroba, cokolwiek co wiąże się dla nas z wewnętrznym cierpieniem i bólem, jest szansą. Pisałam o tym w kilku wpisach. Moja długa choroba, okrutna w przebiegu, trudna do udźwignięcia pod każdym względem przyniosła najwspanialsze owoce. Ponieważ ja wyszłam jej naprzeciw. Ja sobie wyszłam naprzeciw. Powiedziałam do niej: „Skoro już TU jesteś, to po coś do mnie przyszłaś…”.

Ale tak nie było od razu. Na początku był bunt, niezgoda, złość, żal. Jak to? Czym sobie na to zasłużyłam? – to był wewnętrzny nastrój, który mi wtedy towarzyszył. Ale nie uciekłam w rolę ofiary. Wyszłam sobie naprzeciw. Zaczęłam szukać, szukać, szukać. Uruchomiłam wewnętrzną kopalnię. Po skarby ukryte we mnie. Ogromny proces. Trudny. Ale jakże wspaniały. Do tematu choroby/dysfunkcji/braku równowagi w różnych obszarach naszego Istnienia będę wielokrotnie wracać. Temat choroby czy też szerzej: trudnego doświadczenia jako daru, szansy, potencjału ogromnie mnie porwał i zafascynował.

Bądź w kontakcie ze sobą. Ze światem. Z Matką Ziemią. Z całym bezmiarem Istnienia. Dostaniesz, uzyskasz tyle, ile sam będziesz gotowy przez siebie przepuścić. W Tobie jest moc decydowania o tym. I przekucia potencjału w zasób/zasilenie.

I na koniec jeszcze: proś o prowadzenie swoją Duszę. Nawet jeśli nie wiesz, w jaki sposób, nawet jeśli nie masz żadnej pewności, czy Ciebie słyszy albo czy Ty ją usłyszysz/poczujesz, proś, zwracaj się, oddawaj się Jej w takim zaufaniu i przyzwoleniu, jaki na ten moment w sobie odczuwasz.

I zwracaj się do Stwórcy/Źródła/Boga, jakkolwiek Go pojmujesz. Uznanie takich Jego przymiotów, jak Wszechmoc i Wszechpotęga oraz WszechMiłość otwiera całe Twoje wielopoziomowe Jestestwo na działanie Jego uzdrawiającej Miłości. Stwórca również pragnie być z nami w przepływie. Jesteśmy częścią wielkiego Oceanu Istnienia. Ja czuję się tym ogromnie zaszczycona. I wzruszona. Niezmiennie.

Ruszaj po siebie. Z tego miejsca, gdzie jesteś. Dasz radę! Masz przy sobie cały Wszechświat!

Ahoj Żeglarzu 🕊

Z Miłością,

Kasia

Przestrzeń Serca – jak się w niej osadzić? 🕊

Przestrzeń Serca to Duchowa, najświętsza Przestrzeń podarowana nam od samego Stwórcy/Źródła w pełnym Miłości akcie naszego Stworzenia. Przez akt Miłości rozumiem tchnienie w nasze fizyczne Ciało Boskich Pierwiastków = Iskier = Światłości, jakimi są m.in. Duchowa Przestrzeń naszego Serca oraz nasza Dusza: nasz osobisty, oddany nam Przewodnik po wszystkich poziomach i wymiarach naszego Istnienia, doświadczanych w każdym miejscu, czasie i przestrzeni nieskończonego Wszechświata.

Nasze fizyczne ciało to zaledwie niewielka część naszego wielowymiarowego, nieskończonego i Boskiego w swej esencji Istnienia. Poczuj jak nieskończoną, potężną i wspaniałą Istotą jesteś. Poczuj swoje wewnętrzne Piękno. Piękno i Blask samego Boga/Stwórcy/Źródła w Tobie. Powstałeś na Jego Podobieństwo i Wzór. Istniejesz dzięki Stwórcy/Źródłu. Ale tak jak i Człowiek potrzebuje odkryć Boga w sobie, tak i Bóg potrzebuje odkrywać siebie w człowieku. Jesteśmy Jednością.

W czasie Przejścia

Temat (Duchowej) Przestrzeni Serca staje się coraz bardziej popularny, coraz częściej poruszany, doceniany i przez coraz większą ilość Poszukujących swej wielowymiarowości Istnień pożądany. I to jest jeden ze wspaniałych duchowych owoców czasów Przejścia, w jakich zdecydowaliśmy się żyć. Bo my sami chcieliśmy być w TYM CZASIE TU na Ziemi. Wiedzieliśmy na co się piszemy. Ale schodząc TU, wiedzieliśmy też, że pamięć o celu naszej inkarnacji, wszystkich naszych życiowych lekcjach i wyzwaniach zostanie nam odebrana. Na to również się zgodziliśmy. (Na ten temat przygotuję osobny wpis.)

Naturą umysłu a natura Serca

Umysł próbuje poznać, zrozumieć, zanalizować, poukładać, sklasyfikować, nazwać, ogarnąć. I jest to proces nigdy nie mający zakończenia, pewności, finału. Taka jest natura umysłu. Ani to dobre, ani to złe. Tak to po prostu wygląda ze strony umysłu.

Serce natomiast wie przez czucie. Rozumie najpełniej. Widzi całość. Obejmuje zrozumieniem. Nie ocenia, nie klasyfikuje. Po prostu przyjmuje. Absorbuje przez najwyższą wibrację bezwarunkowej Miłości i Światłości. Akceptuje w sposób całościowy. Jego zdolność rozumienia i współodczuwania jest zawsze dostrojona do częstotliwości samego Stwórcy/Źródła. To częstotliwość najczystszej Miłości i Pokoju, której dosięgnąć w żaden sposób nie może niska wibracja takich uczuć czy stanów jak lęk, pogarda, zazdrość czy jakakolwiek dysharmonia. Czyż z wyższego piętra budynku nie rozpościera się inny, szerszy, pełniejszy widok na okolicę niż z poziomów położonych poniżej? Czyż wędrowiec, który odważył się wejść pomimo wszelkich trudów na wysoką górę nie widzi więcej? Jego oczom ukazuje się przecież bezcenny widok, niemożliwy do uchwycenia w innych okolicznościach czasu i miejsca.

Serce absorbuje więc wszystko w akcie bezwarunkowej Miłości i przyzwolenia i w takim samym akcie dzieli się Miłością dalej. Pozostaje w ten sposób w doskonałym, stałym przepływie z najwyższą Boską energią WszechMiłości.

Trafić więc do Przestrzeni Serca, to jak znaleźć się w Niebie na Ziemi. Pokój, czystość, zaufanie, poczucie wielkiej Jedności z całym Stworzeniem. Radość, błogość, ukojenie, nawet Duchowa ekstaza i poczucie bezwarunkowego szczęścia i wewnętrznej harmonii.

Jak osadzić się w swoim Sercu?

Nie ma jednego, najlepszego, najwłaściwszego sposobu dla każdego Człowieka. Każdy z nas jest inny. Każdy unikalny. Podzielę się jednym z moich sposobów, który nie ma nigdy jednego z góry ustalonego przebiegu, porządku czy sztywno obowiązujących zasad.

W tym delikatnym temacie obowiązuje jedna arcyważna i przyjazna nam reguła: absolutna, bezwarunkowa akceptacja wszystkiego, co się w nas pojawia, zadziewa, pragnie się zamanifestować. Robimy to, co czujemy. Oddajemy się Wyższemu Prowadzeniu. Ufamy. Otwieramy się na przepływ Boskiej energii. Obserwujemy. Jesteśmy na siebie uważni. Czule uważni. Tylko w ten sposób.

_________________________________________________

Spotkanie w Duchowej Przestrzeni Serca 🕊

Usiądź lub połóż się wygodnie w spokojnym miejscu (tak, jak lubisz, czujesz, potrzebujesz). Weź kilka spokojnych oddechów. Połóż rękę na Sercu albo obejmij siebie z Miłością (lub ułóż ręce jak sam czujesz). Oddychaj. Oddychaj głęboko. Nawet głośno, jeśli tego potrzebujesz. Nie bój się. Poczuj swoje ciało. Poczuj bicie swego Serca. Posłuchaj siebie. Myśli będą się pojawiać, taka jest natura umysłu. Przyglądaj się im, ale ich nie oceniaj. Niech płyną jak chmury na Niebie. Wypowiedz głośno lub w ciszy swego Serca na przykład takie słowa:

„Oddaję się Tobie, Stwórco/Źródło/Najwyższa Miłości i proszę o opiekę i prowadzenie. Jestem bezpieczny. Jestem prowadzony. Powierzam Ci wszystkie moje doczesne troski i starania. Oddaję Ci wszystkie moje intencje jawne i ukryte. Obejmij je wszystkie Stwórco/Źródło/Najwyższa Miłości swoją nieskończoną Miłością i Światłością. Czuję, jak Całe moje Istnienie otwiera się na Boski przepływ Miłości, Pokoju i Światłości. Czuję, jak staję się nimi. Dostrajam się do wibracji Boga we mnie. Zaczyna wypełniać mnie bezgraniczne Zaufanie i Miłość. Jak dobrze być na powrót w swoim Wewnętrznym podarowanym dla mnie przez Ciebie Domu. Jestem Miłością. Jestem Światłością.”

Pobądź w tym stanie tak długo jak chcesz/czujesz/potrzebujesz. Niech harmonia i pokój Serca wypełnia Ciebie całego i rozpościera się daleko poza fizyczne granice Twojego Istnienia. Ja w stanie koherencji Serca odczuwam dosłownie, jak energia Światła i Miłości zalewa całą mnie i przestrzeń wokół mnie na odległość wielu metrów poza moją fizyczność mojego ciała. To jest uczucie nie do opowiedzenia, nie do przekazania za pomocą ludzkiego języka.

Niech stan bycia w Przestrzeni Serca zasila całe Twoje Istnienie, karmi Cię, nasyca i służy nie tylko Tobie, ale również Twoim Bliskim i całemu światu.

_________________________________________________

Zaproponowane przeze ze mnie słowa nie są jedynym i najlepszym scenariuszem spotkania w Przestrzeni Serca. Podzieliłam się akurat tym, co w tym momencie do mnie „przyszło”. Przyjęłam to z szacunkiem, zaakceptowałam z Miłością i przekazałam w tym miejscu. To jeden z wielu możliwych wariantów.

Okoliczności i cała sytuacja też mogą przebiegać zgoła inaczej: możesz być w domu, w lesie, na łące, na przystanku autobusowym albo w kolejce w sklepie. Wszystko zależy od naszej indywidualnej umiejętności wyciszenia się i oddania tej Pięknej, doniosłej, świętej chwili: spotkaniu z Przestrzenią swojego Serca. Im częściej sięgamy do tej Przestrzeni w nas, tym łatwiej nam do Niej sięgać i czerpać z jej Boskiego potencjału.

W miarę praktyki, pogłębiania się naszej świadomości, postępu w procesie integrowania wszystkich Cząstek nas w Jedną, Spójną Całość i dostrajania się do wibracji Boga w nas, ten stan bycia w Przestrzeni Serca staje się naszym naturalnym, codziennym stanem Istnienia/wyrażania/przejawiania się w świecie.

Gdy odczuwasz głęboki, wewnętrzny pokój, akceptację, harmonię i Jedność ze Wszystkim Co Jest to znaczy, że JESTEŚ w Przestrzeni Serca. Lubię nazywać ten stan „wewnętrznym miodem”, spójnością i współistnieniem z całym Wszechstworzeniem w najwyższej wibracji Miłości.

Cokolwiek przychodzi do Ciebie – przyjmuj i ufaj. Jesteś na najwspanialszej z dróg: swojej drodze do siebie 🕊

Podobne odczucie wewnętrznego pokoju i ukojenia możesz doświadczyć w sobie, gdy podejmujesz jakąkolwiek decyzję, którą jest z Tobą zgodna i spójna. Jeśli odczuwasz niepokój, dysharmonię czy poczucie wewnętrznego rozbicia sprawdź, jaka może być tego przyczyna. Być może podjąłeś decyzję, z którą wewnętrznie się nie zgadzasz albo która stoi w sprzeczności z drogą Twojej Duszy. Odpowiedź zawsze dostaniesz w sercu. I to jest nasz drogocenny Skarb: nasze Serce.

Z Miłością,

Kasia

Przez ból… do wzrostu

Tak miało być – powiedziała Dusza. – Wiedziałam, że cierpisz, ale to było konieczne…” – to odpowiedź mojej Duszy na pytanie, którego nie śmiałam na głos wypowiedzieć, ale które żyło we mnie ogromnym wewnętrznym bólem i poszukiwaniem głębszego sensu tego, czego doświadczam.

To już nieaktualna sprawa. Doświadczenie, które było i minęło. Niewyobrażalnie trudne. Niewytłumaczalne, irracjonalne i pozbawione sensu, gdyby chcieć je zrozumieć i wyjaśnić wyłącznie w ziemskich kategoriach.

Gęsta energetyka Ziemi, prawa nią rządzące i cały nasz ziemski konstrukt ograniczają nam możliwość szerszego spojrzenia na głębszy sens naszej ziemskiej wędrówki.

„Umówiłyśmy się na to” – przypominała często Dusza. Tak, Duszko, teraz już wiem.

I wtedy, po raz kolejny patrząc wstecz na całe swoje Życie, ujrzałam jak wiele było w nim po ludzku trudnych i bolesnych sytuacji. Spojrzałam na siebie ziemską z ogromną czułością i szacunkiem. „Odważna jesteś, Duszo ma…” – mówiłam i mówię często do swej Duszy.

Wobec trudnego, bolesnego doświadczenia mogłam wewnętrznie zdezerterować, wejść w rolę ofiary, pogrążyć się w bólu, rozżaleniu i toni rozpaczy. Mogłam, ale w świadomy sposób wybrałam inną postawę.

Potencjał do wzrostu

Być może, gdybym była samotną, niezależną osobą, taka rola (ofiary) mogłaby wydać mi się nawet atrakcyjna, przynajmniej przez jakiś czas.

Pozostawanie w roli ofiary przynosi samemu zainteresowanemu, mimo całego bólu i cierpienia, sporo korzyści, ponieważ często jest przedłużeniem znajomego i wbrew pozorom bezpiecznego stanu, w jakim wyuczyliśmy się już wcześniej funkcjonować (na przykład jako Dzieci).

Ale… ja już tak mam, że lubię jakąś dawkę dyskomfortu. I lubię konfrontować się z tym, co jest jego źródłem, ponieważ mam świadomość, jaki potencjał kryje się za takimi doświadczeniami – lekcjami.

A gdy już sam masz Dzieci, to tym bardziej chcesz się zmieniać, rozwijać, ewoluować. Chcesz BYĆ dla Dzieci najlepszą wersją siebie, chcesz wzrastać, dojrzewać, przekraczać samego siebie (swoje ciemne strony) nie tylko po to by się stale rozwijać, ale też po to, by nie przekazywać Im dalej całej „szarej chmury” nieuzdrowionych doświadczeń, wzorców, przekonań, programów, mechanizmów itd. Bycie rodzicem to również i w tym kontekście wielki dar oraz szansa na transformację i poszerzenie całej swojej Istoty. Jak i zresztą każde doświadczanie siebie w relacji z Drugim człowiekiem, zwłaszcza relacji bliskiej, intymnej. Ile tam potencjału do wzrostu i rozwoju! Nic tylko czerpać i się uczyć!

„Szara tkanka” *

Cała „szara tkanka” nierozwiązanych, nieprzerobionych i nie objętych uzdrawiającą mocą uwagi, uznania i Miłości myśli, emocji, stanów, nawyków, schematów i przywiązań nie tylko że nie rozpuści się w ogniu naszej nieświadomości, niewiedzy i braku konfrontacji z nimi, ale zacznie się rozrastać i wpływać tym silniej na całe nasze Istnienie (również to TU) i kolejne przychodzące po nas pokolenia.

„Do roboty, Katarzynko!” – mówiła Dusza. „W takim razie zabieramy się za to! – odpowiadałam z nadzieją w Sercu. – Ale jak już wiem, że jesteś, Duszko, to proszę pomagaj mi, prowadź mnie i wspieraj” – prosiłam Duszę. „Nie zostawię Cię” – odpowiadała.

Wdzięczność

Zdecydowana większość dobrego w moim życiu była owocem uczciwych spotkań z bólem. Przez ból, poprzez ból, w bólu i z bólem. Szkoda byłoby uciec, nie przerobiwszy tematu. Wiedziałam, że wszystko dzieje się PO COŚ.

Poznałam w Życiu wiele: trudne, bolesne dzieciństwo, biedę, stratę ciąży, znów biedę, ból trudnych porodów, długą chorobę, ciężką pracę. I jeszcze dużo więcej. Ale życie to nie konkurs na wielkość doświadczanego bólu. Każdy z nas poznał smak bólu ziemskiej drogi.

Wszyscy jednak na to się umówiliśmy. Przed inkarnowaniem w ludzkie, fizyczne Ciało umówiliśmy się na doświadczenia, ktore mają stać się naszym udziałem i na lekcje, jakie mamy TU przerobić. Tylko prawie nikt z nas o tym nie pamięta.

Gdybyśmy uświadomili sobie, że to czego doświadczamy, zaplanowaliśmy razem z naszą Duszą, Duchowym Opiekunem i naszą Duszą Matką, nasze postrzeganie tych doświadczeń byłoby zgoła pozbawione ciężaru niezrozumienia, żalu i naszej na nie niezgody. Myślę, że nawet moglibyśmy odczuć ulgę i wewnętrzny pokój.

Dziś jestem wdzięczna za wszystkie bolesne doświadczenia, jakie pojawiły się na mojej ziemskiej drodze.

Po uczciwym i wnikliwym „przerobieniu”, oczyszczeniu i w akcie bezwarunkowej Miłości i akceptacji uzdrowieniu wszystkiego, co te po ludzku trudne doświadczenia „uruchamiały” we mnie, zaczęły otwierać się dla mnie furty do wyższych wymiarów Istnienia. Pojawiły się dary, których nigdy bym nie próbowała nawet w sobie poszukiwać. Pojawiła się Miłość do Wszechstworzenia. Dar jasnoczucia i jasnosłyszenia. Świadomość bycia kanałem Światła i Miłości w rękach samego Stwórcy. Wreszcie zdolność słyszenia ludzkich Dusz… 🕊

_______________________________________________

Było ogromnie trudno. Ogromnie. Ale dziś wdzięczność dla Ciebie, Wszechświecie, że tak mnie i nas Wszystkich pięknie prowadzisz.

Im trudniejsze życiowe doświadczenie, tym bardziej możemy być pewni, że się na nie umówiliśmy. Ta świadomość przynosi ukojenie.

Z Miłością dla Ciebie, Kosmiczny Podróżniku,

Kasia

* Z bardzo obrazowym terminem „szarej tkanki” spotkałam się u P. Barbary Ravensdale. Dziękuję 🙏

Bycie w odpływie – ważna część zanurzenia w Oceanie Istnienia

Przypływ i odpływ to w rzeczywistości jedno i to samo: zanurzenie w ruchomym, życiodajnym, energetycznym Oceanie Istnienia. Jedno i drugie równie ważne dla naszego rozwoju. Wszystko jest jak najdoskonalej pomyślane. Ruch i stały przepływ podstawą wszelkiego Stworzenia.

Na fali wzniesienia

Kiedy jesteśmy w przypływie dosłownie odczuwamy to jako przyjemne płynięcie na wznoszącej fali Istnienia: jesteśmy aktywni, twórczy, zaangażowani, udzielający się, intensywni, wyraziści, otwarci, życiodajni… Energia przepływa przez całych nas, pozwalając nam na swobodną ekspresję, kreowanie, tworzenie, wyrażanie siebie… I tak ma być.

Przy brzegu Oceanu

Równie ważną z odsłon pozostawania w żywym kontakcie ze strumieniem Istnienia jest też bycie w odpływie. To również jest forma zanurzenia w energetycznym, odżywczym Oceanie Życia, ale jakby z drugiego bieguna. To już inne położenie na mapie odbywanego przez nas osobistego rejsu Istnienia.

Już nie środek Oceanu, a brzeg. Jesteśmy wtedy jakby „zacumowani” do wewnętrznego lądu, bardziej przy sobie, w swoim Centrum, w wewnętrznym skupieniu. Jest ciszej. Bliżej. Intymniej.

Będąc przy brzegu, układamy się wewnętrznie na dalszą drogę. Zbieramy siły. Obserwujemy. Nabieramy dystansu. Przepuszczamy poznane widoki. Przerabiamy zebrane doświadczenia. Wyciągamy wnioski i…

Rozkładamy mapę Istnienia: zaczynamy zaznaczać na niej nasze osobiste punkty mocy czy – wręcz przeciwnie – miejsca, które do tej pory omijaliśmy (z różnych wewnętrznych powodów) szerokim łukiem, przylądki nadziei, wyspy szczęścia i obszary, którymi często szarpią gwałtowne sztormy poznania. To czas na intymne, szczere, uczciwe spotkanie z każdą emocją, myślą czy stanem w nas. Szansa na energetyczne rachunki, podsumowanie i co ważne: energetyczne uzupełnienie opustoszałych /spragnionych/ wyjałowionych miejsc.

Jesteśmy częścią Boskiego Oceanu Istnienia, gdzie przepływ energii dokonuje się stale. W każdym momencie możemy zatrzymać się i będąc świadomym swojej wielowymiarowości oraz praw kosmicznej energetyki, jakim wszyscy podlegamy, pozwolić na energetyczne zharmonizowanie/ uzupełnienie/ doładowanie. Jesteśmy częścią większego Przepływu. W stałych łączach z Boskim strumieniem/energią Źródła, która nas poi, karmi, koi, zasila.

Na dalszy rejs przyjdzie nam jeszcze czas.

Akceptacja

My z Duszą w takim odpływie ostatnio. Odpoczywamy po przepuszczaniu energii kolektywu. Na ten moment ładujemy akumulatory, oddając się przede wszystkim (nie) zwykłej, ziemskiej codzienności. Potrzebujemy więcej snu, ciało odmawia podejmowania się wysiłku, jaki zwykle towarzyszy nam każdego dnia. Działamy wolniej, spokojniej. Dusza chciałaby więcej, intensywniej, ale ja ziemska, fizyczna niewiele na to poradzę. Ziemia ma swoje prawa.

„Czekamy więc” – mówi Dusza.

Kiedyś trudno byłoby mi zaakceptować ten moment zatrzymania, wycofania, odpływu właśnie. Ale dziś: patrzę na to z ciekawością i większym spokojem. Obserwuję. Chłonę. Przepuszczam.

Nie muszę znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Mam prawo się mylić. Nie muszę mieć racji – to sobie też odpuściłam. Doprawdy: Wolność jest w nas.

My się poszerzamy, dostrajamy, ewoluujemy. Wciąż i wciąż. Jak i cały Wszechświat. Wszyscy jesteśmy w procesie. W przeciwnym razie przestalibyśmy istnieć. Życie, istnienie to ciągły ruch. Rozwój. Ewolucja.

Jest dobrze. Przepływ.

_________________________________________________

Odetchnij z ulgą i zaufaniem, Kosmiczny Żeglarzu. Jesteś częścią Czegoś Większego.

Z Miłością,

Kasia

Dusza dodaje: „Ja też z Miłością! Napisz ode mnie!”. Oczywiście, Duszko. Dopisuję:))

Z Miłością od Duszy dla każdej Duszy.

Wniebowstąpienia Czas 🕊

Wniebowstępujemy, Kochani. To się dzieje już teraz. Miłość Boga/Źródła/ Najwyższego zaczyna prawdziwie wypełniać nas. Wznosi nasze Istnienia. Zalewa Światłością współbycia w Jedni. Trudno to przyjąć konstruktem naszego ludzkiego umysłu. Ale Serce dobrze wie. Wie przez czucie. Rozumie rezonansem dostrajania się do Nieba w nas. To jest właśnie Wniebowstąpienie. Choć jak to objąć najpełniej ludzkim językiem? Niemożliwe…

Oczami Serca

Rozejrzyj się wokół oczami Serca. Jest dobrze. Jest pięknie. Wszystko tak, jak ma być. Świat zawsze był doskonały. Został stworzony na podobieństwo samego Stwórcy/Źródła. Jak mogłoby być inaczej? To ludzki umysł utkwił w iluzji poznania, biorąc za prawdę to, co sam tworzył. Rozdzielał, mącił, szukał dualności. I znajdywał ją: wszak sami tworzymy nasz świat. Widzimy, co chcemy zobaczyć. Słyszymy, co chcemy usłyszeć. I to jest potencjał, nie akt zniewolenia.

Dobrze wiemy z Duszą, że część Ludzkości nie jest w stanie przyjąć tej Prawdy. Tak ma być. Akceptacja i poszanowanie wszystkich praw i reguł, jakim podlegamy jako całość, kolektyw, część czegoś większego utrzymanego w Boskim Porządku Istnienia jest zawsze ważna i potrzebna.

Wniebowstąpienie jest właśnie tym, co miało się dokonać we właściwym czasie na naszej Planecie. Cały Wszechświat przygląda się nam! Zobacz, w jak niezwykłym czasie przyszło nam żyć. Cóż to za dar! Wykorzystaj ten wyjątkowy czas Przejścia i Ewolucji do poszerzenia własnej Istoty. Weź głęboki oddech poznania i dostrój się do Boskich częstotliwości Miłości i Światła. Zaproś Wszechświat do swojego wnętrza: niech rozsypie gwiazdy na subtelnym firmamencie (planie) Twojego Istnienia. My z Duszą już te gwiazdy widzimy. Ciebie widzimy. Czujemy całymi nami. Wzruszamy się. Radujemy. Jest pięknie.

Zdanie pociechy od Duszy dla zatroskanych: „Czasem musi zaboleć, by mogło być pięknie. Przyjmij to. Nie poddawaj się. To droga do wyzwolenia. Ufność. Akceptacja”.

Równowaga

W ostatnim czasie zbyt wiele wzięłyśmy jednak na siebie: zobowiązałyśmy się przypuszczać przez siebie niskie wibracje innych Istnień, po to, by pomóc Innym wyzwolić się, oczyścić i wznieść. Ciało osłabło, pojawiły się symptomy choroby. Na ten moment poprosiłam Duszę Matkę o zwolnienie z tego zadania. Dusza poszła się wstawić za nas. Muszę odpocząć, bo Ziemia i codzienne sprawy mojej (naszej) troski i zaangażowania również potrzebują. Mam troje Kochanych Dzieci i galaktykę ziemskich sprawunków do objęcia i ukochania. Wszystko jest ważne. Równowaga między Ziemią a Niebem w tym TU I TERAZ też.

Niebo w Tobie

Gdy wychodzę na zewnątrz widzę niepewność w oczach innych ludzi. Ale widzę też nadzieję. Ludzie się budzą. Każdy w swoim czasie. Niczego nie wolno nam przyspieszać. Idziemy z Duszą i ukochujemy bezwarunkową Miłością każde Istnienie. Często Ludzie na nas patrzą, jakby przeglądali się w nas. „Mówimy” Im wtedy z Duszą: „Nie bój się, Człowiecze. Dasz radę. Jesteś bezpieczny. Prowadzony. Zatroszczony. Szukaj Nieba w sobie. Ufaj. Wszystko jest jak ma być.”

Ludzie są tacy Piękni. Tacy bezbronni. A tacy mocarni i wielcy jednocześnie.

Gdy pozwolisz sobie na odpuszczenie konieczności zrozumienia tego, co się dzieje głową, otworzysz wrota do pełniejszego widzenia. Nie głowa, a Serce. Tam jest portal do Wszechświatów i kompletnej wszechwiedzy o całym Stworzeniu.

My z Duszą dziś w Ciszy. W kosmicznym utuleniu. Spokój i błogość. Zaufanie.

Czakra Serca pulsuje Miłością. I zrozumieniem. Czasem jakby Światło buchało z mojego mieszkania na trzecim piętrze. Światło Miłości. Szukaj Go w sobie. Jest tam. I zawsze tam było.

P.S. Dla części Dusz jest to Prawda nie do przyjęcia. Trzeba nam o tym pamiętać. Uszanować to. Przyjąć. Zaakceptować. Część Dusz będzie opuszczać naszą Ziemię, po to by znów inkarnować i w nowym wcieleniu móc dalej ewoluować i wzrastać. Decyzja o zakończeniu życia należy do Duszy, Duszy Matki i jest podjęta w porozumieniu ze Źródłem. Jest jak ma być. Najlepiej dla Każdego.

Każdy otrzyma tyle, ile sam będzie gotowy przez siebie przepuścić. Ostatecznie to my sami o wszystkim decydujemy. Wolność wyboru.

Akceptacja.

Utulamy z Duszą.

Z Miłością,

Kasia

Wybierz życie BEZ lęku – przekaz ze Źródła 🕊

Kochani, dziś przekaz ze Źródła, który żyje w mojej Duszy od wielu dni i pragnie zostać uzewnętrzniony…

To TEN CZAS… 🕊

_________________________________________________

Nie lękaj się, Ukochany Człowiecze… To, co widzisz nie jest tym za co się podaje. To część doskonale przeprowadzonego na całej Ludzkości planu rozdzielenia Człowieka od tego, co Boskie, Najczystsze i pełne Źródłowej Miłości w Nim. Dotychczasowy świat robił do tej pory absolutnie wszystko, by odgrodzić nas, Ludzi od świętej Przestrzeni naszych Serc, gdzie znajduje się Najczystsza Prawda o tym, Kim naprawdę jesteśmy. 🕊

Jesteś, Ukochany Człowiecze, Promiennym, Nieskończonym Duchem, ucieleśnionym na krótką chwilę w swoje ziemskie, fizyczne Ciało. Twoim nadprzyrodzonym Prawem, danym Ci od samego Stwórcy/Źródła, jest Wolność, Prawda, Miłość i Światłość. 🕊

Zrozum, uwolnienie od iluzji tej rzeczywistości leży tylko i wyłącznie W TOBIE. Nikt i nic nie ma takiej mocy, by odebrać Tobie i nam Wszystkim Prawa do Wolnego i Godnego Życia, z uzwględnieniem Najwyższego Prawa do życia w Miłości i Najczystszej Prawdzie.🕊

Świat przez całe tysiąclecia używał wszelkich znanych mu i dostępnych narzędzi, byle tylko utrzymać Ludzkość w lęku, chaosie i poczuciu zagrożenia. Miał w tym swój cel. Nie zatrzymujmy się jednak przy próbie zrozumienia tych celów, ponieważ nie należą one do ŚWIATŁA, a ich czas właśnie PRZEMIJA.🕊

Dziś uzyskujemy niebywałą szansę na odzyskanie utraconej „wewnątrzsterowności”. Decyzja o podjęciu się aktu odzyskania swojej Wewnętrznej Mocy, Niepodległości, Godności i Prawa do Życia w WOLNYM ŚWIECIE należy wyłącznie do Każdego Człowieka. 🕊

Rozważ jej podjęcie w Ciszy swojego Serca, podejmij ją w zgodzie z własną Duszą, poproś Ją o opiekę i prowadzenie. To Twój Niebiański Przewodnik, który doskonale wie po co i dlaczego znalazłeś się TU, właśnie w tym wyjątkowym czasie: Czasie Przejścia na Ziemi. Jakże jesteś Odważny i Piękny, Człowiecze! Gdybyś tylko zechciał w to uwierzyć! 🕊

Doświadczanie lęku to wybór, nie konieczność. I naprawdę KAŻDY z nas ma dziś niezwykłą sposobność wystąpić przed szereg całej Ludzkości i świadom swej Boskości, Nieskończoności i Nadprzyrodzonej Wolności jako Istoty przeznaczonej Światłu i Miłości, w odważny i zdecydowany sposób opowiedzieć się za Nowym Porządkiem Świata, którego Jedynym Prawem będzie Boskie Prawo do Życia w Miłości i Prawdzie 🕊

Nie bój się więcej, Człowiecze. Siły ciemności niczego nie mogą nam już więcej uczynić. Należysz do Światła. Błogosławię Ciebie. 🕊

Z Miłością 🕊

_________________________________________________

Kochani, ja się nie boję. Kto mnie zna, kto ze mną rozmawia czy ma ze mną jakikolwiek kontakt, ten wie. Nie boję się. Jestem Wolną Istotą. Jak każdy z nas! Przepełnia mnie bezgraniczna Miłość i Zaufanie.

Pragnę się dzielić z całego Serca tym wszystkim z Wami: takie jest moje zadanie tu na Ziemi. Nasza Piękna Gaja należy już do ŚWIATŁA. Idź odważnie i zanoś tą Wspaniałą Prawdę Innym Ludziom. Niech będzie nas coraz więcej! 🕊

Damy radę Miłością! 🕊

Kocham Cię. Kocham Was,

Kasia 💚

Duszy swej szukaj, Człowiecze…

Dusza zawsze czeka na Człowieka. Objawi się, ukaże nam, gdy poczuje naszą wewnętrzną gotowość i otwartość na Jej uznanie i pomimo początkowych obaw i niepewności (co jest zupełnie naturalne) – chęć oddania się Jej prowadzeniu. To początek najpiękniejszej Drogi do Domu samego siebie (Źródła/Boga w nas).

Gdy przypomnę sobie siebie sprzed kilku lat – zawsze powraca takie obrazo-odczucie mnie samej jako niepełnej, wybrakowanej, niespójnej, a przez to wiecznie tęskniącej niemogącą się wypełnić tęsknotą (do siebie – Boga we mnie) osoby.

Stałe odczucie braku było towarzyszem wszystkich mych dni.

Przez wiele lat szukałam przyczyny tego stanu w zewnętrznym świecie, upatrując w okolicznościach życia/rzeczywistości źródła wszelkiego bólu, jaki był we mnie.

A przecież wszystko rozgrywa się wyłącznie w nas. Świat – jak Najczystsza tafla Boskiego Zwierciadła w możliwie najdokładniejszy sposób oddaje nam tylko to, co widzi w nas. Tu nie ma pomyłek.

To co na zewnątrz jest więc najwierniejszym odbiciem wewnętrznej sytuacji w naszym osobistym mikrokosmosie Istnienia.

Mój wewnętrzny chaos manifestował się niepokojem u moich Dzieci, mówiąc do mnie (za ich pośrednictwem): „zajrzyj w siebie, zajmij się sobą, to Twój chaos, nie Ich”.

Moje wewnętrzne poczucie rozbicia przychodziło do mnie w emocjach spotykanych ludzi, zachęcając mnie: „wejrzyj w siebie, to tylko i aż Twoje niepokój i rozbicie”.

Moj wewnętrzny smutek przypływał do mnie widokiem szarych chmur na niebie, które poruszając się, powtarzały ze spokojem: „zaopiekuj się sobą, smutek jest tylko w Tobie. My po prostu płyniemy, jak płynąć nam jest przeznaczone”.

Moja tęsknota do samej siebie (Boga we mnie) śpiewała głosem kosa siedzącego na rosnącym przy domu starutkim drzewie, sypała się kroplami deszczu po dawno niemytej szybie, pachniała lasem w mchu otulającym wzniesienie za ulubioną polaną.

Wszystko zdawało się mówić do mnie: „Zajrzyj wreszcie w siebie. Duszy szukaj, Człowiecze”.

Cokolwiek więc było we mnie – objawiało się w zewnętrznej powłoce świata, jak na Boskim ekranie, wyświetlającym z czułością Stwórcy te wszystkie ludzkie przestrzenie potrzebujące mojej (naszej) nieoceniającej uwagi, uznania, miłości z uzdrowieniem włącznie.

Dziś już wiem: Dusza mnie wołała. Najdelikatniej, a najsilniej jednocześnie jak tylko potrafiła.

Czy poszłam od razu za tym głosem? Bynajmniej nie. Bałam się. Nie wiedziałam, czego się chwycić, czego w tym wszystkim mam się przytrzymać, co objąć swymi zmęczonymi, strudzonymi rękoma. Byłam zmęczona życiem.

To był proces, o którym pisałam już w wielu miejscach.

Wszystko jest w procesie. Zwłaszcza w tym intensywnym czasie na Ziemi. Poza tym czasem i ziemską przestrzenią też. Bo samo bycie jest już wielkim procesem.

Każdy na swojej ścieżce. Na kosmicznym szlaku zmian. Na Mlecznej Drodze po siebie Źródłowego.

Wszyscy jesteśmy uczniami Boskiej Szkoły Miłości. Do końca swoich dni. I o jeden dzień dłużej.

Dziś – gdy uwalnianie ciężaru ziemskiego doświadczania za mną widzę z całą mocą i przejrzystością piękno i doskonałość wszystkich tych procesów.

Wszystko jest jak ma być. To ogromnie poruszające, wzruszające i napełniające Energią samego Stwórcy rozpoznanie.

Nie ma rzeczy na tym świecie, która nie wydarzyła się bez wiedzy i zgodności z realizowanym planem całego Uniwersum. Nie ma doświadczenia, które nie byłoby zapisane w Boskiej Księdze Wszystkiego Co Jest.

Ale podejmując się na naszej drodze jednego z wielu dostępnych nam wariantów reakcji, wyborów czy ruchów, sami stale wpływamy na tą żywą tkankę zapisu Wszechświata. On się stale aktualizuje energią naszych decyzji, wyznaczając nam kolejne możliwe kierunki wydarzeń ku naszemu najlepszemu i najpełniejszemu wzrostowi.

Tworzymy więc to, czego sami jesteśmy częścią.

_________________________________________________

Dusza czeka na Ciebie. Wyjdź Jej naprzeciw.

Ujmie Cię delikatnie za rękę i prowadząc Ciebie z całą dostępną Jej wiedzą dotyczącą celu Waszej wspólnej ziemskiej wędrówki – wskaże Ci dalszy kierunek tej fascynującej (co nie zawsze znaczy łatwej) i najwspanialszej drogi. Twojej drogi.

I to jest piękne.

Z Miłością,

Kasia.

Scalić się w Jednię

Spływające od dłuższego czasu energie Źródłowego Światła na całą Ludzkość i naszą piękną Gaję mają jeden cel: przeprowadzić i dopełnić ewolucję całej Ziemi i każdego człowieka z osobna. Dostroić nas do Światła (Boga) w nas.

O ile stary świat już został zamknięty i uruchomiona została nowa matryca rzeczywistości 5D, o tyle to, co stare, dualne, tak dobrze nam znane żyje nadal w umysłach, przekonaniach, przyzwyczajeniach wielu Ludzi. Na ten moment doświadczeniowy dotyczy to jeszcze znacznej części Ludzkości, ale każdego dnia dokonują się masowe przebudzenia. I to jest wspaniała wiadomość!

Procesy zachodzą obecnie w całej swej intensywności i jeszcze bardziej przyspieszą.

Mamy za sobą około połowę tej drogi (jako kolektyw). Nieco inaczej sprawa się przedstawia, gdy bierzemy pod uwagę pojedyncze Istnienie: tu cały wachlarz możliwych miejsc do obstawienia na drodze osobistej ewolucji. Ale każde z nich jest dobre i słuszne. Bynajmniej nie o akt porównywania czy oceniania tu chodzi (ileż tego było w starym paradygmacie, prawda? I już naprawdę wystarczy.), ile raczej o świadomość miejsca, w którym się znajdujemy, tego, co pozostawiliśmy za nami i tego, co rysuje się piórem Wszechświata przed nami. Tam, gdzie jesteś na ten moment jest dobrze. Tak ma być. Co nie znaczy, że nie mamy ruszać dalej: do tego będziemy z pewnością stale mobilizowani.

Dwie równolegle rzeczywistości

To, co obecnie obserwuję to zarysowujący się coraz silniej podział, kontrast, rozdźwięk pomiędzy tymi, którzy są już w NOWYM, a tymi, którzy nie potrafią, boją się lub nie chcą opuścić starego. I chociaż wartość energetyczna tych określeń (podział, kontrast, rozdźwięk) nie jest mi szczególnie bliska i tych słów raczej staram się nie nadużywać, tym niemniej w tym miejscu użycie tych określeń staje się jak najbardziej potrzebne i adekwatne.

Dlatego, że zaczynamy dosłownie żyć w dwóch różnych rzeczywistościach, światach, wymiarach, jedni obok drugich, a przecież w jednym kraju, kontynencie, świecie, w ogniu tych samych zmian, warunków i okoliczności.

Różnica polega na tym, gdzie sami się umiejscawiamy, gdzie przynależymy naszą wielopoziomową Istotą, do czego chcemy się dostrajać, co podtrzymywać, co zasilać cenną energią swojej uwagi.

Świadomość. Powiem otwarcie: bez świadomości nie możemy dokonać wyboru opuszczenia starego świata i zakotwiczenia się w nowym. I nie chodzi tu o bycie w NOWYM, bowiem wszyscy w nim już jesteśmy, ile o świadome dostrojenie całej swojej Istoty do tej NOWEJ RZECZYWISTOŚCI, a to już nie zadziewa się automatycznie.

Bycie w lęku a bycie w Miłości

Stąd jedni odczuwają silny lęk, niepewność, poczucie stałego zagrożenia, bezsensu, bezradności, często nawet agresję, bojąc się mocno o siebie i swoich bliskich. I jest to jak najbardziej zrozumiałe, gdy bierzemy pod uwagę uwarunkowania starego świata i ludzkie umysły utkwione w prawach tamtej rzeczywistości (umysł stale czuje się w zagrożeniu do tego co zewnętrzne).

A drudzy – wprost przeciwnie: żyją w ogromnym pokoju, harmonii, Miłości i absolutnym zaufaniu do wszystkiego, co się wydarza. Wiedzą bowiem, że to konieczna część doniosłego, ważnego, pięknego i potrzebnego procesu dostrajania się do częstotliwości Boga/Źródła w nas (jako jednostka, kolektyw, cała planeta wreszcie).

Oczywiście, każdy z nas ma swoje adekwatne na ten czas miejsce w tym doniosłym procesie. I tak ma być.

Transformacja na poziomie jednostki

To, co jeszcze obserwuję to uruchomienie wielu intensywnych procesów na drodze niemal każdego człowieka. Jako Istoty wielowymiarowe, kompletne, boskie w swej naturze jesteśmy dosłownie „przymuszani” (adekwatne określenie) do poszukiwania, odkrywania i dostrajania się do tej boskości w nas. Będziemy tak długo „trącani” przez okoliczności zewnętrznego świata, aż w końcu zdecydujemy się opowiedzieć po stronie Światła w nas (wibracji Miłości, w kontraście do wibracji lęku). Czyli poniekąd mając wolny wybór – wyboru nie mamy. Dostrojenie się do Boga/Źródła w nas ma być koniecznym krokiem poczas naszej ziemskiej wędrówki.

Tak więc, każdy z nas podlega teraz (niezależnie od tego, czy jest tego świadomy czy nie) wszystkim tym intensywnym procesom. Najlepsze co możemy zrobić obecnie sami dla siebie to być przy sobie. Z pełną akceptacją, bezwarunkową Miłością i otwartością na wszystko co się w nas pojawia.

W tym czasie wszystko to, co nie zostało w nas oczyszczone, uzdrowione, uznane, uszanowane i otoczone Miłością będzie tym silniej wypływać „na wierzch”, domagając się naszej troski i akceptacji.

Na Oceanie Twojego Istnienia mogą szaleć niespodziewane burze, gwałtowne sztormy, a niebo może być zaciągnięte ciemnymi chmurami. Nie bój się tego. To wszystko jest tylko i aż wołaniem o Światło i Miłość. A Ty możesz sam sobie to wszystko podarować, ponieważ jesteś kompletny. Uznając Źródło w sobie – odkrywasz swoją Pełnię i Boskość.

I ja przeszłam ten ogromny proces: wiem co mówię. Możesz mi zaufać. Nie bój się. Jeśli lęk nie mija – idź po prostu dalej, przepuszczając jego odczuwanie przez całego siebie. Niech lęk nie powstrzymuje Ciebie przed dalszą drogą do siebie: Domu w Tobie. Bądź swoim najlepszym towarzyszem. Obejmuj siebie bezwarunkową akceptacją. Niezależnie od wszelkich okoliczności, jakie z pewnością zamanifestują się podczas całego tego procesu.

Daj się poprowadzić tym rozszalałym prądom: wydają się prowadzić Ciebie bez sensu i planu, a jednak: Wszechświat/ Źródło doskonale wie, dokąd zmierzasz.

Co się w nas dokonuje – tym świat się nasyca. Jesteśmy ze sobą tak pięknie połączeni – uwielbiam to stwierdzenie.

Zwracaj się do swojej Duszy. Pozwól się Jej prowadzić. Osadź się w Sercu. Bądź uważny. Ale tylko uważny Miłością. Obserwacja siebie. Akceptacja. Zaufanie.

Ruszamy dalej.

Z Miłością,

Kasia

P. S. Ostatecznie wszystko w nas pragnie scalić się w Jednię nas. To, co zostało rozdzielone jedności się domaga. To, co na Ziemi – Niebem się staje.

Proces trwa. Jest dobrze.