Wszechświat Cię prosi: idź swoją drogą… po SIEBIE

Twoja Droga jest najwspanialszą ze wszystkich możliwych: to droga Twojej Duszy, która przyszła tu na krótką, ziemską chwilę – taki ułamek Wszechczasu Wszechświata.

Twoja Dusza założyła na ten niedługi moment ziemskie, przeznaczone Jej fizyczne ciało, dokładnie takie, jakie miało w najbardziej właściwy i optymalny dla Niej (dla Was) sposób przeprowadzić Ją (Was) przez ten błysk ziemskiego Istnienia.

Twoje ciało jest więc NAJDOSKONALSZE I NAJPIĘKNIEJSZE, choćby nie wiem, jak trafnie czy nie wpisywało się w panujące w obecnym czasie kanony tzw. piękna.

Dlaczego? Dlatego, że jest najwspanialszym narzędziem do doświadczania tego, czego masz tu doświadczyć. Każda komórka/cząstka Twojego ciała nie dość, że jest odbiciem Boskiej Miłości, nie dość że jest wspaniałym kanałem komunikacji pomiędzy różnymi poziomami Twojego Istnienia (ciało -umysł – Serce – Dusza), to jeszcze pomaga Ci wydobyćna wierzch” Twojej Istoty wszystko to, czym trzeba Ci się w tym właśnie wcieleniu zaopiekować, zająć, co trzeba w sobie uznać, uzdrowić (na każdym z poziomów), wybaczyć sobie, pokochać wreszcie.

Choroba jako dar

Przykład z mojego życia: do mojego fizycznego ciała zapukała pewna trudna dla mnie choroba (przez stan chorobowy rozumem blokadę w swobodnym przypływie energii życiowej – zacisk, skurcz, zakleszczenie). Leczenie trwało bardzo długo. Stosowałam metody medycyny konwencjonalnej, a przede wszystkim garściami czerpałam z Natury. Niestety, pomimo lekkiej poprawy, wszystkie te działania okazywały się bezskutecznie. To było dla mnie ogromnie trudne. Całe moje dotychczasowe życie zostało podporządkowane przede wszystkim procesowi zdrowienia.

A ponieważ wiem, że wszystkie cząstki/poziomy naszego Istnienia stanowią spójną Całość, zaczęłam poszukiwać przyczyny tej choroby = blokady energetycznej również w innych, a właściwie przede wszystkim w innych obszarach siebie.

Odbyłam wielką wewnętrzną, trudną, ale poruszającą i piękną podróż: zaopiekowałam się każdą płaszczyzną swojego Istnienia, dokonałam oczyszczenia na poziomie mentalnym, emocjonalnym, zajrzałam w każdą cząstkę siebie wraz z wejrzeniem i objęciem opieką swoje Wewnętrzne Dziecko. Zaczęłam sięgać do swoich poprzednich wcieleń. Podczas medytacji zaglądałam do zapisów rodowych.

Przez cały ten czas niezwykle intensywnie prosiłam o opiekę moją Duszę, Anioła Stróża, Archaniołów i Istoty Światła. Zwracałam się stale do Stwórcy. Czułam jak przepływa przeze mnie Boski strumień Źródłowej Energii.

Ogromny proces.

Czułam się tak, jakby Wszechświat wziął dłuto w „swoje ręce” i dosłownie rzeźbił mnie od środka.

Bolało.

Ale odkrycia były przepiękne. Bezcenne.

Wdzięczność za ten trud.

Uzdrowienie wszystkich cząstek mojego Istnienia.

Dostrajając się do wibracji Miłości i Światła Źródła/Boga we mnie – obejmowałam uzdrawiającym polem Serca nie tylko całą moją Istotę, ale również wszystkie kobiety z mojego rodu (uznając je, kłaniając się im, dziękując i miłując je) oraz wszystkie Istoty, miejsca, sytuacje, doświadczenia z poprzednich wcieleń. Prosiłam o wybaczenie i sama również wybaczyłam sobie i Innym (Wszystkim).

Nastąpiło uzdrowienie fizycznego ciała poprzez rozpuszczenie energetycznych skrzepów, jakie powstały w innych obszarach. Wszystko powróciło do stanu Boskiej równowagi.

Dysfunkcja/blokada/zakłócenie w swobodnym przypływie energii w jednym obszarze wskazuje więc na blokadę/skrzepy energetyczne w innym.

Jesteśmy Istotami elektromagnetycznymi i życiowa energia stale pragnie przepływać przez całych nas w absolutnie nieskrępowany, odżywiający i nieskończenie zasilający nas sposób.

Tzw. chorobę można i warto potraktować jako przyczynek i zachętę do poznania siebie, zgłębienia swojej wielopoziomowej, Boskiej Istoty, jaką z całą pewnością jesteśmy.

Odkrycia okazują się zawsze doniosłe i bezcenne. A choroba (a raczej dar = ważne doświadczenie) ma szansę zaprowadzić nas do wspaniałej wiedzy o nas samych. Świadomość ulega poszerzeniu. Idziemy dalej wewnętrznie wzbogaceni, silniejsi i bardziej spójni. Zyskujemy głębszy kontakt z każdą cząstką nas. Morze Twojej świadomości poszerza się do WszechOceanu świadomości Wszechświata. Jesteś nieskończony i bardzo silnie zaczynasz to w sobie odczuwać.

Dlatego wszystko, co składa się na nasz konstrukt w tym TU I TERAZ, wszystko co rozpisane zostało na mapie naszego ziemskiego życia ma głębszy sens. Jesteśmy wspaniałą częścią czegoś większego.

Być przy sobie

„Trzymaj się wyłącznie siebie. I swojej drogi” – powtarza często Dusza. Oj, Duszo Kochana, czemu nie rozumiałam tego wcześniej? To pytanie, które jeszcze kilka lat temu wybrzmiewało we mnie, choć nie śmiałam wypowiedzieć go na głos. Wewnątrz siebie silnie odczuwałam, że wszystko ma swój doskonały czas: idealnie ustawiony moment na drodze naszego ziemskiego życia.

Wszystko jest ułożone dla naszego najwyższego dobra. Dziś widzę to w całej przejrzystości i Prawdzie. Taka świadomość patrzenia na Wszystko Co Jest z lotu wyzwolonego z okowów tej rzeczywistości ptaka – to jedno z moich najdonioślejszych i najwpanialszych rozpoznań w tej ziemskiej gęstości.

Każdy z nas ma swoją drogę: jest ona najwłaściwsza i najpiękniej pomyślana tylko dla nas: ma doprowadzić nas całym swoim przebiegiem, kształtem, pojawiającymi się trudnościami, okazanymi darami, czekającymi na nas zakrętami i manifestującymi się (dla naszego ziemskiego konstruktu, bo Dusza wie) niewiadomymi dokładnie tam, gdzie dokonać się może dla nas w nas jej najgłębszy sens i ostateczny cel. Czyż to nie wyzwalająca i kojąca perspektywa?

Jeszcze warto dodać, że to my sami mamy ogromny i decydujący wkład w kształt drogi naszego Życia: każdego dnia spośród całej galaktyki wielu różnych wariantów możliwych reakcji, decyzji, postanowień, ruchów, kroków itd. wybieramy te, które na ten moment doświadczeniowy uznajemy za słuszny. I tak jest najwłaściwiej. Akceptacja.

Wszystko jest jak ma być. Każda decyzja jest słuszna, jest właśnie tą, która miała w tym TU I TERAZ zaistnieć w Tobie dla Ciebie. Akceptujmy siebie i wszystkie swoje wybory: nie ma ani dobrych ani złych decyzji, tylko po prostu są takie, jakie byliśmy w stanie/możliwości/gotowości podjąć w danym nam miejscu i czasie. W tym rozpoznaniu, które właśnie TU I TERAZ w nas się odbywa. W tym rozumieniu. W tych warunkach. I z tymi, a nie innymi brakami, zasobami, wyzwaniami.

Dlatego nie patrz na drogę drugiego człowieka, tylko na swoją. Dopóki zwracasz się na zewnątrz siebie, dopóty nie masz wejrzenia w CUD, jakim JESTEŚ, dopóty nie możesz rozpocząć świadomego kroczenia przygotowaną specjalnie dla Ciebie wyjątkową drogą. Ku samemu sobie. Ku Światłości Boga w Tobie. Ku Miłości.

Jesteś najwspanialszą Galaktyką do odkrycia! My z Duszką już widzimy te piękne gwiazdy i konstelacje, jakimi usiane jest Niebo Twojego Istnienia.

W drogę czas!

Kasia

P.S. „Jestem szczęśliwa” – powtarza mi Dusza – Tak pięknie przejawiasz siebie (nas) w tym świecie”. Wzruszenie i zaszczyt. Czasem nawet onieśmielenie tym wszystkim, co się dzieje. Ale zaufanie nieustanne.

Budujemy NOWE.

Ziemia dąży do Nieba (w nas)

Nasza Ziemia, choć trochę zmęczona ostatnio, a tak wciąż zatroskana i cierpliwa jak najczulsza Matka: ODRADZA się nam. W Miłości porzuca wszystko co stare. W zaufaniu zdejmuje to co bolesne i krępujące. Procesy trwają. Jest dobrze. Budujemy podwaliny do NOWEGO ŚWIATA.

Nowa Ziemia: silna, odrodzająca się i potężna Miłością. „Jaka Piękna” – powtarza Dusza.

Odradza się na nowo w każdym ludzkim Sercu. Kocha nas wprost w niepojęty dla nas sposób. Ziemia – Matka, która przyjmuje każde, nawet najbardziej pogubione Istnienie do swojego potężnego wibrującego Miłością Serca.

Dała nam schronienie. Dom. Utuliła nas. Przyjęła do swego łona. Ugasiła w pragnieniu. Nakarmiła.

Pomagała w uzdrowieniu tym, którzy byli otwarci sięgnąć po lekarstwa, jakimi porośnięte są łąki i lasy.

Potrafiła dać ukojenie tym, którzy mieli w sobie przestrzeń na uhonorowanie jej świętej mądrości.

Potrafiła przynieść spokój naszemu rozpalonemu w ogniu emocji i procesów Istnieniu.

Ziemia wpatrzona w Niebo

Ziemia – Kobieta ukochująca z czułością wszystkie Swoje Dzieci i wpatrzona w oczy gwiazd i galaktyk Nieba – Mężczyzny.

My – Boskie Promienie obleczone w fizyczne przebrania, którzy przyszliśmy tu na krótką chwilę, by wzrastać poprzez wszystkie doświadczenia naszej ziemskiej wędrówki.

By w jedności z Ziemią spotkać Niebo w sobie. Uznać ich równoważność i sprowadzić Niebo tu na Ziemię. Bo to jest możliwe. To już się dzieje.

Bóg w Tobie

Dostrojenie się do Boga/Źródła w nas to nasze najważniejsze powołanie. To odwieczna i najgłębsza tęsknota naszych Istnień.

Jak wielu Ludzi tęskni, nie mogąc tej tęsknoty nakarmić niczym, co oferuje współczesna cywilizacja. Jak wielu Ludzi nie wie, gdzie leży źródło ich ostatecznego spełnienia, wewnętrznej spójności, szczęścia i poczucia Jedni.

I ze mną tak właśnie było.

A przecież Bóg/Źródło jest tak blisko. Niewyobrażalnie blisko. Jest w nas. W każdym z nas. Bez wyjątku.

Odnajdując pragnienie dotarcia do tej Boskiej Przestrzeni w sobie, odczuwając jego nakierowujące na właściwą drogę prowadzenie i wreszcie dostrajając się do najwyższej częstotliwości Boga w nas samych, zyskujemy absolutnie poszerzającą i napełniającą nasze Istnienie wibracją Miłości i Światła perspektywę.

Już nic nie będzie takie samo. Rozpoznaliśmy Boga/Źródło w sobie i sprowadziliśmy Go tu na naszą Ziemię, do naszego Życia. A wraz z tą zmianą w nas, zaczęliśmy i Innym Ludziom rozświetlać ich drogę do Boga w nich. Bo to tak pięknie działa.

Dary dla Ciebie

Otrzymaliśmy Duszę, której jakaś część zstąpiła tu razem z nami, by towarzyszyć nam w tym procesie, by nas prowadzić, wspierać nas, by móc ewoluować razem z nami.

Otrzymaliśmy Przestrzeń Serca – nasz osobisty, odczuwający poprzez możliwość dostrajania się do wibracji Wszechświata, kompas pomagający w rozpoznawaniu i obejmowaniu Wszystkiego Co Jest.

Otrzymaliśmy w końcu cały nasz ziemski konstrukt: ciało fizyczne, umysł, ego, emocje, by wszystkie te cząstki zrównoważone i poprowadzone przez wyższe aspekty w nas mogły nam służyć podczas całej drogi.

Zapomnienie

Ziemia nas przygarnęła, tak pięknie ugościła nas, byśmy będąc tu, w tych gęstych energetycznie warunkach, nie zapomnieli jednak o swoim prawdziwym, Boskim rodowodzie.

Wraz z pojawieniem się człowieka, Istoty obdarzonej wolną wolą, rozpoczął się jednak proces, w którym człowiek – od Źródła pochodzący – zaczął się od Źródła oddalać.

Ziemski konstrukt wziął jednak górę nad Pełnią (Boskością) Istoty Ludzkiej. Okazał się być na wygranej pozycji w gęstości tej matrycy, która gęstniała tym bardziej, im człowiek był dalej od swojego prawdziwego rodowodu.

Systemy, wierzenia, dogmaty, rozwój cywilizacji, stworzenie państw, technika, nauka, edukacja, system opieki zdrowotnej, farmaceutyka, idee wychowawcze i wiele jeszcze innych zdobyczy cywilizacyjnych miało wspierać Ludzkość i być dla niej przyczynkiem do stałego rozwoju i drogą do osiągnięcia prawdziwego szczęścia.

Ale w całej tej gonitwie za osiągnięciami cywilizacyjnymi Ludzkość straciła z oczu (i Serc) najważniejsze: swoje Boskie pochodzenie i zatapiając się bez opamiętania w Oceanie ziemskiego doświadczenia, utraciła swą łączność z Bogiem (w sobie).

Wszystko, co ziemskie stało się pierwsze, jedyne i słuszne. Godne uwagi. Pożądane. A przy tym jak bardzo rozdzielające i separujące od Boga/Źródła w nas.

Nawet sam Bóg został przebrany w ziemskie płaszcze systemów i wierzeń, by w tym fałszywym ubraniu na długo pozostając, umacniać nas tylko w naszym oddaleniu/oderwaniu od Niego. O naszej niegodności na bycie w Jedności z Nim (w Nim).

Ziemia założyła więc suknię uszytą z tkaniny dualizmu. Tęskniąc do Nieba – jednocześnie zapomniała, jak na Nie patrzeć.

Wszystko jest prowadzone

Ale tak miało być. Tak MA być. Nic, co tu się zadziało, nie wydarzyło się bez powodu. To część większego, wspanialszego planu.

Dobro i zło, światło i ciemność, prawda i fałsz nieustannie się tu splatają. Tylko w tej, właściwej dla Ziemi, gęstości stale następowały akty rozróżniania, podziału, rozźdźwięku i rozdzielania. My tu, a Stwórca tam. A tak przecież nie jest.

Im wyżej, tym te prawa dualizmu zaczynają coraz bardziej topnieć, rozbijać się, a właściwie dążyć do ponownego scalenia w Jedność z pulsem wszechorganizującego Wszechświata.

Jedność. Wszystko dąży do jedności, świętej unii Istnienia. To, co zostało rozdzielone domaga się ponownego scalenia. To już się dzieje.

Zmęczona Matka Ziemia, ściąga grube tkaniny swej dotychczasowej gęstej matrycy, by założyć najwspanialsze suknie Wszechświata pełne Światła i Miłości gwiazd.

I spogląda z Miłością w oczy Nieba – Mężczyzny.

I jak zawsze przytula do swego potężnego, kochającego Serca Wszystkie swoje Dzieci.

P.S. Dla mnie (i Duszy) ostatnie dni pełne są wzruszeń: Ziemia wykonała kolejny, potężny skok kwantowy w stronę Światła. Ludzkie Serca zalała fala Źródłowej Miłości. Nawzruszać się tym z Duszą nie możemy.

Pole Miłości rozpościera swe coraz potężniejsze wibracje, zalewając cały świat.

Procesy jeszcze potrwają, ale jest dobrze. Ufamy.

Bądźmy przy sobie w tym doniosłym czasie. „Kotwica w Sercu” – powtarza Dusza. To piękny moment na objęcie troską samego siebie i zanurzenie się w swoje wewnętrzne procesy. Bo transformacja dokonuje się również w nas. A nawet przede wszystkim.

Z Miłością,

Kasia

Co zasilasz swoją cenną energią, Ukochany Człowieku

Wszystko, co manifestuje się w świecie materialnym wpierw kształtowane jest na planie energetycznym.

Świat ziemski, fizyczny, ten namacalny realizuje z najdokładniejszą wprost precyzją Mistrzowskiego Architekta całą tkankę energetyczną, jaka koncentruje się w przestrzeni Ziemi i wokół Niej.

Tkanka energetyczna Ludzkości i Ziemi

Czym jest ta tkanka energetyczna? Ogromnym polem energoinformacyjnym, w którym to zapisane zostają wszelkie działania, ruchy, decyzje podejmowane zarówno przez każdego człowieka, jak i ogół Ludzkości wraz z tym wszystkim, co rozgrywa się we wnętrzu każdego z nas (myśli, stany, emocje, przekonania, wierzenia itd. – cała tzw. warstwa mentalna) ze stanem świadomości kolektywu włącznie.

To więc takie Potężne Lustro – Zbiór – Zapis tego wszystkiego, co rozgrywa się zarówno na planie jednostki, jak i kolektywu.

Ta Wielka Księga zapisów energoinformacyjnych działa jak taki wielofunkcyjny komputernarząd Wszechświata: zbiera i gromadzi, odnotowuje, przepuszcza, przetwarza, oddaje, zasila, wysyła, by w końcu to, co otrzymała sobie znanym sposobem, kodem i kanałem – tętnicą doprowadzić do matrycy Ziemi i zmaterializować się w Jej gęstości i warunkach.

Warto mieć również na uwadze, że ta precyzyjna i inteligentna w najwyższym stopniu Księga – Komputer podlega znacznie większym prawom Wszechświata, co przejawia się w poszanowaniu, podporządkowaniu i realizowaniu jeszcze większych dążeń. Krótko mówiąc: jesteśmy częścią Czegoś znacznie od nas Większego i Potężniejszego. Ale Wszystko Co Jest organizuje wyłącznie Miłość i Boski Porządek.

Wraz z bezcennym darem życia otrzymaliśmy dar wolnej woli. Otrzymaliśmy Duszę, która nas prowadzi i odczuwającą Przestrzeń Serca. Jesteśmy więc Istotami wielowymiarowymi, których funkcjonowanie objawia się nie tylko na planie fizycznym, ale również na tzw. planach subtelnych. Jesteśmy czystą energią zmaterializowaną na chwilę tu w nasze ziemskie, fizyczne, gęste ciało. Jesteśmy więc kimś/czymś znacznie większym, wspanialszym (choć ciało fizyczne jest cudem samym w sobie) niż moglibyśmy uważać.

Pamięć o tym, kim jesteśmy

Cały rozwój tzw. cywilizacji doprowadził nas do zapomnienia o tym, kim naprawdę jesteśmy, skąd pochodzimy, jaki mamy potencjał i jakie jest nasze ostateczne powołanie – cel.

Zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy ucieleśnieniem Boskiego promienia tu na Ziemi.

Zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy w pełni godnymi i całościowymi Istotami, których każda cząstka jest ważna i piękna.

Zapomnieliśmy o tym, że nie potrzebujemy pośredników w doświadczaniu Boga, bo jesteśmy Jego nieodłączną częścią i blaskiem tu na Ziemi i możemy doświadczać Go w każdej sekundzie życia w samych sobie.

Zapomnieliśmy o tym, że mamy dostęp do Wszystkiego Co Jest, bo to wszystko jest w nas.

Jesteśmy pytaniem i odpowiedzią.

Częścią i Całością.

Ziemią i Niebem.

Ziemia – choć zanurzona w tej gęstej materii – przechowywała dla nas pamięć o tym wszystkim, kim naprawdę jesteśmy. Każde ziarno piasku, każdy kamień, liść na drzewie, ptaków śpiew, powiew wiatru, kropla deszczu, zachód słońca: wszystko to wie i pamięta o tym, skąd pochodzimy. To dlatego właśnie tak dobrze nam i kojąco w objęciach Natury. Ma ona kod dostępu do pamięci o naszym boskim rodowodzie. W końcu ona pierwsza nas powitała i przygarnęła z Miłością.

Ale jest coś jeszcze: pamięć o naszym pochodzeniu leży w Przestrzeni Serca każdego z nas. Pulsują one razem z sercem Matki Gai i Sercem całego Wszechświata.

Skoro już mamy dostęp do całej zapisanej w nas wiedzy o nas jako Istotach Wielowymiarowych, możemy z rozwagą i pokojem Mędrca oraz obejmującym polem – rozpoznaniem odczuwającego i rozumiejącego czuciem Serca ujrzeć obraz tzw. rzeczywistości w znacznie szerszej perspektywie.

Już nie tyle jako uczestnik, ile raczej jako Mędrzec – Widz, a nawet szerzej: jako jej TwórcaKreator. Sami tworzymy nasz świat. Energia, jaką generujemy/ tworzymy/wysyłamy poprzez każdy akt wszelkich naszych działań zamanifestuje się w naszej przestrzeni zarówno osobistej, jak i kolektywu. Bo wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni.

Dlatego w tym arcyważnym czasie PRZEJŚCIA/ EWOLUCJI zwracajmy baczną uwagę na to, co chcemy zasilać/wzmacniać energią swojej uwagi, zaangażowania i wszelkich podejmowanych kroków.

Nie o zaprzeczanie tu chodzi, nie o udawanie, że nic się nie stało, nie o odcinanie się od tzw. trudnych emocji w nas (które informują nam o potrzebie skierowania nań swojej nieoceniającej uwagi i troski), nie o dalsze podtrzymywanie siebie i Ludzkości w fałszywych programach, krzywdzących systemach, wierzeniach czy przekonaniach itd. Absolutnie nie.

Prawda musi się ukazać. Stare, znoszone, krępujące Ludzkość płaszcze, utrzymujące nas w zapomnieniu o naszym rodowodzie i przeznaczeniu muszą zostać zrzucone! Wszystko musi się oczyścić. I to już się dzieje! Cały znany nam do tej pory świat rozpada się na naszych oczach. Proces trwa. I tak ma być. Jesteśmy częścią większego planu.

Zamiast patrzeć na jedną z odsłon, będąc w samym centrum zewnętrznego świata, spójrz na CAŁOŚĆ, będąc w samym centrum siebie.

To perspektywa potrafiąca objąć sprawy w znacznie szerszy i pełniejszy sposób.

Bez uwikłania. W totalnej wolności. I tylko w Miłości.

Świadomość energii w sobie. Oddech. Zakotwiczenie w swym rozumiejącym Sercu. I za rękę z Duszą w dalszą drogę. Ona dobrze wie, dokąd ma nas prowadzić.

Idziemy po nowy Świat. Tworzymy go właśnie TERAZ. Każdy sam w Przestrzeni swojego Serca. A jednak wszyscy razem ponad różnicami i podziałami. Wszyscy pragniemy tego samego: szczęśliwego i pełnego Miłości życia na naszej planecie. To pragnienie zakotwiczone w naszych Sercach: taka Boska iskra przeznaczenia do Miłości zapisana w każdym z nas.

Oczyszczenie, uzdrowienie i integracja wszystkich Cząstek nas w Jedną, Piękną i Spójną Całość. Jesteśmy Istotami Wielowymiarowymi.

Niech ten Nowy Świat będzie miejscem pełnym Miłości, uznania i szacunku dla każdej Istoty. Niech wielka próba, jaką obecnie przechodzimy, wyniesie nas do wyższej Świadomości o tym, kim naprawdę jesteśmy.

Dziś bądź przy sobie jak nigdy wcześniej. Bo to również czas wielkich wewnętrznych procesów na poziomie każdej jednostki.

Z Miłością do Ciebie, ukochany Człowieku.

Kasia

P.S. Zmieniłam tytuł tego wpisu. Z poprzednim ogromnie się męczyłam przez cały dzień i noc. Energetyczna dysharmonia. Czuła obserwacja i świadomość siebie znów okazały się bezcenne.

Gdy należysz do Światła…

Absolutnie nic nie grozi tym, którzy w świadomy sposób chcą przynależeć do Światła. To prosta, wyzwalająca i piękna konsekwencja podążania drogą Serca i dostrajania się do Boga w nas.

„Należysz do Światła” – powtarza mi Dusza – „To teraz Nim bądź. Odwagi!”

Tak, Kochana Duszko ma: już się nie boję. Ten etap zaliczyłam. Lekko nie było. Nawet bardzo, bardzo boleśnie, o czym dobrze wiesz. Ale lekcję w końcu odrobiłam. I już nie ma powrotu na starą drogę.

Ziemia i Niebo w nas

Co powiedzą Inni? Jak mnie odbiorą? Co pomyślą na mój temat? – to pytania, które odczuwa obecnie albo odczuwało wielu z nas. Są zupełnie naturalną reakcją naszych, funkcjonujących do tej pory głównie w obszarze umysłu i bojącego się oceny/utraty swojej fałszywej pozycji ego, Istnień. Zaczynamy się budzić i dostrzegać coś więcej ponad to, do czego zostaliśmy tu na Ziemi w fałszywy, bo oderwany od naszej Boskiej natury, ukształtowani. I tak ma być. Idziemy w stronę Światła.

Ziemią rządzą niskowibrujące częstotliwości lęku, które najróżniejszymi kanałami/drogami próbują zatrzymać nas w swej energetycznej matrycy. Cel: żebyś nie wzrósł Piękny Człowieku. Żebyśmy nie mogli odkryć swojego prawdziwego pochodzenia/natury i w stanie nieświadomości pozostając, kontynuowali i podtrzymywali stare wzorce wszystkich wierzeń i przekonań, w jakich wyrośliśmy.

Ale my nie pochodzimy z Ziemi, choć Matka Gaja tak pięknie nas przyjęła i dała nam całą siebie: nasze schronienie i nasz Dom. Pochodzimy od Źródła, Światła, Najwyższej Miłości, którą wielu z nas nazywa Bogiem, Stwórcą. To jest prawdziwa kolebka naszego Istnienia.

Skoro jesteś promieniem Boga ucieleśnionym w ziemskie ciało fizyczne, jak możesz wątpić w swoją Boskość? Dlaczego nie uznajesz tej części w sobie, która wszechorganizuje i zarządza nie tylko całym Tobą, ale też Wszystkim Co Jest?

Dlaczego wstydzimy się swojego Boskiego rodowodu?

Powiem Ci: ja też się kiedyś wstydziłam. Bałam się uznać swoją Boskość. A cóż dopiero mówić czy pisać o tym!!! Nie udźwignęłabym dawniej lęku towarzyszącego ewentualności bycia ocenianą.

Dziś nie ma we mnie lęku. Rozproszył się w świetle Boga, do którego nauczyłam się (i odważyłam w końcu) w sobie dostrajać. Cokolwiek, co pochodzi z materii tzw. zewnętrznej rzeczywistości również nie ma mocy tego lęku mi zaimplikować, ponieważ reaguję z innego już poziomu/miejsca we mnie: w świadomy sposób honorując Światło we mnie. Idę za głosem Serca. Podążam Drogą Duszy. Ufam. A umysł? Musiał skapitulować: poddał się ostatecznie Sercu, uznając Jego prym i przewodnictwo.

Poza zasięgiem matriksa

Gdy należysz do Światła, czyli częstotliwości Miłości, nic co pochodzi z zewnętrznego świata nie ma takich narzędzi/sposobów, by móc Ciebie dotknąć i w jakikolwiek sposób Ci zaszkodzić.

Po prostu nie ma takiej możliwości. Gdy wibrujesz Miłością żadne ludzkie działanie, które z ziemskiej perspektywy (perspektywy ego = lęku) mogłoby Ci zagrażać, nie jest w stanie Ciebie dosięgnąć (zranić). A to dlatego, że jesteś niewidzialny = nierozpoznawalny = nie osiągalny poprzez pole Miłości, w jakim przebywasz/wibrujesz. To takie proste! I takie cudowne!

Częstotliwość niskowibrującego lęku ( wszelkie siły pochodzące z tzw. ziemskiego matriksa) nie jest w stanie rozpoznać i dosięgnąć wysokich wibracji Miłości!

Dlatego pozostajemy w pełni wolni od ich wpływów. A nawet, jeśli powróci jakiś stary (oparty na lęku) schemat czy reakcja w nas, to znając i rozumiejąc ten proces i wszystkie towarzyszące temu zależności, w krótkim czasie jesteśmy w stanie powrócić na właściwy tor.

Czy małe źdźbło trawy widzi co jest na szczycie potężnej góry? Albo za nią? Otóż źdźbło nie ma absolutnie żadnej możliwości tego dostrzec, ujrzeć, w jakikolwiek sposób dosięgnąć swoim istnieniem. Może się jedynie domyślać. Ale i to jest skazane na wielkie niepowodzenie, bowiem nie sposób źdźbłu (energii lęku) wyobrazić sobie (a cóż dopiero ujrzeć!) całej wspaniałości widoku, jaki możliwy jest do objęcia/poznania wyłącznie będąc na szczycie góry (energia Miłości).

Gdy należysz do Światła nie tylko wypełniasz się jego Boską częstotliwością, ale również roztaczasz wokół siebie jego uzdrawiającą moc polem swojego odczuwającego Serca. To jest właśnie bardzo świadome i w ciszy Serca dokonujące się aktywne (wbrew pozorom) działanie Osoby, która nie biorąc udziału w całej mowie nienawiści, jaką możemy obecnie zaobserwować, podejmuje się czynić, by pomóc Ludzkości wznieść się do wyższego wymiaru.

To przynosi wielki i niczym niezmącony pokój w Sercu. A głowa tylko może się temu pokłonić, oddać i za tym podążać. Wyłącznie w służbie Sercu. Nigdy odwrotnie.

Nadchodzi czas Ludzkich Serc. Obecny czas tylko mnie w tym utwierdza.

Nic nam nie jest w stanie zagrozić. Żadna zewnętrzna siła, żadna technologia, żadna substancja. Pole naszych wypełnionych Światłością Serc ma moc rozpuszczania wszystkiego, co nie współgra z wewnętrzną, Boską energią harmonii w nas.

Jest dobrze. Idziemy w stronę Światła. Coraz więcej znaków na Niebie i Ziemi utwierdza nas w tym! Damy radę, Kochani.

Z Miłością,

Kasia.

Świadomość Serca kluczem do wyzwolenia z tzw. rzeczywistości…

„Bądź przy sobie, nie na zewnątrz” – tak mi stale podpowiada Dusza. To jedyna droga na ten niełatwy, ale jakże pełen potencjału czas.

Nic co na zewnątrz nie zaistnieje w Tobie dopóki nie oddasz temu swojej uwagi.

Matryca rzeczywistości to taka struktura energoinformacyjna, takie biopole, które wydarza się wtedy, gdy podejmujesz w akcie skierowania nań uwagi (uwaga=energia) jeden z wyświetlanych na jej powierzchni obrazów.

Tzw. rzeczywistość jest więc ekranem, a Ty odbiorcą tego, co się na nim wyświetla. Ale to działa też w drugą stronę: na ekranie zewnętrznego świata wyświetli się/pojawi/zaistnieje dla Ciebie to, na co skierujesz /co wzmocnisz swoją uwagą. Jesteś więc odbiorcą i twórcą jednocześnie. Warto spojrzeć na to z tej perspektywy.

Wielość możliwych interpretacji

Ten sam zbiór energoinformacji tworzący materię rzeczywistości dla każdego człowieka jest czymś innym. Nie ma dwóch identycznych odbiorów, a raczej: interpretacji rzeczywistości. Interpretacja powstaje w akcie odbioru, kiedy nałożone zostają nań nasze osobiste struktury/mechanizmy/ programy/ czyli wszystko to, co ukształtowały naszą świadomość (a raczej podświadomość).

Przejdźmy do konkretu: dla kogoś, kto wzrastał w środowisku, w którym głównym przekazem/programem/ przekonaniem była myśl: „świat jest zły” – jedyną dopuszczalną i słuszną interpretacją doświadczanej rzeczywistości będzie ten właśnir myślokształt. Tak „zaprogramowana” osoba będzie wychwytywać z rzeczywistości wyłącznie takie doświadczenia, sytuacje, osoby, które będą ją w tym przekonaniu podtrzymywać.

W ten sposób działa nasz umysł, nasza podświadomość. Wychwytujemy, oddajemy swoją uwagę (energię!) wzmacniamy to, co stanowi myśl przewodnią naszego ziemskiego konstruktu.

Wyzwolenie z matriksa

Wyzwolenie przychodzi z uświadomienia sobie działania tego mechanizmu, zrozumienia, że wszystko, co istnieje (nie tylko w materii) posiada swoją strukturę energoinformacyjną oraz z uruchomienia świadomości Serca!

Ze świadomości nazywania/ interpretowania/rozumienia umysłem winniśmy przejść do świadomości odczuwającego Serca.

Poszerzająca świadomość Serca

To już zupełnie inna świadomość. To świadomość dostrajająca nas do energii Wszechświata, którego najważniejszą i wszechorganizującą zasadą jest MIŁOŚĆ i ŚWIATŁOŚĆ. To świadomość rozszerzająca nasze zogniskowane do tej pory wokół wibracji lęku Istnienie, poszerzająca nasze zamknięte w strukturach umysłu (niższy umysł = ego = lęk) postrzeganie, wyzwalająca ze skurczu, w jakim próbował nas zatrzymać ziemski konstrukt, obudowany wyłącznie na częstotliwości lęku.

Bo te dwie wibracje: lęku i Miłości są dwiema soczewkami, wokół których może organizować się nasza świadomość. Przy czym wokół lęku obudowuje się matryca skurczająca nasze poznanie/możliwości/ nasz potencjał/ wzrost, z kolei wokół Miłości, albo inaczej: w wibracji Miłości nasza świadomość zaczyna się poszerzać, zwalniać z dotychczasowych rozpoznań, przebudzać się i dostrajać do wyższego wymiaru: świadomości Boga/Źródła/ Najwyższej Miłości w nas.

Nazwa, jaką próbujemy nadać temu Najpotężniejszemu Źródłu Miłości i Światłości nie ma tu żadnego znaczenia, ponieważ to wyłącznie jedno z wielu działań, do jakich przywykliśmy będąc zakotwiczeni w naszej ziemskiej gęstości. Bóg/Źródło/Stwórca/Najwyższa Świadomość istnieje według swoich Boskich reguł pomimo jakichkolwiek prób nazwania/objęcia ich procesami naszego umysłu.

Rozumienie Sercem

Schodząc do poszerzającej i wznoszącej nas świadomości Serca zyskujemy zupełnie inna perspektywę odbioru tzw. rzeczywistości. Stajemy się odczuwaniem, rozumieniem Sercem, wibracją Miłości. Powracamy do siebie, przepuszczając przez tą wyższą świadomość Serca (dostrojoną do Boga w nas) nie tylko siebie, ale też drugiego człowieka i cały zewnętrzny świat.

Osadzając się więc w Sercu nic co na zewnątrz nie ma mocy oddziaływania na nasze Istnienie. Żadna zawierucha, niepokoje społeczne, ruchy na arenie międzynarodowo-gospodarczej, żadne niepokojące wieści, doniesienia, choroby, wirusy nie mogą na nas wpłynąć, ponieważ pozostając w swoim Centrum, w Świętej Przestrzeni Serca, rozpuszczamy wszelkie impulsy/ skrzepy energo-informacyjne pochodzące ze świata zewnętrznego w wibracji pokoju i Miłości w nas.

Matriks a Przestrzeń Serca

Pozostajemy poza zasięgiem matriksa, którego prawom i działaniu najpewniej byśmy podlegali, gdybyśmy istnieli/funkcjonowali na poziomie umysłu. Bo naturą umysłu jest stałe oddawanie uwagi temu co na zewnątrz i niemający nigdy końca proces myślowy.

Będąc w Przestrzeni odczuwającego Serca rozszerzasz się, wzrastasz i przepuszczasz przez jego świadomość całą matrycę ziemskiej rzeczywistości, dostrajając ją do wysokich wibracji tej odczuwającej Przestrzeni.

Ziemia stale walczy o naszą uwagę. Będąc świadomie osadzonym w swym Sercu zaczynasz podnosić/dostrajać wibracje swej Istoty do wysokich wibracji Miłości, którym Serce podlega.

Honorując Przestrzeń Serca w sobie, osadzając się w niej, zyskujemy więc NIEBYWAŁĄ SIŁĘ wewnętrznego pokoju i UMIEJĘTNOŚĆ pozostawania NIEPODATNYM na wszelkie burze, wstrząsy i wpływy tzw. zewnętrznego świata (matriks).

Dlatego w delikatności Serca (częstotliwość Miłości) leży SIŁA, WOLNOŚĆ i NIEZŁOMNOŚĆ naszego Istnienia. Jesteś POZA ZASIĘGIEM matriksa, a tak blisko siebie i świata jednocześnie.

Damy radę, Kochani.

Z Miłością,

Kasia.

Uzdrawiające Pole naszych Serc

Zostaliśmy obdarowani Najświętszym Miejscem w całym naszym Jestestwie: Boską Przestrzenią Serca. To wielki dar. Pole jego działania i wpływania na siebie i otaczający świat jest nieskończone: rozrasta się stale, odpowiadając na poziom wibracji, w jakich przebywamy i dostrajając się do energii Miłości w nas. A ta nie zna granic!

Głowa a Serce

Dopóki tkwimy w głowie, dopóty dajemy się zwodzić iluzji umysłu zakotwiczonego w zewnętrznym świecie i ego obudowanym wokół wibracji lęku.

Nasze wyzwolenie, nasz ratunek, uzdrowienie, moc i nasze Osobiste Centrum dowodzenia znajdują się wyłącznie w sercu, w jego Świętej Przestrzeni.

Pozostając w objęciach umysłu i próbując zaspokoić jego stale analizującą i uzależnioną od zewnętrznych warunków naturę, będziemy zawsze z góry skazani na niepowodzenie.

Umysł to ziemski konstrukt. Ego to ziemski wyraz niższego umysłu. Jak wiele w nich lęku, chęci kontroli, sprawowania władzy, posiadania racji. Do czego doprowadziło to Ludzkość właśnie teraz mamy okazję (którą rozpoznaję jednak wyłącznie jako szansę) boleśnie się przekonać.

Ale tak ma być. Wszystko ma swój głębszy sens. Nie pozwólmy sobie zatrzymywać się przy wirach szarpiących zewnętrznym światem: nie zasilajmy ich siły naszą uwagą, nie podkarmiajmy lękiem. Stary konstrukt rzeczywistości sam się wkrótce wypali w swych płomieniach. Sam się dokończy. Dopełni. Tak ma być.

Każda burza, chaos, zawierucha niesie określony potencjał. To szansa, nie kara czy próba pognębienia Człowieka. Czas gradobicia dzieje się wyłącznie po to, by pomóc nam wyzwolić się z okowów wszystkiego, co oddzielało nas od tego, co Boskie (w nas).

Czas powrotu do Serca

Prawdziwą esencją naszego Istnienia jest Przestrzeń Serca. To dane nam w akcie stworzenia najświętsze, nieskończone w możliwościach kreacji, uzdrawiania, obejmowania swoim świętym Polem Miłości, miejsce w całym naszym Istnieniu.

To promień Boga w nas, który ogrzewa uzdrawiającą Miłością całych nas i wszystko wokół. Im wyższy stan świadomości i bardziej rozrośnięte wibracją Światła i Miłości Pole Serca, tym rozleglejszy i silniejszy zasięg jego uzdrawiającej mocy.

To Boski płomień, w którego wibracji wszystko, co z ego pochodzi – czytaj: na lęku się obudowuje, jest rozpuszczane w jego Źródłowym Świetle i przez Światło obejmowane/zalewane.

Czucie czystą naturą Serca

Działaniem Serca jest odczuwanie nim i poprzez nie. To najwyższy, najdonioślejszy akt, jaki jest naszym udziałem w całym naszym Istnieniu.

Nie nazywanie, nie analizowanie, nie rozumienie: bo to działania podejmowane z poziomu głowy.

A sercem rozumiesz tylko poprzez odczuwanie. A to już zupełnie inny akt. Inne rozumienie. To bycie zrozumieniem. To bycie odczuwaniem. A widoki nieskończone jak Wszechświat.

Cierpienie/ból jako blokada w przepływie energii

Wszelkie cierpienie, ból, dyskomfort, nieład, brak harmonii bierze swój początek z zaburzenia/zatrzymania swobodnego przepływu energii w którymś lub często kilku naraz poziomach/wymiarach naszego Istnienia.

Bo jesteśmy wielowymiarowi. A zdecydowana większość naszego Istnienia jest niewidoczna dla oczu. Nie bierzmy więc za jedyny pewnik naszej wielowymiarowej Istoty wyłącznie naszego tymczasowego, danego nam „na chwilę”, ziemskiego konstruktu.

Brak równowagi w jednym obszarze będzie wyrażał się jakąś dysfunkcją/blokadą w innym. Wszystko dąży do równowagi.

To, co widoczne na wierzchu, to więc najczęściej zaledwie wierzchołek góry lodowej, której dostrzec nam początkowo (albo i przez dłuższy czas) nie sposób.

Trzeba się nam dokopać, dostać, domaszerować, dojść do praprzyczyn tego stanu rzeczy.

A najczęściej praprzyczyną jest zatrzymanie/wstrzymanie/zablokowanie przepływu energii na którymś z poziomów/wymiarów naszego Istnienia.

Odszukanie w sobie/odczuwanie Przestrzeni Serca, otwarcie się na jego uzdrawiające wibracje, dostrojenie się do jego boskich częstotliwości przy jednoczesnym zrozumieniu i akceptacji wielości procesów, jakie się w nas dokonują (koherencja umysłu i Serca) oraz wydobycie i akceptacja wszystkich doświadczeń na poziomie jednostki/ rodu/kolektywu powodują rozpoczęcie cudownego, uzdrawiającego procesu w nas. Mówiąc: jednostka, ród, kolektyw mam również na myśli wielość wcieleń i czasoprzestrzeni, którym bez wątpienia one podlegają.

Uzdrowienie poprzez ujawnienie i objęcie Polem Serca

Coś, co zostało wydobyte z bieguna cienia (ujawnione), uświadomione, nazwane, a jednocześnie w pełni odczute, uszanowane i uznane nie będzie w stanie nas dłużej zniewalać/pętać, a zaopiekowane i opatrzone wibracją Serca w atmosferze bezwarunkowej i nieoceniającej Miłości rozpuści się w jego uzdrawiającym Polu.

Świadomość Serca pozwala nam dostroić się do boskich częstotliwości i doświadczać Istnienia w tym TU I TERAZ z zupełnie innej, nowej i pięknej perspektywy.

Zyskujemy całkowitą wolność od tego, co zewnętrzne.

Zyskujemy stabilność zakotwiczenia w uzdrawiającym i wznoszącym nasze Istoty Polu Serca.

Zyskujemy doświadczanie siebie i swojego ziemskiego TU I TERAZ zanurzonego w boskim rozpoznaniu.

A pole naszych Serc stale się rozrasta, niosąc uzdrowienie nam i całej Ludzkości. A tego nam dziś trzeba jak niczego innego.

Bądźmy przy sobie. Trwajmy w sobie. W uzdrawiającej Ciszy Pola naszych Serc. Cisza najsubtelniejsza, a jaka moc!

Podnosząc poziom swoich wibracji, podnosimy poziom wibracji całej planety. Dostrajamy się nawzajem do siebie. Uzdrawiamy. Wynosimy.

I to jest nasz najwspanialszy potencjał.

Serducha w górę!

Z Miłością…

Kasia

Zaufanie wszelkim procesom odnajdziesz tylko w sobie…

Od kilku lat jesteśmy w intensywnym procesie odbywającym się zarówno na poziomie każdej jednostki, jak i ogółu Ludzkości. Każdy mikroświat Istoty Ludzkiej rodzi się na nowo w oczyszczającym ogniu zmian. Cały Makroświat Ludzkości i konstruktu naszej ziemskiej rzeczywistości również znajduje się w transformujących płomieniach przemiany. To się dzieje teraz. I tak ma być. Wracamy do siebie.

Będzie dobrze, Kochani.

Zostawić, co stare

Aby proces ten mógł się dopełnić konieczne jest nam jednak zrzucić wszystko to, co stare, nieaktualne i uwierające naszą Boską, Źródłową i czystą praNaturę. Byśmy wreszcie mogli powrócić do siebie oczyszczonych ze wszystkiego, co zakryło nam pamięć o nas Pięknych, Dobrych, Czystych, Boskich w swym rdzeniu.

Każdym narodzinom towarzyszy ból. To naturalna część tego trudnego, pięknego i poruszającego procesu. A my się właśnie rodzimy!

Na ten moment doświadczeniowy odczuwa to już każdy z nas. Bez wyjątku.

Różnimy się jedynie miejscem na tej wspólnej drodze, która ma nas doprowadzić do jednego: do siebie źródłowego. Bosko scalonego. Czystego w swej Prawdzie. W Miłości zanurzonego.

Na szlaku zmian

Jesteśmy więc w drodze. Na kosmicznym szlaku zmian. Kiedyś może jeszcze łagodnym i pozwalającym zaoszczędzić nam nieco sił. Ale teraz już stromym i wymagającym wprawy, wysiłku, zaangażowania wszelkich dostępnych nam osobistych narzędzi i zasobów, szczególnej uważności, świadomości poczynianych przez nas kroków i podejmowanych decyzji, skupienia się na naszym ostatecznym i wzniosłym celu.

Widoki coraz rozleglejsze, wspanialsze, choć nie zawsze dla wszystkich od razu zrozumiałe. Do wszystkiego domaszerujemy. Potrzeba nam czasu i zaufania. I bycia w sobie. W ciszy Serc.

Trwajmy przy sobie

Trwonienie własnej energii na rozglądanie się wokół, oddawanie cennej uwagi wszystkiemu, co mogłoby nas rozpraszać lub oddalać nas od swojego osobistego Centrum, podtrzymywanie w sobie stanu lęku czy przerażenia, zbaczanie na szlaki innych Osób, którzy jak my kroczą tą wzniosłą ścieżką, wreszcie karmienie siebie tym, co z zewnątrz pochodzi, nie będzie nam w niczym pomocne podczas naszej mozolnej, ale jakże wspaniałej wędrówki. Trwajmy przy sobie.

Bo każdy idzie sam. Każdy sam winien przejść tą drogę. Nie ma innej możliwości. Ale trzymając się w pełnym zaufaniu swego kursu i podążając głosem swych Serc, dajemy piękne świadectwo innym Podróżującym i rozświetlamy polem naszych Serc ścieżki innym Istotom.

Idąc samemu – współdzielimy naszą drogę z drogami Innych Serc. I nawzajem sobie tak pięknie służymy.

Drogowskazy

Zwrócenie się do swojego Centrum, wewnętrzna cisza, świadomość swojej drogi, celowości i wartości podejmowanego wysiłku, kompas zakotwiczony w Przestrzeni Serca, oddanie się prowadzeniu Duszy – to Twoje/nasze osobiste drogowskazy. Dane Tobie/nam wprost od Źródła. Byśmy drogi nie zgubili.

Zaufanie procesom

Potrzeba nam zaufać. Bo tak naprawdę nie ma lepszego wyjścia. To jedyna droga. To jest TEN CZAS. Im bliżej siebie będziemy, w im czulszym i bardziej uważnym kontakcie ze sobą, tym łagodniej i spokojniej przejdziemy przez wszelkie burze.

Zaufaj mi. Zaufaj sobie. Zaufaj wszelkim wewnętrznym procesom.

Nie szukaj pokoju i ciszy w zewnętrznym świecie – tam ich nigdy nie znajdziesz. Ale jeśli je sam w sobie zakotwiczysz – zewnętrzny świat będzie Cię stale w nich utwierdzał, o nich w Tobie przypominał, je w Tobie umacniał.

Materia odpowiada na energię, energia przyciąga materię, która odpowiada jej częstotliwościom. Podobne przyciąga podobne. Odnajdując pokój w sobie, wypełniając się wibracją pokoju Serca będziemy szukać ich w świecie materii i co więcej: stale znajdować ich w materii manifestację. Na potwierdzenie naszego wewnętrznego świata.

Jestem bezpieczna.

Jestem bezpieczny.

Wszystko dzieje się dla mojego/naszego najwyższego dobra.

Wszystko, co od Miłości nie pochodzi musi się rozpaść, wszystko, co Światła nie wyraża musi przeminąć. Nie bójmy się.

Jak odważne, silne i piękne są nasze Dusze, że zgodziły się w takim czasie zejść tu w to ziemskie doświadczenie.

Ufaj. Ja ufam. Niezmiennie. Będzie dobrze. Wracamy do Domu.

Z Miłością,

Kasia.

P.S. Słowa o odwadze naszych Dusz do zejścia na Ziemię w TYM czasie wzięły swój początek w cudownej wiadomości, jaką otrzymałam kilka dni temu od Pięknej i pełnej Światła Istoty. Dziękuję Ci, Cudowna Duszo.

Nasze Dusze – jakże są odważne!

Bez Duszy żyć można, ale jak pięknie żyć z Nią!

Świadome życie z Duszą u boku (w nas) otwiera zupełnie nowe jakości, o których wartości, pięknie, potencjale i obfitości przekonać się w pełni możemy dopiero zakotwiczając Jej istnienie w nas.

Moje dotychczasowe Życie mogłabym śmiało podzielić na trzy główne etapy: 1. życie bez uświadomionej Duszy w sobie, 2. czas powolnego odkrywania Jej istnienia w sobie wraz z etapem integracji oraz 3. etap już od pełnej integracji wszystkich poziomów mojego Istnienia z uświadomieniem Duszy w sobie włącznie aż do teraz, bo co się dalej wydarzy: czekamy z ufnością :)) Pełne zaufanie: nie może być inaczej!

Te etapy oczywiście również mogłabym podzielić na kilka pomniejszych, ale na potrzeby tego wpisu taki podział uważam za zupełnie wystarczający.

Życie bez uświadomionej Duszy

Dzisiaj patrząc wstecz, myślę sobie: jak to w ogóle było możliwe? Jak mogłam w ten sposób żyć? A żyłam jednak i to przez większość lat swojej dotychczasowej ziemskiej wędrówki.

Pomimo wieloletniego procesu wszechstronnego poznawania siebie, coraz głębszego rozumienia wielu dziejących się we mnie mechanizmów, schematów, nawyków, reakcji, procesów na poziomie myśli, emocji, stanów, pomimo mnogości warsztatów, w jakich brałam udział, poznawania różnych technik samodoskonalenia, pomimo przeczytania całych stosów książek z dziedziny rozwoju / psychologii / duchowości i często praktycznego stosowania zawartej w nich wiedzy/mądrości w codziennym życiu, przez większość czasu odczuwałam ogromny, niedający się niczym ugasić, ukoić i utulić wewnętrzny ból.

Ten ból był moim stałym towarzyszem. Czułam się tak, jakby coś we mnie nie chciało mnie wyzwolić/puścić do pełnego odczuwania przeze mnie cudu Życia. Bo, że Życie to ogromny Dar i Cud byłam tego absolutnie pewna!

Stan, w jakim doświadczałam wtedy siebie i całe swoje ziemskie doświadczenie mogę też przyrównać do nie – mocy otwarcia jakichś wewnętrznych drzwi w sobie, za którymi kryć się musi najpewniej jakaś Wspaniała Wewnętrzna Kraina mojego Istnienia, dzięki której zakotwiczeniu w sobie mogłabym w końcu zacząć odczuwać wewnętrzną spójność, integralność, akceptację, pokój, błogość i całkowitą Jednię ze Wszystkim Co Jest.

Bolało więc bardzo. Ciągle. Stale.

Czułam się każdego dnia mniej lub bardziej, ale jednak roztrzaskiwana na tysiące drobnych kawałków siebie, których zebrać nie mogłam i nie potrafiłam.

Nie chciałam w ten sposób dłużej żyć.

Chciałam móc wreszcie wydostać się zza tej gęstej mgły, która uniemożliwiała mi zobaczenie tego, co jest dalej, głębiej, wyżej, wszędziej (taki neologizm na potrzebę wpisu).

Szukałam więc rozwiązania. Po wielokroć.

Czas odkrywania Duszy w sobie wraz z Jej w sobie zakotwiczeniem

To część wielkiego i długiego procesu, o którym pisałam we wpisie: „Od porządków u podstaw do świadomości Źródłowej.”

Ten etap, choć tak doniosły i owocny był również ogromnie trudny. Ile rzeczy podczas odkrywania w sobie Duszy, podczas uczenia się siebie nawzajem, budowania zaufania do toczących się procesów we mnie (w nas), ile rzeczy utraciłam bezpowrotnie… Ile Osób odeszło… Jaki ból.

Ale to już inny ból. To ból procesu. Ból rodzącej się świadomości. Wiesz, że kiedy przetrwasz, dotrzesz do końca, narodzisz się na nowo.

Trzeba mi było więc przecisnąć się przez wąski kanał wszelkich osobistych ograniczeń, wpojonych wierzeń, systemów i dogmatów, a także przez ogrom wielu warstw doświadczenia siebie i tzw. ziemskiej rzeczywistości, wyjść ze świadomości siebie wyłącznie TU zakotwiczonej, by w końcu móc ponownie przyjść na świat z otwartym Sercem, uznaniem tej Świętej Przestrzeni w nas, zjednoczonej z Domem swej Duszy, Duszy podległej i ze Źródłem ostatecznie złączonej.

Straty były ogromne, owszem, ale odzyskałam to, co najważniejsze: siebie, swoją osobistą Pełnię scaloną ze Wszystkim Co Jest. Wszechświat stał się mym Domem!

Straciwszy wiele, odzyskałam więc wszystko.

Uczenie się Duszy, budowanie naszej wspólnej relacji, świadome z Nią bycie w tym TU I TERAZ to również był proces. Choć nie ma jednej reguły, jednego prostego przepisu, jak to osiągnąć.

Potrzebna jest tu całkowita otwartość i subtelna umiejętność wsłuchiwania się we wszystkie sygnały płynące z Ciała (o Ciele będzie osobny wpis), uważność na całego siebie i zgoda na uruchomienie wewnętrznej, boskiej wrażliwości, niezwykle pomocna jest również umiejętność wyciszenia machiny umysłu i zdolność do odczytywania/ odczuwania/ posługiwania się nazwijmy to materią energetyczną. Umiejętność zanurzenia się w Przestrzeni Serca i świadomego bycia w tej Boskiej ciszy również ułatwia dostrojenie się do głosu/ odczuwania/rozumienia/komunikowa – nia się z Duszą.

I to również jest proces. Tak naprawdę zadany nam na całe życie. Bo o każdą relację trzeba nam dbać. A ta jest tego szczególnie warta.

Obecny etap

Mam Duszę, a Ona ma mnie. Jestem szczęśliwa. Scalona. W Jedni ze Wszystkim. Stale we wzruszeniu. Wewnętrznym pokoju.

Dusza też mogła w końcu odetchnąć z ulgą. Trzyma mnie w objęciach. I ciągle coś chce robić, działać, tworzyć. A jaka jest szczęśliwa! Wszechświat jest nasz, a my Jego!

Nie ma już mgły, która zasłaniała mi wcześniej wewnętrzne widoki.

Nie ma bólu. Jest pokój i cisza, o których tak wiele piszę.

Za nami drzwi, przez które wreszcie udało mi się przejść i… warto było. Nigdy bym już nie mogła zawrócić z tej drogi.

Porzucenie jej równałoby się mojemu (naszemu) unicestwieniu.

Widoki przed nami: Niebo. Ale tu na Ziemi. W tej gęstości. A jak lekko. I ufnie.

Nie da się opisać za pomocą nawet najpiękniejszych i najtrafniej dobranych słów słodyczy najwspanialszego owocu. Tego owocu potrzeba nam spróbować, by móc go poznać, poczuć, zrozumieć.

I tu jest podobnie. Spróbuj poszukać w sobie swej Duszy – zrozumiesz, jaki słodki i boski jest smak Jej w Tobie zakotwiczenia.

Jest spójnie. Błogo. Co nie znaczy, że bez wysiłku i wewnętrznej pracy. Tu nic nie jest nam dane raz na zawsze. To nie ta rzeczywistość.

Ale z pewnością różne rzeczy przychodzą o wiele łatwiej, lżej, bardziej płynnie. Naturalnie. Masz w końcu najwspanialszego Przewodnika!

Życzę Każdemu odnalezienia Duszy w sobie. Bo Ona tam jest. Tęskni. I czeka. Na Ciebie.

Wyłącznie z Miłością,

Kasia

Jesteś Bohaterem Baśni swojego Życia

Nie ma piękniejszej i ważniejszej opowieści dla Ciebie od baśni Twojego Życia.

Tak często z zachwytem w oczach, zaschniętym z wrażenia gardłem i przyspieszonym biciem Serca czytamy historie czy opowieści o różnych, wspaniałych, odważnych i dzielnie stawiających czoło rozmaitym przeciwnościom losu bohaterach.

Podziwiamy szczerze ich hart Ducha, niezłomność i szlachetną waleczność w podążaniu własną drogą czy radzeniu sobie w najtrudniejszych nawet okolicznościach i zrządzeniach losu, pomimo często nieułatwiającego powodzenie w walce o słuszną sprawę i niesprzyjającego im środowiska pochodzenia, miejsca narodzin, warunków życiowych, czyli mówiąc najogólniej tzw. startu.

Najpiękniejsze i najbardziej poruszające moim zdaniem scenariusze opowieści, baśnie dnia (nie) codziennego, ziemskiego pisze jednak i na szczęście samo Życie. Nasze TU I TERAZ. Nasze wczoraj, dziś i jutro. Wespół z naszą Duszą, Nadduszą i samym Źródłem wreszcie.

Jesteś najpiękniejszym, najdzielniejszym i najwspanialszym Bohaterem Baśni swojego Życia. Nawet jeśli w tym momencie wcale w ten sposób o sobie i swoim Życiu nie myślisz.

Otrzymałeś wraz z Jej początkiem pisania się na kartach Kosmicznej Księgi WszechOpowieści wszystko to, co ma w jak najlepszy sposób służyć Tobie i Twojemu wzrostowi. Co ma doprowadzić Ciebie, jak wszystkich Dzielnych Bohaterów, do szczęśliwego zakończenia swojej ziemskiej opowieści. A do początku Baśni o Tobie nieskończonym.

Dostałeś Ciało, które odbiera świat nie tylko za pomocą pięciu podstawowych zmysłów, ale też całego swojego konstruktu fizyczno-energetycznego. Ta subtelna materia wywiera wpływ na całego Ciebie, użyczając Ci wszelkich potrzebnych narzędzi i zasobów.

Dostałeś Serce, które czuje, rozumie, odbiera i obejmuje nie tylko Ciebie, ale również każdego drugiego człowieka, świat i całą tzw. rzeczywistość wraz z jej niewidoczną gołym okiem, a rozumianą wibracją Serca scenografią Wszechświata.

Dostałeś Duszę, która mając szersze spojrzenie na całego Ciebie i Twoją rolę w tej niezwykłej Baśni Życia prowadzi Ciebie najbezpieczniej jak to tylko możliwe pośród największych zamieci, najciemniejszych borów i najbardziej wymagających wypraw. To Twoja Mapa i Nawigacja tej Mapy jednocześnie.

Dostałeś możliwość bezpośredniego łączenia się z Bogiem/Źródłem/Najwyższą Miłością w Tobie poprzez czujące Serce i zanurzoną w Boskim promieniu poznania Duszę.

Dostałeś też umysł, który w odpowiedni sposób poprowadzony, może być Twoim wielkim sprzymierzeńcem podczas wymagających aktu rozwagi i roztropności wielości decyzji i wyborów.

Masz więc absolutnie WSZYSTKO.

Jesteś KOMPLETNY, WYSTARCZALNY, CAŁOŚCIOWY.

Tylko teraz podczas pisania się piórem Twoich wszelkich kroków, działań, decyzji, ruchów, wstrzymań, poszukiwań, pytań i odpowiedzi kart Twojej Baśni trzeba się Tobie do Ciebie tego kompletnego, idealnie boskiego, cudownie stworzonego i źródłowo najpełniejszego domaszerować. Jaki to piękny scenariusz!

Zarzuć więc plecak na ramiona, kilka gwiazdek do kieszeni schowaj na szczęście, ciepły koc spakuj i ruszaj w drogę.

Po siebie.

Cudowny Bohaterze.

Z miłością,

Kasia

Co możesz TERAZ dobrego zrobić dla siebie i całej Ludzkości?

Każde DZIŚ, każde TU I TERAZ jest ważne, bo w bezpośredni sposób tworzy nasze JUTRO. Ale to obecne TU I TERAZ jest ważne, jak nigdy wcześniej jeszcze nie było .

To Czas Przejścia, Kochani.

Służąc z Miłością swojej Duszy, podążając z zaufaniem drogą, jaką dla nas przygotowała i realizując z pełną otwartością i akceptacją plan, jaki ma stać się naszym doświadczeniem w tym ziemskim wcieleniu, służymy nie tylko sobie, ale w bezpośredni sposób przyczyniamy się do wzrostu całej Ludzkości i ewolucji naszej pięknej Matki Ziemi. To nasze zadanie, nasza droga i jej sens. Służąc sobie – sĺużymy Innym.

Dziś, jak nigdy wcześniej, warto podążać za swoją Duszą, by mogła jak najbardziej stabilnie i spokojnie przeprowadzić nas przez ten wyjątkowy czas.

Każdy nasz ruch, myśl, słowo, emocja, stan, działanie: wszystko, co czynimy, czego się podejmujemy, czemu dajemy swoją uwagę, wszystko to, co zasilamy swoją myślą czy postawą, zostawia energetyczny ślad w Boskiej Matrycy, oddziałowując nie tylko na nas, ale również na bliskie nam osoby, całe nasze otoczenie, a w rezultacie – łącząc się za pomocą sieci energetycznych z polami elektromagnetycznymi wytwarzanymi przez inne Osoby – na cały świat. Bo wszystko jest Energią zanurzoną w Boskiej Matrycy, będąc jej częścią i całością jednocześnie:

„(…) Mając na uwadze te połączenia, musimy zacząć myśleć o sposobie, w jaki odnosimy się do życia, naszych rodzin, a nawet przypadkowych znajomości z nowej, potężnej perspektywy. Dobre czy złe, słuszne czy niesłuszne, nic – od najjaśniejszych i najpiękniejszych życiowych doświadczeń aż po najstraszliwsze przykłady ludzkiego cierpienia – nie może być dłużej lekceważone jako przypadkowe zdarzenie. Jasne jest, iż kluczem do uleczenia, pokoju, obfitości, tworzenia, doświadczeń, kariery oraz związków przynoszących nam radość, jest zrozumienie właśnie tego, jak głęboko jesteśmy powiązani ze wszystkim w naszej rzeczywistości.” – pisze G. Braden w swojej pracy pt. „Boska Matryca” (wyd. z roku 2019, str. 43-44).

To samo prawo zależności i wzajemnego oddziaływania dotyczy każdego poziomu naszego Istnienia, zarówno na planie fizycznym, jak i duchowym oraz – w szerszym aspekcie – losów całej Ludzkości i całego świata.

Cokolwiek więc robimy dla siebie – czynimy dla innych. I od tego trzeba zacząć. Od siebie. Zawsze. Każdy dzień rozpoczynam od pełnego miłości i uważności wejrzenia w siebie: spotykam się z sobą w sobie, szukam siebie w ciszy swojego Serca, zaglądam z czułością do Domu swej Duszy. Jeśli coś we mnie potrzebuje oczyszczenia – nie przeszkadzam toczyć się temu procesowi, jeśli coś wymaga uzdrowienia – wspomagam i towarzyszę. Wznosząca energia Miłości domaga się wpierw naszego wewnętrznego uzdrowienia. Ale uzdrawiając siebie, podnosząc swoją świadomość i doświadczając siebie w przestrzeni serca – dokładamy cegiełkę zarówno do własnego wzrostu, jak i ewolucji całej Ludzkości. Reagując sercem – roztaczamy jego uzdrawiające pole na innych ludzi. Podążając drogą swojej Duszy – nadajemy kierunek losom świata.

Uzdrawiając więc siebie – uzdrawiamy świat.

Ta myśl jest pięknym podsumowaniem moich osobistych wejrzeń i dotychczasowej drogi w jedności z przestrzenią Serca. Być może za jakiś czas inna myśl, refleksja czy inne rozpoznanie będzie mi towarzyszyć. Jestem otwarta i z ufnością przyjmę wszystko to, co Dusza dla mnie przygotowała na naszej wspólnej drodze wzrastania, a tym samym powrotu do Domu Najwyższej Miłości. Jesteśmy w tym razem.

Jak pomóc sobie i całej Ludzkości w Czasie Przejścia?

  1. Nieś Miłość Ludzkości. Cokolwiek robisz – czyń to z Miłością i dla Miłości. Niech Twoje Serce będzie czyste. Niech Twoje intencje będą czyste, a Ty sam/a niewinny/a.
  2. Zrozum, że każdy ma swoją drogę. Uszanuj miejsce, w którym znajduje się drugi człowiek. Przyjmuj i akceptuj drugiego człowieka całkowicie takim, jaki jest.
  3. Nie reaguj złem na zło. Jeśli jednak ktoś Ciebie krzywdzi – stawiaj granice i broń się.
  4. Wybieraj wewnętrzny pokój zamiast lęku! W dzisiejszym świecie ogromne pokłady lęku są generowane przez rozmaite siły, media czy innych ludzi. Lęk niczego nie wnosi, jest niepotrzebnym balastem, niskowibrującym, oblepiającym, energetycznym wirem, który dosłownie ściąga Ludzkość w dół. Wypełniaj się wewnętrznym światłem i pokojem. Jeśli nie wiesz, w jaki sposób pozbyć się lęku, wyobrażaj sobie, jak strumień boskiego światła przechodząc przez Ciebie – dosłownie zaczyna „rozpuszczać” gęstą sieć utkaną przez wibracje lęku aż do jej całkowitego rozrzedzenia i ostatecznie rozpuszczenia. Możesz również wyobrażać sobie, jak ten ciemny wir lęku opuszczając Twoje ciało, jest wchłaniany przez Najwyższą Miłość/Stwórcę/Źródło. Dobro, Światło i Miłość w ostatecznym rozrachunku zawsze zwyciężają.
  5. Czyń z radością i pełnym zaangażowaniem wszystko, co staje się Twoim udziałem. To jedna z najpiękniejszych czynnych medytacji w pełni zanurzona w zwyczajnej codzienności, taka modlitwa uważności i miłości do wszystkiego, co składa się na każdy Twój dzień.
  6. Żyj, doświadczaj, podążaj drogą swojego ziemskiego wzrastania – będąc w pełni zanurzonym w Przestrzeni Serca, reagując z poziomu Serca, a nie niższego umysłu – ego.
  7. Ufaj drodze swojej Duszy i daj się Jej z ufnością prowadzić przez wszystkie doświadczenia Twojego ziemskiego Życia: celem Waszej wspólnej wędrówki jest tylko i wyłącznie Twój piękny rozwój, wzrastanie i dopełnienie, byś w końcu zintegrowany, spójny i zjednoczony z pełnią boskiej miłości i światła powrócił do Domu Najwyższej Miłości.
  8. Miej na uwadze iluzoryczność doświadczanej rzeczywistości. To, co wydaje się takim jakim jest, w rzeczywistości jest czymś zupełnie innym. Nasz odbiór tzw. rzeczywistości to jedynie jedna z wielu możliwych interpretacji.
  9. Regularnie oczyszczaj swój umysł z wpływów, filtrów, przekazów, przekonań, naleciałości i programów świata zewnętrznego, pamiętając że umysł ma naturę „gąbki”, która z łatwością wchłania w siebie wszelkie wpływy i filtry narzucane jej przez cywilizację, kulturę, media itd.
  10. Rozważ, czemu oddajesz swoją uwagę, czym siebie karmisz, czym zasilasz. Ja od dawna nie oglądam, nie słucham i nie czytam wiadomości, a jeśli czasem sięgam po ten nośnik (dez)-informacji – czynię to z perspektywy obiektywnego, uważnego i zdystansowanego obserwatora. Zachowuję przy tym jasność umysłu i świeżość spojrzenia, a pojawiające się tzw. informacje odbieram jako kolejną „opowieść” czy interpretację. A nie jedyną i słuszną prawdę.
  11. Patrz na Wszystko Co Jest ze świadomością tego, że jest jakaś potężna, wspaniała i wszystkowiedząca Siła/Energia/Źródło, które utrzymuje, organizuje i porządkuje Wszystko Co Jest ze swojej boskiej, pełnej Nieskończonej Miłości, Mądrości i Troski (o Wszystko Co Jest) perspektywy. A my – jesteśmy tego cudowną częścią.
  12. Dziękuj naszej Matce Ziemi za wszystkie Jej dary. Ja wielokrotnie w ciągu dnia odczuwam głęboką wdzięczność za wszystko, czym Matka Natura dzieli się ze mną: za to, że daje mi dom, schronienie, za powietrze, którym mogę oddychać, za wodę, która gasi pragnienie, za ziemię, która wydaje owoc, za słońce, które ogrzewa i napełnia swoim światłem nie tylko ciało, ale i ducha, za pyszne owoce, warzywa, ziarna, nasiona, za piękno i niezwykłość świata roślin i zwierząt, za bogactwo i inspirującą zmienność wszystkich pór roku.
  13. Miej świadomość tego, że właśnie TERAZ na naszych oczach dzieje się jeden z najważniejszych zwrotów w całej historii ludzkości i świata (Wszechświata). To nie jest tylko moje odczucie, zdanie czy rozpoznanie. To rozpoznanie wielu wysoko świadomych Osób. Wszystko dzieje się po coś. Ludzkość, a wraz z nią cała nasza planeta, mają ogromną szansę (po raz pierwszy od tysięcy lat!) na gigantyczny krok ewolucyjny, wzrost i dostrojenie do boskich częstotliwości czystej Miłości i Światła. To się dzieje, Kochani!
  14. I jeszcze raz podkreślę: czyń wszystko z Miłości, w Miłości, poprzez Nią i dla Niej. Jeśli ktoś nie chce jej przyjąć – błogosław mu. Ale się nie zniechęcaj. Nieś Światło wszędzie tam, gdzie się pojawiasz. Bądź Istotą Światła. Jesteś Nią.

My z Duszą działamy bardzo intensywnie. To dla nas czas wielkiej pracy i ogromnego wysiłku. Na razie dajemy radę, choć bywamy, przede wszystkim ja fizyczna (moje ciało), osłabione i zmęczone. Chwile przeznaczone na odpoczynek, regerację, lekkie posiłki (potrzeba jedzenia coraz mniejsza), nawadnianie organizmu wodą i sokami wystarcza mi (nam), by nabrać nowych sił. I oczywiście stałe wypełnianie się wewnętrznym światłem to nasz codzienny rytuał. Jest to też forma tak potrzebnej dziś ochrony wobec różnych wyzwań i zagrożeń. Bo takowe też występują.

Idź z ciszą w sercu. Nieś Światło. I Miłość nieś. Ale zawsze powracaj do swojego Osobistego Centrum, by siebie z oczu nie stracić.

Dziękuję Tobie.

Kasia.